Nie mam czasu ostatnio pisać, niemniej jedna rzecz wywołała mnie do tablicy.

Otóż niektórzy doszukują się jakiejś głębszej logiki lub wiedzy w oburzającej wypowiedzi Grzegorza Brauna o Auschwitz. To zupełne pomylenie hierarchii ważności spraw. Nie można pominąć kontekstu tej wypowiedzi, skupiając się na jej literalnym brzmieniu, czego być może teraz oczekiwałby od nas jej autor, niczym prestidigitator przekierowując uwagę nie na sedno, lecz detale przedstawiaenia.

Nieostrość znaczenia w języku jest gwarantem jego strukturalnej stabilności. Inaczej niż w równaniach matematycznych, kiedy pomylimy jedną literę , a nawet słowo, główny sens w większości przypadków zostaje zachowany. Dlatego analizując jakąkolwiek wypowiedź, odczytujemy ją w określonym kontekście.

Braun jest świadomy tych naturalnych właściwości języka, i celowo narusza te zasady do prowokacji – co jest wyjątkowo niekulturalną, łamiącą niepisane zasady współżycia społecznego manipulacją. Z kolei udawanie idioty, jakoby „nie wie się” jak wypowiedź zgodnie z powszechnie panującymi normami językowymi i z kontekstem będzie odebrana i zrozumiana, to próba zakwestionowania pewności poznawczej odbiorców, czyli gaslajting, stanowiący wyrafinowaną formę przemocy psychologicznej. To również nieetyczne.

Z tego powodu uważam Brauna za kreaturę, która zasługuje na wszelką krytykę z tego tytułu. Uwzględniwszy powyższą wiedzę, ogólny sens wypowiedzi „Auschwitz to fejk” jest po prostu złośliwym, ordynarnym kłamstwem mającym na celu zranienie słuchaczy, niezależnie od tego czy istniejący fizycznie dzisiaj obiekt jest rekonstrukcją.