Dobrze, Prawo i Sprawiedliwość jest pierwszym ugrupowaniem obecnych wyborów, czyli formalnie wygrało. Ale tak się stało, że po ośmiu latach rządzenia partia ta traci władzę.
Można powiedzieć, że to normalna rzecz w polityce, wygrywasz, przegrywasz, znowu wygrywasz… Ale moim zdaniem to nie jest ten przypadek. Prawo i Sprawiedliwość od dawna twardo ustawiła ster na ścianę i… cała naprzód.
Nie byłem wyborcą PiS, ale kilkoro znajomych tam mam. Jednak moje przemyślenia nie biorą się z wewnętrznych informacji, ale z ogólnego poziomu oglądu sprawy.
A więc najpierw czy PiS przegrał, a jeśli tak to dlaczego?
Jeśli chodzi o przegraną Prawa i Sprawiedliwości, to mam dwa główne argumenty. Partia straciła władzę po ośmiu latach rządzenia, a więc czy to może być zwycięstwo?
No i przyjrzyjmy się liczbom. W 2019 r. ugrupowanie to uzyskało 8.051.935 głosów, a w wyborach bieżących 7.640.854 głosy. Utrata ponad 400.000 głosów przy frekwencji większej o prawie 13 pkt. procentowych (w liczbach bezwzględnych: w 2019 oddano 18.678.457 ważnych głosów; w 2023 – 21.966.891 – czyli ponad 3 mln ważnych głosów więcej).
Jeśli ktoś chce bronić tezy, że jest to zwycięstwo PiS-u, to zdecydowanie inaczej rozumiemy procesy polityczne.
Dlaczego tak się stało?
Podzielę moje argumenty na strategiczne i taktyczne. A więc najpierw te główne, strategiczne.
1. Prawo i Sprawiedliwość dość szybko po wyborach roku 2015 stało się partią buty i pewności siebie (wynikać z tego będą także argumenty natury taktycznej). Traktowało swoich przeciwników „z buta”, nie dopuszczające innych rozwiązań niż własne. Nawet proponowane przez oponentów projekty ustaw odrzucano po to, aby za chwilę ich klony przedstawić jako własne.
2. Osiem lat rządów PiS sprawiło, że mamy najbardziej rozbudowany Rząd w historii. Sekretarzy stanu jest „jak mrówków”.
Zamiast reformy zarządzania Państwem, odejścia od Polski resortowej, taki model jeszcze bardziej się pogłębił. Udzielne księstwa ministrów toczyły ze sobą różne wojenki o „ucho Prezesa”, czyli o dostęp do ograniczonych przecież zasobów Państwa.
PiS poległ jako potencjalny reformator Państwa.
Z tych dwóch głównych punktów strategicznych wynika wiele konkretnych, taktycznych działań, które wprost przełożyły się na porażkę wyborczą.
1. Jak to możliwe, że dojrzała partia polityczna sprawując osiem lat władzę nie ma żadnej zdolności koalicyjnej? Nie ma ani jednego ugrupowania, które rozważałoby chociaż koalicję? To efekt polityki „tylko my mamy rację, a inni chcą tylko szkodzić.” Jakim problemem byłoby przyjęcie kilku ustaw oponentów politycznych? Nie, PiS szedł na totalne zderzenie.
2. Dużą rolę odegrały tu upartyjnione do granic możliwości media. Pamiętam, że po wyborach 2015 r. oglądałem stacje informacyjne TVN, TVP i Polsatu. Powoli jednak TVP, podobnie jak TVN stały się nieznośnie propagandowe. Zamiast jakiejkolwiek informacji sączył się z nich partyjny przekaz. Tak bardzo odpychający, że nawet członkowie PiS to uznawali, ale dodawali: „Rozumiecie w jakim otoczeniu żyjemy…”. Media, które powinny partię rządzącą społeczeństwu przybliżać coraz bardziej ją zohydzały.
3. Rządzenie przez nieustający konflikt. Prawnicy, nauczyciele, rolnicy (a, przepraszam – biznesmeni rolni), mali i średni przedsiębiorcy otrzymywali cios za ciosem. Coraz więcej biurokracji, coraz więcej kontroli. Często na granicy prawa, a czasami poza jego granicami. Wojna o Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy jest tu tylko symbolem.
4. Kreowanie polityki, która nie wynika z oceny i potrzeb stanu rzeczywistego, ale jakichś wydumanych modeli. Świetnym przykładem jest „wielka reforma podatkowa” Państwa – Nowy Ład. Pomijając to, że poprzez resortową strukturę Państwa ustawa ta stała się potworkiem, do którego każdy minister wrzucał to, co uważał za „genialne”, to jeszcze stworzono ją w taki sposób, że uderzyła w rdzeń polskiej gospodarki, w małych i średnich przedsiębiorców. Co z tego, że gwałtownie ratowano sytuację poprzez szybkie nowelizacje i poprawianie tego „cudu”, efekt pozostał, szkody się dokonały.
5. Rządy półprawd i kłamstw. Tu niechlubne przywództwo ma Premier Mateusz Morawiecki. Od polityki unijnej, gdy PMM przyjeżdżał ze szczytów i obwieszczał tryumf polskiej polityki i zabezpieczenie narodowych interesów, a po przeczytaniu dokumentów okazywało się coś zupełnie odwrotnego. Przypomnijmy sobie pakiet klimatyczny „Fit for 55”, kiedy to Premier dumnie mówił o sukcesie skazując jednocześnie kraj na gigantyczne koszty, które ponosić będziemy prze dekady. Przypomnijmy KPO, uwspólnotowenie długu oraz powiązanie wypłat z praworządnością. Widzę tę konferencję Premiera zapewniającego, że załatwiliśmy wszystko, co Polsce potrzeba, a potem dokumenty, które pokazują coś zupełnie innego.
W ten ponury klimat wpisuje się tworzenie prawa (???) w czasie COViDu. Nikt nawet nie udawał, że rozporządzenia podpisywane przez min. Niedzielskiego są zgodne z Konstytucją, ale on z pewnością godną lepszej sprawy mówił co innego. Na podstawie tych bezprawnych aktów organy Państwa zniszczyły wielu polskich przedsiębiorców, odebrały prawo rodzinom do bycia przy śmierci swoich najbliższych, doprowadziły do większego pogłębienia problemów zdrowotnych dzieci i młodzieży zamkniętych w domach.
6. Im dalej w rządzeniu tym więcej większa polaryzacja i wrogość. Oczywiście szczytem tego procesu była ostatnia kampania wyborcza. Skoncentrowana na straszeniu i obrażaniu. Symbolem tego była nieszczęsna debata w TVP, podczas której Premier nazwisko swojego przeciwnika wymieniał chyba częściej niż jakiekolwiek inne słowo. Świadomie czy nie PiS stawał się ugrupowanie pogardy dla swoich rywali. Każdy kto myśli inaczej „nie kocha Polski”, jest „ruską onucą” lub „niemieckim zdrajcą”.
Taka praktyka nie przyciąga „normalnych” ludzi.
Przeprowadzenie kampanii wyborczej „na twardo”, tylko do swojego najwierniejszego elektoratu, w sposób brutalny i momentami chamski zmobilizowało wyborców. Tylko nie wyborców Prawa i Sprawiedliwości.
———–
Czy nie widzę dobrych działań tego ugrupowania w ciągu 8 lat? Czy nie dostrzegam wrogiego otoczenia politycznego zarówno w Polsce jak i w organach UE?
Ależ tak, ale właśnie wtedy przypominam, że dojrzała partia polityczna musi działać w sposób taktycznie mądry, unikać zderzenia z całym światem politycznym, szukać koalicjantów.
I przypominam sobie, że pomimo podobnej sytuacji, kampanie Prawa i Sprawiedliwości z roku 2015 potrafiły być pogodne, merytoryczne, uśmiechnięte.
Pozostaje pytanie, czy to ugrupowanie jest w stanie zmienić się mentalnie, dokonać rzeczywistego przewartościowania? Na odpowiedź na to pytanie przyjdzie nam poczekać. Parę dni po wyborach nic na to nie wskazuje…
Zostaw komentarz