Podobno prawdziwi mężczyźni nie płaczą, ale może Bąkiewicz, nasz „super szeryf” takim nie jest bo chlipie, że oskarżenia prokuratury o zniesławienie strażników granicznych (co widziała cała Polska), są podyktowane polityczną zemstą, na polecenie Tuska.

I tak oto, rozpadł się wizerunek twardziocha, który własną piersią, cokolwiek cherlawą, oparł się nawale nielegalnych migrantów na naszą polską granicę.

Mam kolejną odsłonę twarzy Bąkiewicza.

Beksy, który boi się ponieść odpowiedzialność za słowa i czyny jakich się dopuszczał i dopuszcza wobec urzędników publicznych.

I co teraz począć z takim rozbeczanym bachorem?

Dać mu lizaka, by przestał zawodzić, że jest ofiarą politycznej zemsty Tuska?

Przytulić do piersi? Ale to chyba tylko może Prezes z Żoliborza? Dać azyl w Pałacu Prezydenckim, który już „gościł” Kamińskiego i Wąsika?
Podobno nawet nie o suchym pysku.

Ja bym go widział w „przytulnym” pokoiku o powierzchni trzech metrów kwadratowych. Ba, nawet smalec bym mu tam wysłał.