W Stanach Zjednoczonych zaczęły się deportacje nielegalnych imigrantów. Pierwsze samoloty wystartowały do Gwatemali. Kolejne wystartują do Meksyku, Salwadoru, Nikaragui i reszty krajów Ameryki Łacińskiej. Konserwatywny elektorat Trumpa wniebowzięty i oczywiście nikt nie zadaje tych strasznych pytań skąd w ogóle w USA wzięli się ci wszyscy migranci z Ameryki Środkowej? Takie pytania nie są fajne gdyż zburzyłyby cały happy obraz jankeskiej fajności, zbudowanej na amerykańskim śnie. Już w 1919 roku amerykański dyplomata w Gwatemali, Henry Silver rozbawił towarzystwo podczas pewnego przyjęcia w ambasadzie, zauważając, że kontynent środkowoamerykański ma kształt szynki i teraz Wuj Sam sobie tę szyneczkę na widelec nabije. Jankesi od zawsze traktowali kraje od Meksyku na pasie na południe jak swój podręczny folwark, który łupili przez cały wiek XX i XIX. Gdy w 1936 roku kończyła się kadencja psychopaty Jorge Ubico w Gwatemali, wezwał do dyrektor kompanii owocowej United Fruit i powiedział mu, że będzie mógł nadal być prezydentem, jeśli anuluje długi koncernu wobec państwa. Zrobił jak mu kazano, Amerykanie mogli nadal wyniszczać biedny kraj a psychopata przechodził się z biczem po pałacu prezydenckim i chłostał służbę. W 1954 roku pojawił się jednak duży problem. Prezydentem Gwatemali został pułkownik Jakobo Arbenz Guzman i postanowił wyzwolić kraj spod kolonialnego pejcza Waszyngtonu. Odebrał United Fruit ziemie uprawne a potem ich opodatkował, argumentując, że za te pieniądze kupi buty biedocie, która chodziła boso. To przesądziło o jego końcu. Dyrektorzy koncernu przylecieli do Waszyngtonu z prośbą o usunięcie Arbenza. Dyrektor CIA Allen Dulles był jednocześnie prawnikiem na Wall Street i doradcą United Fruit, a jego brat John Foster Dulles szefem Departamentu Stanu. Zapadł wyrok na nieposłusznego Arbenza. Agenci, którzy przylecieli do Gwatemali, najpierw przekupili media, które masowo zaczęły rozpowszechniać wierutne bzdury jakoby Guzman gromadził sowiecką broń. Potem uwolnili z więzienia pułkownika Castilio Armasa, wynajęli grupę zbirów z Hondurasu i przeprowadzili zamach stanu. Arbenz przypieczętował swój los. Władzę CIA przekazała juncie wojskowej, która w ciągu kolejnych 40 lat zamordowała kilkaset tysięcy ludzi. Wojna domowa w Gwatemali trwała do 1996 roku. Wszystko z powodu bananów. Ci którzy mogli – uciekli z kraju do USA. Reszta żyła w krwawych czasach dyktatury opłacanej przez „dolarową dyplomację” Waszyngtonu. Nauczeni gwatemalską lekcją, wojskowi dyktatorzy z Salwadoru, woleli współpracę z USA. Tutaj z kolei wojna domowa pochłonęła 70 tysięcy ofiar, zaś w osadzie El Mozote w 1981 roku doszło do rzeźni na wzór naszej rzeźni na Wołyniu. Wszystko za amerykańskie pieniądze. Sytuację Salwadoru najlepiej ujął Ryszard Kapuściński w książce „Dlaczego zginął Karl von Spreti”. „Tutaj najwyższą władzą jest ambasada USA, potem jest Rada Pułkowników a później szwadrony śmierci”. W Nikaragui przez kilka dekad władzę sprawował klan Somozów, aż do obalenia tyranii w 1979 przez Sandinistów, sprywatyzowali sobie cały kraj, mając w posiadaniu dwie trzecie ziemi. Trzech Somozów było amerykańskimi sługusami, robili wszystko czego żądano od nich w Waszyngtonie. To tylko trzy przykłady z wielu. Dodajmy operację KONDOR, która była sojuszem służb specjalnych wojskowych reżimów latynoamerykańskich pod nadzorem CIA. Kosztowała życie kolejnych 50 tysięcy ludzi. W mordach finansowanych z kokainy Pablo Escobara brali udział naziści, których po wojnie wywieziono do Argentyny, włoscy neofaszyści z Avangardia Nazionale oraz pospolite łajdaki. Nad wszystkim pieczę trzymało dwóch oprawców z Chile – Augusto Pinochet i szef DINA Manuel Contreras, po upadku junty skazany na 539 lat więzienia. Tak było od Meksyku aż po Argentynę, rządzoną przez reżim Videli pod kuratelą Kissingera – nazistowskiego zbrodniarza z… Pokojową Nagrodą Nobla! Zmarł w zeszłym roku w wieku 101 lat. Dekady strachu i terroru, ludobójstwo, rasa panów i oligarchów na pasku USA kontra miliony biedoty, niewolnicza praca w jankeskich koropracjach, masowy mordy chłopów i inteligencji oraz duchownych, porwania dzieci po zamordowaniu ich rodziców. Dekady rzezi i tragedii. Cicha wojna CIA z Ameryką Łacińską wlokła się przez 40 lat i kosztowała życie sześciu milionów ludzi. Tylu zamordowali hitlerowcy w Auschwitz ale historia tylko ich określa jako ludobójców. Ci z USA robili wszystko w imię DEMOKRACJI! Ta ciągnącą się przez dekady zbiorowa tragedia narodów Ameryki Środkowej wywołała falę migracji. Głównie do USA. Kto mógł i był odważny – z narażeniem życia uciekał przed nędzą i terrorem. Dzieci rodziców pomordowanych przez wojskowych zbirów, które zostały same i bose na ulicach, wzięly do rąk maczety i zaczęły zakładać gangi. Tak narodziła się Mara Salvatruca – powstały w Salwadorze oraz działający także w Stanach Zjednoczonych najokrutniejszy gang świata. Obecny prezydent Salwadoru Bukele nie może sobie z nimi poradzić. W kraju trwa permanentny stan wyjątkowy. To wszystko to tragiczne konsekwencje chciwości, korupcji i arogancji elit z USA oraz psychopatii sponsorowanych przez te elity latynoskich dyktatorów. Tych „dobrych” bo prawicowych a wtedy za diabła robił wyłącznie sowiecki komunizm. Mordowanie w imię antykomunizmu było „dobre i słuszne”. Dziś Trump buduje swoją władzę i pozycję na chwalebnej walce ze skutkami polityki neokonserwatynych kolonialistów, którzy go wychowali. Ale w Stanach Zjednoczonych ludzie w większości o tym nie wiedzą. U nas także bo ludzie żyją emocjami i newsami wrzucanymi do betoniarki. A potem plotą niestworzone bzdury. Tak to się to widocznie musi kręcić. Od zawsze. Post Scriptum. Nie wiem czy warto tutaj dodawać, że nasze obecne problemy z migracją z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy są także konsekwencjami geopolityki amerykańskiej i destabilizacji Iraku, Libii, Somalii etc. Tylko że w obecnej sytuacji także reżim Putina w Moskwie zaczął sprowadzać migrantów na Białoruś. Migracja stała się bronią masowego rażenia w Wielkiej Grze mocarstw.