– Qrva, jestem zbyt inteligentny, żeby resztę życia spędzić z tymi ożrałymi(1) boberami – powiedział niedźwiedź sam do siebie siedząc na brzegu Olzy, gdy bobery poszły się kąpać. Z drugiej strony, gdzie się nie ruszyć jest tylko gorzej. Za Boguminem podobno wciąż poluje się na niedźwiedzie.
– Kaj jdziesz? (2) – zapytał niedźwiedzia stary bober po ostrej popijawie, zwlokłszwy się ledwo z wyra. Powiedział to od niechcenia, jakby z obowiązku kontrolera miejscowego ruchu ssaków i gryzoni.
– Idę przed siebie, gdyż mam depresję i takie chodzenie skutecznie łagodzi jej objawy. Tabletki i rozmowy z psychotami nie działają. Oni tylko mówią mi to co ja już wiem i do tego każą sobie za to płacić. A przepisywane przez nich tabsy raz działają, innym razem średnio. Nienawidzę tych psycholi, wolę raczej wrócić na Wielki Step niż ich nadal odwiedzać. – powiedział niedźwiedź.
Stary bober stał obok niedźwiedzia i długo milczał. Ledwo dochodził do siebie, miał też świadomość, że niedźwiedź z Małego Stepu chce wyemigrować do Wielkiego Stepu.
– Niedźwiedź, ho no tu – zawołał stary bober niedźwiedzia. – Źle ci u nas – zapytał przypalając znalezionego w parku kiepa tak jakby zapalał normalnego papierosa.
– Nie, dobrze mi tu. Ale ja je duży na to, żeby z wami tutaj spółkować. Poza tym je nima nauczony (3) tak żyć. Poza tym wy od rana pijecie piwo. Wszyscy jesteście alkoholikami. Sam nie wiem już gdzie chcę być.
– Pij z nami od rana, wtedy zrozumiesz kim chcesz być. – powiedział stary bober. – My mamy do przepicia jeszcze wiele lat. Żaden z nas nie jest trzeźwy. Bo jakby któryś wytrzeźwiał, popełniłby samobójstwo. A potem wiesz, wszyscy musielibyśmy składać się na wieniec i świeczki w kościele. Taniej wychodzi codzienne chlanie w barze przy Olzie. Tym sposobem utrzymujemy się w kupie. Jeden drugiego dogląda.
– Ale Rosjanie obiecują mi przestrzenie niewyobrażone, i ja im wierzę. Im zależy na uniedźwiedzieniu bezkresnej Syberii. Tam każdego niedźwiedzia powracającego z Zachodu wita się z tak wylewną serdecznością jakiej tutaj nie doświadczę nigdy. Czy to prawda?
– Tak, powiedział stary bober i wrócił do stolika.
(1) W gwarze cieszyńskiej – pijanymi.
(2) W gwarze cieszyńskiej – dokąd idziesz.
(3) W gwarze cieszyńskiej – termin zrozumiały, świadczący jednak o swoistym oportunizmie.
Zostaw komentarz