Czyli oszustw ciąg dalszy.

Niech pan Nawrocki się zdecyduje, czy krytykować zwiększanie olbrzymiego deficytu państwa, czy go zwiększać swoimi projektami ustaw o obniżeniu podatków? Każda polska, przeciętna rodzina wie, że nie można się zadłużać ponad stan bo grozi to niewypłacalnością. Ale lokator Pałacu widać tego nie wie. Albo wie i z premedytacją, cynicznie proponuje przepis na katastrofę finansową Polski.

Nawrocki jest klasycznym populistą.

Ma w nosie ekonomię i księgowość, skierował do sejmu projekt ustawy, który zwiększy deficyt państwa o ok. pięćdziesięciu mld złotych.
Już teraz, po czerwcu, wynosi sto osiemnaście miliardów złotych.
To jest ponad czterdzieści proc. deficytu zaplanowanego na ten rok.
Ale co go to obchodzi.
Nieważne, że gdyby ją zrealizować byłoby to naszym kosztem.
I tych, którzy na niego głosowali i tych głosujących na Trzaskowskiego.
Bo rząd nie ma swoich pieniędzy.
Nawrocki też.

Ma nasze, z naszych podatków.

Dalsze zwiększanie deficytu wpłynie na wzrost inflacji, za którą zapłacą wszyscy.

Pisiory i platformersi.

Nawrocki jest niebezpiecznym demagogiem i populistą, który gra stabilnością finansową państwa i zasobnością naszych portfeli.

Jeśli ci z Kolbuszowej tego nie wiedzą, to gdy się (nie daj Bóg) przekonają, że bezczelnie ich oszukał.

Bo z pustego i Salomon nie naleje.