Warszawska karuzela stołków znów w ruchu! Adam Bodnar, ten „rycerz praworządności” w okularach, co chciał rozdzielić Ministra Sprawiedliwości od Prokuratora Generalnego, wyleciał z hukiem. Projekt ustawy? W koszu! Niezależność prokuratury? Żart! A na jego miejsce wskakuje Waldemar Żurek, krakowski sędzia z manią rozliczeń, który bardziej niż sprawiedliwość szuka zemsty na PiS-ie. Karol Nawrocki, nasz prawicowy heros, patrzy na to z boku, zacierając ręce, bo ten cyrk to tylko przystawka przed jego prezydenturą.

Bodnar obiecywał „apolityczną” prokuraturę, a sam tańczył do melodii Tuska. Żurek? Jeszcze gorszy! Ten „niezłomny” sędzia, co to ponoć walczył z Ziobrą, ciągnie za sobą bagaż procesów i afer. Pozwy przeciwko Skarbowi Państwa, milionowe roszczenia za rzekome krzywdy i utajnione oświadczenia majątkowe – to ma być strażnik sprawiedliwości? Sejm i Senat miały wybierać Prokuratora Generalnego? Jasne, jakby politycy kiedykolwiek oddali władzę! Komisja Wenecka kiwa głową, ale kto słucha zagranicznych mądrali, gdy Żurek już ostrzy topór na „neosędziów”?

W tle wciąż straszy duch Zbigniewa Ziobry, a Żurek, zamiast naprawiać, chce tylko rewanżu. Nawrocki czeka, aż ten bałagan się rozleci, by wejść i posprzątać. Bo kto, jak nie on, nazwie zdrajców zdrajcami, a bohaterów bohaterami? Czekamy na wielką prezydenturę, a Żurek? Niech się bawi w swoje vendetty, póki jeszcze może!

Autor: Marian Włodarski