Mowa ciała, w tym przypadku mimika, więcej mówiła jak wypowiedź, podobno cytat, o wieszaniu za zdradę. Zobaczyłem wściekłego i naburmuszonego dzieciaka, który wie, że za chwilę straci swoje „zabawki” i chce koniecznie, pod koniec II kadencji, zaistnieć jako mąż stanu, a wyszła groteska.
Oglądałem ten filmik w internecie kilkadziesiąt razy, by mi nie umknął żaden grymas.
Kiedy PAD cytował swego znajomego, którego zdaniem w Polsce jest tyle warcholstwa i zdrady bo nikogo dawno nie powieszono, ujrzałem nie głowę państwa, ale wściekłego bachora, który za trzy tygodnie starci swoje prezydenckie przywileje i próbuje zwrócić na siebie uwagę słowotokiem bardziej przypominającym ten przekupki na bazarze.
Od strony psychologicznej można zrozumieć jego stan ducha.
Na początku sierpnia odejdzie w polityczny niebyt.
Będzie młodym emerytem z prezydencką emeryturą bo raczej nie będzie dla niego miejsca w międzynarodowych organizacjach.
Jak sam powiedział, w Europie, nie ma dobrego klimatu dla konserwatywnych polityków.
Wątpię by ktoś mu też proponował lukratywne wykłady na świecie, bo a. nie ma nic do powiedzenia, b. zasłynął jako rozwalacz polskiego systemu prawnego.
Nie wiem też, czy przytuli go PiS choć on sam nie wyklucza, że mógłby być premierem.
Kaczyński nie liczy się z miękiszonami.
On ich zjada na drugie śniadanie.
Po co mu kolejny kapciowy.
Ma ich w partii wielu.
Partii też nie założy bo nie jest liderem.
Przez całe dziesięć lat był bladym odbiciem Naczelnika z Żoliborza.
A zatem, zostaje mu emerytura i liczenie orderów bo książkę, wyjątkowy gniot, już napisał.
Kiepska perspektywa.
Ale to wszystko nie tłumaczy jego słów o wieszaniu.
Bo one pokazują, że nigdy nie powinien zostać prezydentem.
A jeśli mu jest przykro to mógł wypłakać się w poduszkę.
Leszek Miller powiedział kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy.
Duda skończył groteskowo.
Jak rozkapryszony i zły bachor.
Zostaw komentarz