Dziś przypada trudna rocznica; może i by się chciało ją przemilczeć, jest jednak na tyle istotna i na tyle okrągła, że nie wydaje się to uczciwe.
Otóż dokładnie 100 lat temu – 12 maja 1926 r. – rozpoczął się przewrót majowy – zbrojny zamach stanu, dokonany przez Józefa Piłsudskiego.
Można próbować w taki czy inny sposób bronić działań marszałka; i on sam się później starał usprawiedliwiać. Czego by jednak nie mówić, wydarzenie to kładzie się mrocznym cieniem na wizerunek Piłsudskiego, jak też i na całą 20-letnią historię II Rzeczypospolitej.
Zamach majowy przyniósł nie tylko kilkaset ofiar śmiertelnych i gwałtowną zmianę władzy, ale też – może przede wszystkim – stał się początkiem upadku polskiej demokracji (z pewnością cennej, jak niedoskonała by ona nie była). Od 1926 r. Rzeczpospolita w szybkim tempie zaczęła stawać się państwem autorytarnym.
Dziś możemy oceniać tamte wydarzenia wyłącznie jako fakty historyczne; albo też używać ich jako argumentu w dyskusji o zasadności pielęgnowania pomnikowego wizerunku komendanta-marszałka-naczelnika państwa. Wreszcie możemy potraktować je jako naukę dla nas – pokazującą, jak niewiele trzeba byśmy utracili naszą demokrację (jaka niedoskonała by ona nie była), jak cienka jest granica dzieląca nas od takiego systemu, w jakim zapewne żyć byśmy nie chcieli . . .
Na fotografii Józef Piłsudski w otoczeniu wiernych sobie oficerów, przed spotkaniem z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim, na moście Poniatowskiego w Warszawie, 12 maja 1926 r.
Zostaw komentarz