Tak przynajmniej wynika ze słów samego Karola Nawrockiego, który tłumaczy się z tego co przez dwieście dni, za friko, robił w apartamencie należącym do Muzeum II Wojny Światowej. Choć, jak się okazuje, nie można za bardzo wierzyć w to co mówi.
Gdyby nasz kandydat „obywatelski” na prezydenta zerknął do, nielubianej przez PiS konstytucji, to dowiedziałby się, że za politykę zagraniczną w Polsce odpowiadają rząd i prezydent, a nie dyrektor jakiegoś muzeum.
Może i się spotkał tam z kimś z zagranicy, ale to jeszcze nie jest „uprawianie polityki zagranicznej”. Poza tym, takiej polityki nie uprawia się w apartamentach, ale oficjalnych pomieszczeniach, które jako ówczesny dyrektor tego muzeum mógł w tym celu wykorzystywać.
Takie spotkania to nie imprezy u cioci na imieninach.
Mają swój określny protokół i na ogół są zawsze protokołowane oraz odnotowywane w oficjalnym kalendarzu danej instytucji. Wie to nawet wójt gminy, który spotyka się z zagraniczną delegacją. Więc jeśli tak było w istocie, niech pokaże „papiery”.
Albo niech powie z kim tak „intensywnie uprawiał politykę zagraniczną”. Kwity na stół i będzie po sprawie.
Myślę, że chodziło mu o to by się jakość wytłumaczyć co do cholery robił tam przez dwieście dni, w luksusowym apartamencie ze śniadaniem, nie płacąc za to ani grosza.
Miało być poważnie, ale wyszło śmiesznie i idiotycznie.
Jak wszystkie zresztą, wewnętrznie sprzeczne, jego wyjaśnienia.
A teraz z innej beczki.
Powalił mnie na glebę swoim oświadczeniem, że gdyby został prezydentem ( co nie daj Boże) z pierwszą wizytą poleci do ….Watykanu.
Przyjęło się, że zazwyczaj pierwsza wizyta nowo wybranego prezydenta, pokazuje główne kierunki jego prezydentury oraz polityki zagranicznej państwa. Jest ściśle uzgadniania z rządem by nie było rozdźwięku na zewnątrz między oboma organami władzy wykonawczej.
No a jakie Polska ma interesy i sprawy do załatwienia w Watykanie?
Zwiedzanie Kaplicy Sykstyńskiej? Wspólne selfie z papieżem? No bo chyba nie renegocjacje Konkordatu, choć przydałyby się.
Odwiedziny grobu św. Jana Pawła II to jeszcze za mało. Można tam pójść przy okazji oficjalnej wizyty we Włoszech bo zazwyczaj audiencje u papieża głów państw odbywają się przy okazji wizyt w Republice Włoskiej.
Słuchając jego nieskładnego gadania, na dowolny temat, strach pomyśleć co mógłby jako głowa państwa oficjalnie powiedzieć za granicą.
Niech się neoliberalna lewica nie frasuje tym, że Karol Nawrocki polityki nie uprawiał, bo i nasz Donald Trump też niewiele miał z polityką do czynienia zanim został prezydentem.
Najmłodsze pokolenia wkrótce usunie zdegenerowanych lewicowych dziadków, a więc to może być dla nich powód do zmartwienia.
A podchodząc do sprawy poważnie: nie czas żałować komarów, kiedy osusza się bagna.