Jeszcze jeden „urodzony na obcej ziemi”, który do końca życia pozostał wierny Polsce! Pisarz i żołnierz Armii Krajowej, Sath O’ kh  półkrwi Szawnis. Syn polskiej matki i indiańskiego ojca.

Po niedawnym przedstwieniu w „Gońcu” bohterskiego Afrykańczyka, Augusta Agbooli o´Browna, którego historia jest tak bogata i nieprawdopodobna, że wielu poddaje jego istnienie w wątpliwe – przyszła pora, żeby zaprezentować innego  „Polaka z wyboru”,  którego losy są również tak tajemnicze, że niektórzy sugerują, że je po prostu  sam wymyślił, a inspiracją miały być filmy o Indianach … 

Jego polskie nazwisko brzmi Stanisław Supłatowicz,  pierwotne, według niego – Sat Okh, co w języku Indian, skąd podobno pochodził, oznaczało „Długie Pióro”.  

Ponieważ nie istnieją dokumenty stwierdzajace pochodzenie, urodzenie i historię życia bohatera tego felietonu – musimy opierać się na wypowiedziach samego Stanisława, który tu będzie nazywany Satem. Informacje o nim można znaleźć w filmie z roku 2007 „Wojownik z urodzenia” w reżyserii Klaudiusza Jankowskiego, oraz w audycji Polskiego Radia Historia z dnia 03.07.2024.  Dowiadujemy sie, że urodził się na początku lat dwudziestych w osadzie Indian nalezacych do plemienia Lakota w dorzeczu rzeki Mackenzie w Kanadzie. Był synem polskiej uciekinierki Syberii Stanisławy Supłatowicz (wywodziła się ze znanej ziemiańskiej rodziny Okólskich) oraz wojennego wodza Indian plemienia Shawnee, Szawanezów – Leoo-Karko-Ono-Ma (Wysokiego Orła). Matka Sata znalazła się wraz ze skazanym w roku 1905 za sprzeciw wobec cara mężem na Syberii, skąd w okresie rozruchów przedrewolucyjnych 1917 roku  udało jej się z kilkoma zesłańcami zbiec przez Cieśninę Beringa. Sat opowiada, zż pomocy w ucieczce z zesłania udzielili polskim skazańcom Czukczowie. Najpierw trafili oni na Alaskę. potem dostali się do Kanady.Tam tą grupę wycieńczonych, półżywych znaleźli  miejscowi Indianie i otoczyli opieką, przyjęli jak swoich. Szczególnym zaintersowaniem objął Stanisławę wódz plemienia „Wysoki Orzeł”, który się z nią „po indiańsku” ożenił i wkrótce narodził się Sat, ktory wychowywał się wśród Indian. Gdy pewnego razu doszło do ataku niedzwiedza na przebywajaca w poblizu grupe miejscowych – Indianie pospieszyli im z pomoca. Okazalo sie, ze wśród napadnietych znajdowal sie polski traper, ktory mówił po polsku i przekazał informacje o odzyskaniu przez Polskę niepodłegłości  matce Sata Okha, która od zesłania jej na Syberię nie miała pojęcia o tym, co się dzieje w kraju. Stanisława Supłatowicz chciała odwiedzić ojczyznę, spotkać się z bliskimi. Uspokoić wieloletnią tęsknotę. Ojciec Sata wyraził zgodę i polecił, by zabrała ze sobą syna, żeby nauczył się czegoś od białych,

W 1937 lub 1938 roku przybyli do Polski, gdzie matka wyrobiła mu metrykę, w której zmieniła część jego danych, ukrywając jego indiańskie pochodzenie. W stworzonej dokumentacji jako miejsce urodzenia wpisano Aleksiejewkę w Rosji, a jako ojca wpisano Leona Supłatowicza, pierwszego męża matki. Po nim otrzymał także nazwisko, natomiast jako imię wybrano męską formę imienia matki – Stanisław. Sam Sat-Okh w filmie „Wojownik z urodzenia” Klaudiusza Jankowskiego  tak opowiada o tym momencie swojego życia: „Przyjechaliśmy na trochę do Polski, ale tu zastopowała nas wojna”.

Matka z synem trafili do Radomia. Od pierwszych dni wybuchu wojny, Stanisław – Sat brał czynny udział w obronie Warszawy, Dowódca oddzialu 25 pułku piechoty  Armii Krajowej Kazimierz Zaleski, pseud. „Boncza” potwierdził to mówiąc: „Poznałem go tam (w Warszawie – przyp.autorki) w 1939 roku.”

Po klęsce polskiej armii w czasie wojny obronnej Sat-Okh podjął naukę na tajnych kompletach (od dziecka łaknął wiedzy, zwłaszcza z dziedziny historii), pomagał, jak i jego matka – ukrywać się Zydom  oraz zaangażował się w działalność wojskowej organizacji politycznej (utworzonej 27. 09.1939) Służba Zwycięstwu Polski a także w Związku Walki Zbrojnej, a po jego przemianowaniu (w 1942) na Armię Krajową – i  pozostal pod pseudonimem „Kozak”do końca wojny w jej szeregach. Walczył w III batalionie 72 pułku piechoty AK w rejonie Częstochowy, w Okręgu „Jodła”. Wiadomo, że na pewno brał udział w akcji “Burza” w 1944.  „W akcje – to mnie pierwszego zwykle wysyłali”- opowiadał Stanisław Supłatowicz.

Po wojnie za przynależność do AK został aresztowany i uwięziony.

Oto jak wspomina w  filmie Jankowskiego postać Indianina – żołnierza Armii Krajowej, jeden z jego wojennych przyjaciół –  były żołnierz AK Ryszard Wójcikowski „Kier”: Poznałem dziwnego czlowieka; chodził jak kot, mało mówił, był w codziennym życiu bardzo zaradny, po polsku  mówił słabo. Był jak my – ale jakiś innny: potrafił chodzić bezszelestnie, miał sprężysty chód, po lesie poruszał się jakby tam sie urodził.  Zywności nie mieliśmy, często głodowaliśmy w lesie. On potrfił jeść to, czego my za jedzenie nie uważalismy, np. ssał korzonki jagód czarnych, od niego nauczyli się inni”. Czyż to nie dosyć wskazówek na jego indiańskie pochodzenie, w które wielu wątpi? Inny znajomy z konspiracji, Bogdan Majewski „Burza” dodaje, że „pod Satem nie łamały się nawet gałązki”. W książce Dariusza Rosiaka, “Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha” można o nim przeczytać, że mial bezbłednie opanowane metody bezszelestnego likwidowania  przeciwnika – zabijał Niemców rzucając w nich nożami – „nie dość, że po cichu, to jeszcze z daleka”, „mogl z piętnastu metrów zgładzić człowieka” – i: „zawsze jakieś pięćset metrów od miejsca pobytu miał konia ukrytego” a „ Gdy trzeba było wysadzić most, Sat-Okh nurkował, i jego w torbie były ładunki wysmarowane łojem bydlęcym, żeby nie zamokły. Oczy syna Indianina przyzwyczajone były do ciemności, więc nocą bez problemu unikał strażników i podkładał ładunki. Gdy tylko nadjeżdżał pociąg uruchamiał je i po chwili uciekał z miejsca zdarzenia”. Mówiono o nim: „ był odważny, pięknie jeździł na koniu,  znał psychikę konia,  zanim się nauczył chodzić – to najpierw nauczył się jeździć na koniu” – cytowano jego wypowiedzi. I jakże można nie wierzyć w jego „indiańskie” pochodzenie ?

Potwierdza do sam Sat-Okh, tak mówiąc o sobie (tez w  filmie) „ (…) moje życie wśród Indian nauczyło mnie wszystkiego, co przydało się w lesie w czasie wojny. Byłem „szperaczem”- torowałem drogę dla żołnierzy, potrafiłem zmylić Niemców, potem własowców. Zeby ratować kolegów, wypracowałem specyficzną technikę poruszania się. To byl indiański sposób: polegał na maszerowaniu tyłem, żeby zostawić ślady sugerujące zupełnie inny kierunek marszu, niż w rzeczywistości”.

Wspaniałe świadectwo umiłowania Polski przez syna matki-Polki, polskiej szlacianki Stanisławy Supłatowicz wystawia mu taka jego wypowiedź:  „Reperezenowałem swój naród. który całe życie walczył o wolność, Tak i ja walczyłem o wolność ojczyzny mojej matki – i byłem z tego dumny”. I my – jesteśmy z Ciebie dumni, Sacie!

W roku 1941 zostal aresztowany przez gestapo, bo kolportował gazetki podziemne Polski Walczącej i miał niearyjski wygląd. Był poddany torturom i skazany na Oświęcim. Lecz nie byłby dzieckiem Indianina, gdyby nie uciekł z pędzacego bydlęcego wagonu (został postrzelony ), wraz z sześcioma innymi uwięzionymi. Zalany krwią, doczołgał się do najbliższej grupy żołnierzy AK. „Był ranny i przez placówki AK przyszedł do mojego oddziału – informuje „Bończa”. Tu po raz pierwszy zauważono, jak bardzo różni się od swoich kolegów z oddziału”. Był „inny” ! Ci, którzy go znali, mówili później, że: „inaczej łysiał i opalenizna się go nie imała”. 

I tu może znowu wskazówka na jego indiańskie pochodzenie.. 

W 1997 roku w „Wieczorze Wybrzeża” ukazał się cykl artykułów „Fałszywy Indianin”, których autor przekonywał o „zmyślonych opowieściach”. Z czasem oskarżeń o fałszerstwo było coraz więcej, ale do dziś nikt nie udowodnił pisarzowi kłamstwa. Zaś o reakcji Sana na te zarzuty mówi scenarzysta filmu z 2007 roku  „Wojownik z urodzenia”  o nim  w ten sposób: „Nigdy mu nie zależało na udowadnianiu komukolwiek czegokolwiek i przekonywaniu innych, że nie jest, jak myślą”.

 

O powojennych losach o latachw PRL-u  tego polskiego Indianina lub jak ktoś chce – indianskiego Polaka dowiadujemy sie rowniez z filmu – z ust siedemdziesiatjeden- letiniego wówczas Sata, który wspomina z widoczną goryczą: „Nie mogłem wyjechać po wojnie z Polski, nie mogłem też dostać się na uniwersytet, choć o tym marzyłem, ciążyło na mnie to, ze należałem do AK. Tęskniłem do Indian, do ojca.  Swoje tęsknoty przelałem na papier, pokazując Indian jacy są, jak myślą, jak żyją, pokazałem prawdę, a nie fantazje”..  

I w roku 1958 zaczął pisać odnoszące się do swojej indiańskiej przeszłości, książki, które zostały przetłumaczone na ponad dwadzieścia języków świata (m.inn. na hebrajski, mongolski, japoński). Zadebiutował „Ziemią słonych skał” w 1958, potem: Biały mustang” (1959), „Dorogi schodjatsja” (w jęz. ros., wspólnie z Antoniną Leonidovną Rasulovą) (1973), „Powstanie człowieka” (1981) „Fort nad Athabaską (wspólnie z Yackta-Oya) (1985), ”Biały Mustang. Baśnie i legendy indiańskie (1987),  „ Głos prerii”,(1990),”Tajemnica Rzeki Bobró”(1996), „”Serce Chippewaya” (1999)”, „Walczący Lenapa” (2001). 

W latach 70. uczestniczył w licznych spotkaniach autorskich i telewizyjnych programów dla młodzieży („Teleranek”, „Ekranbratkiem”). Uważany jest za jednego z pionierów ruchu indianistów w Polsce, współtwórcę i czołową postać nieformalnego Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian (PRPI). Zajmował się także wyrobem indiańskiego rękodzieła, nauczył młodych wyszywać stroje, malował, organizował festiwale indiańskiej muzyki i tańca, Cieszył się, że odciaga młodzież od nałogów. 

Po wojnie zamieszkał w Gdańsku, założył rodzinę i był zatrudniony w Polskich Liniach Oceanicznych. 

„Czerwonoskóry Partyzant ” półkrwi Szaunis, żołnierz AK – Stanisław Supłatowicz  – Sat Okh -„Dlugie Pióro” ,  człowiek-legenda – zmarł 18 lipca 2003 r. i zostal pochowany na gdańskim cmentarzu Srebrzyska. W ostatnim pożegnaniu uczestniczyło wielu z tych, którzy go znali i ci, którzy tylko o nim słyszeli. Kogo opłakiwano? Rodzina żegnała ukochanego męża i ojca. Inni swojego przyjaciela. Jedni oddawali honory towarzyszowi broni, partyzantowi, obrońcy ojczyzny, drudzy przyszli pożegnać znakomitego pisarza, któremu zawdzięczają jedno z najbarwniejszych wspomnień swojego dzieciństwa. Byli też i tacy, którzy żegnali wybitnego gdańszczanina, człowieka, który swego czasu rozsławił Pomorze. Opłakiwali go również jego uczniowie, uczestnicy Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian. Niektórzy z nich przybyli w tradycyjnych strojach, takich, jakie uczył robić. Pogrzeb nie należał do zwyczajnych. Garnitury, skóra, czerń, kolorowe paciory, krawaty, mokasyny. I wielki smutek. Żegnano Stanisława Supłatowicza, marynarza, podchorążego kaprala „Kozaka”, pisarza Sat-Okha, Długie Pióro, Dziadka polskich indianistów. Ksiądz odmawiał chrześcijańskie modlitwy. Oficjele wygłaszali uroczyste mowy. Kombatanci przybyli ze sztandarami, a na rękawach mieli biało-czerwone opaski. Na trumnę złożyli polską flagę. Ale było tam miejsce również na pióropusz. Okadzano jego grób szałwią, słodką trawą, posypywano tytoniem. Tak jak uczył. Pod krzyżem – bukiety kwiatów, wieńce i dziesiątki orlich piór.

Syn Indianina i Polki, wychowany wśród Indian, żołnierz AK został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Armii Krajowej.

Pisali o nim: Katarzyna Krępulec; „Stanisław Supłatowicz. Niezwykła biografia Sat-Okha, czyli jak się zostaje legendą, UMCS, Lublin 2004., Dariusz Rosiak:”Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha” Wydawnictwo Czarne, 2017,. Po niemiecku: „Das Land der Salzfelsen“ Verlag Neues Leben, Berlin 1965,  razem z Antonią Rassulową: „Das Geheimnis des alten Sagamora „ Verlag Neues Leben, Berlin 1981

Slady życia i dzialalności Sata Okha: 

– W Wymysłowie isnieje Muzeum Indian Północonoamerykańskich, którego zalozycielem jest Sat Okh.

W jego zbiorach znajduje się spora liczba ekspnatów przybliżających życie codzienne, duchowe oraz sztukę pierwotnych ludów Ameryki. Powstało ono w 2000 roku z inicjatywy Sat-Okha i grupy zapaleńców, wywodzących się z Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian,  nosi  nazwę „Mozeum Sat-Okha „Długie Pioro”. Informacje można znaleźć na You Tuube pod 

https://www.youtube.com/watch?v=M0O5PiMjWRQ

– w roku 2011 rozpisano konkurs na patronów dla tramwajów PESA kursujących po Gdańsku. Wśród wybranych postaci historycznych znalazł się także Sat-Okh.

– Uchwałą Nr 181/XXVII/16 z dnia 16 grudnia 2016 roku Rada Miejska w Szydłowcu nadała odcinkowi drogi S7 przebiegającemu przez miasto i gminę Szydłowiec nazwę „Indiańska Droga Sat-Okha

– Osoba bohatera tego tekstu była „sprawcą” obudzenia w Polsce zainteresowań tematyką indiańską, co znalazło wyraz w stworzeniu organizacji pod nazwą Polskie Stowarzyszenie Przyjaciól Indian, które powstało w 1990 z siedziba w Bialymstoku, potem w Warszawie. Główną postacią na spotkaniach z zainteresowanymi tematem mlodymi ludźmi oraz z Indianami, zapraszanymi do Polski – był Sat Ok´h  Długie Pioro, głosił on wykłady, organizował warsztaty i spotkania z młodzieżą.. Największym przedsięwzięciem było zorganizowanie w październiku 1992  pod hasłem „Kolumb ty draniu”: wystawy, sesji naukowej i przeglądu filmów w warszawskim Muzeum Niepodległości, którym towarzyszyły imprezy uliczne (ceremonia powitania dnia, manifestacje pod ambasadami USA i Kanady). Stowarzyszenie Przyjaciól Indian wydawało comiesięczny „Biuletyn Informacyjny PSPI” i współpracowało z kwartalnikiem „Tawacin” ( w jezyku Siuksow „wola, poznanie, madrosc”, wychodzilo w latach 1985-2009).  Szczyt aktywności PSPI przypadł na połowę lat 90. XX w. Jednak ze względu na brak doświadczeń, skromne zaplecze organizacyjne i finansowe, niewielki napływ nowych członków – Stowarzyszenie zaprzestało aktywnej działalności pod koniec lat 90. Próby jego reaktywacji zaowocowały przywróceniem działalności pod koniec 2007 roku. 

Na tym zakończę to malowanie obrazu czerwonoskórego miłośnika Polski,  nieznanego i niedocenionego gawędziarza, wplecionego w zawikłane losy naszego narodu, w ktorego żyłach płynęła polsko-indiańska krew i który czeka na wnikliwsze i oparte na źródłach badanie jego losów. Może ktoś z czytających zechce to uczynić? Myślę, że Stanisław Supłatowicz – Sat Okh  – wierny Polsce do końca życia – z całą pewnością  na to zasłużył !  

Bibliogafia

Irena Laszyn „Kozak Dlugie Pioro”, Dziennik Baltycki, 11.07.2003

Patryk Osowski; Niezwykla historia Indainina, ktory walczyl w szeregach Armii Krajowej  04.07.2017 WP Wiadomosci 

https://wiadomosci.wp.pl/niezwykla-historia-indianina-ktory-walczyl-w-szeregach-armii-krajowej-6140615019206785a?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAAR31Id_s9eNqQ0q4AbI3t1nebEhFze0YF67WNRGsjzZ3XDSrIpr_vp64LMs_aem_enISG87CPT4dZKH13GCv

http://www.indianie.eco.pl/r2003/biskupin2003/gb6.pdf

https://www.szydlowiec.pl/index.php/pl/dla-turysty/sat-okh-patron-indianskiej-drogi

https://de.wikipedia.org/wiki/Sat-Okh

https://www.polskieradio.pl/39/156/artykul/2765231,satokh-polski-indianin-byl-potrzebny-ludziom-ktorzy-zyli-w-siermieznej-komunistycznej-polsce

http://www.huuskaluta.com.pl/Sat-Okh_Stanislaw_Suplatowicz_Katarzyna_Krepulec.pdf

Sat-Okh Stanisław Supłatowicz. Muzeum Indian im. Sat-Okha w Wymysłowie. (huuskaluta.com.pl)