W najbliższych miesiącach zamierzam więcej czasu i uwagi poświęcić (obok bieżącej polityki) absolutnie fundamentalnym zmianom, które zagrażają suwerenności Polski.

Już 25 października 2023 roku Komisja Konstytucyjna Parlamentu Europejskiego będzie głosowała ws. raportu z propozycjami (dokładnie 267 poprawek) nowych traktatów UE. To efekt prac najwiekszych frakcji w Europarlamencie, w których zasiadają PO, PSL, Polska2050 i Lewica.

Ów projekt to początek procedury zmian traktatowych. Kierunek przemian to budowa scentralizowanego superpaństwa z bardzo okrojonymi kompetencjami suwerennych (?) państw członkowskich.

Wśród propozycji można wyróżnić:

• Odebranie prawa weta w 65 punktach. Zamiast tego głosowanie większościowego (2/3 państw z minimum 50% ludności UE).

• W ramach art. 7 automatyczne odbieranie środków UE przy stwierdzeniu naruszenia praworządności + decydowanie o tym większością głosów, nie zaś jednomyślnie.

• Przyspieszenie przyjmowania euro.

• Zastąpienie pojęcia „równość kobiet i mężczyzn” pojęciem „równości płci” -> krok ku lewicowym zmianom ideologicznym.

• Wybieranie przewodniczącego Komisji Europejskiej przez Parlament Europejski, nie zaś przywódców państw. Taki przewodniczący sam dobierałby komisarzy, ale uwaga – tylko 15! Nie wszystkie państwa miałyby zatem swoich przedstawicieli w Komisji Europejskiej.

• Przekazanie kompetencji w 10 obszarach tematycznych (tak ważnych jak polityka zagraniczna, bezpieczeństwo, edukacja, przemysł, ochrona lasów) od państw suwerennych do puli kompetencji dzielonych, gdzie dominującą pozycję ma Bruksela.

Ostatecznie zgodę na nowe traktaty wyrazić muszą wszystkie państwa członkowskie. Jeśli Polską rządzić będzie Rada Ministrów z Donaldem Tuskiem na czele, możemy spodziewać się akceptacji tych rozwiązań. To była jedna z ważniejszych stawek wyborów 15 października 2023.

Obyśmy ostatecznie obronili suwerenność.