Wiem, narażę się całej gromadzie znajomych i przyjaciół, ale muszę to napisać…. W żaden sposób nie mogę pojąć po co ludzie latem jeżdżą na południe? Tam jest tak piekielnie gorąco… Ostatnio rozmawiałam ze znajomą i pytam ją czemu wybiera się do Łeby, a ta mi na to z miną pełną winy, że dzieci nie maja paszportów… Tak jak by inna opcja wyglądała tak, że odpowiednie wakacje z pięciolatkiem można spędzić latem tylko na na Korfu, Krecie albo na Santorini, albo na Costa Brava, ewentualnie we Włoszech lub w Portugalii… A no i jeszcze w Turcji.
A ja chciałam się tylko dowiedzieć czemu akurat jedzie do Łeby, bo w Polsce jest tyle fajnych miejsc…
Wyobraźcie sobie, że przemiły pensjonat nad jeziorem, na południowych Mazurach, w którym teraz jesteśmy – jest praktycznie pusty i zapełnia się dopiero w połowie miesiąca! Podobno i w Zakopanym nie ma za wielu gości. Rozumiem oczywiście problem pogody… W Polsce lato może być deszczowe na przykład, a „w czasie deszczu dzieci się nudzą…”ale czy to, że bywa różna pogoda jest aż takie straszne? Naprawdę ognisko nad jeziorem, spacery w lesie, zbieranie jagód albo grzybów, górskie wycieczki z peleryną w plecaku, rowery na pylistych drogach i Liwiec oraz Wkra są takie okropne?
Moze to wynika z tego,ze dziś większość ludzi może sobie pozwolić tylko na krótkie wakacje i chcą mieć te kilka dni „zagwarantowane”. Może ja jestem jakimś rarogiem, że nie lubię 32 stopni w cieniu? A większośc ludzi lubi?
Przynaję, że też bardzo lubię śródziemnomorskie atrakcje i krajobrazy, ale nie żeby tylko i nie żeby w środku lata…

A tak pisał o tym Wieszcz:
»To państwa niebo włoskie, jak o nim słyszałem,
Błękitne, czyste: wszak to jak zamarzła woda;
Czyż nie piękniejsze stokroć wiatr i niepogoda?
U nas dość głowę podnieść: ileż to widoków!
Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!
Bo każda chmura inna: na przykład jesienna
Pełznie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna,
I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi,
Jak rozwite warkocze, to są deszczu strugi;
Chmura z gradem, jak balon szybko z wiatrem leci,
Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci,
Szum wielki słychać wkoło; nawet te codzienne,
Patrzcie państwo, te białe chmurki, jak odmienne!
Zrazu jak stada dzikich gęsi lub łabędzi,
A z tyłu wiatr jak sokół do kupy je pędzi:
Ściskają się, grubieją, rosną — nowe dziwy!
Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy,
Wysuwają nóg rzędy i po niebios sklepie
Przelatują jak tabun rumaków po stepie:
Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się… nagle
Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle,
Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie
Cicho, z wolna po niebios błękitnej równinie!»
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zostaw komentarz