Na Westerplatte miała być podniosła chwila, refleksja, pamięć o bohaterach. Tymczasem premier Donald Tusk został wygwizdany. Ludzie krzyczeli: „Do Berlina!”. Wstyd? To mało powiedziane. Symbolicznie pokazuje całą jego politykę – premier, który coraz bardziej działa jak polityk cudzego formatu, zamiast być liderem Polski, prawdziwym gospodarzem.
Mówią, że Tusk wrócił do Polski, żeby „ratować demokrację”. Patrząc na jego rządy, można się tylko uśmiechnąć. Demokracja u Tuska polega na tym, że ludzie mają prawo mówić, co chcą – ale tylko wtedy, gdy zgadzają się z nim. W przeciwnym razie można ich uciszyć, zastraszyć, nie wpuścić na konferencję prasową albo nazwać „ciemnogrodem”.”populistami”
Jego premierostwo to sztuka robienia polityki w wersji „na niby”. Walczy o tani prąd, a rachunki biją rekordy. Troszczy się o rolników, a w praktyce zalewa Polskę ukraińskim zbożem, mówi o rozwoju kraju a deficyt i zadłużenie mamy największe w historii.Buduje bezpieczeństwo, a drony latają nad Polską jak latawce na pikniku. Obiecuje, że „będzie lepiej”, a ludzie czują, że każdego dnia jest coraz gorzej.I co najważniejsze – Tusk zawsze znajdzie winnego. Jeśli coś idzie źle – winny jest Kaczyński, PiS, prezydent Nawrocki, pogoda, bobry, a nawet sama geografia Polski. On? „Skromny Europejczyk”, który ciężko pracuje… i reprezentuje swoich zagranicznych sponsorów.
Ironia losu polega na tym, że przedstawia się jako „premier przyszłości”, a działa jak urzędnik z minionej epoki – mały sekretarz z unijnej centrali. Zresztą jego rządy coraz bardziej przypominają instrukcje: Bruksela mówi, Berlin nakazuje – Tusk wykonuje.
Czy jest złym premierem? Oczywiście. Bo nie rządzi Polską – tylko zarządza nią jak oddziałem zagranicznej spółki. A czy jest złym człowiekiem? Dobry człowiek nie karmi ludzi propagandą, pogardą, Nie kłamie, nie oszukuje. Dobry człowiek nie odbiera przyszłości obywatelom demolując gospodarkę, finanse, prawo.Nie niszczy swojego kraju.
Tusk to mistrz polityki „pod publiczkę”. Premier, który wszystko wie najlepiej, ale niczego nie rozwiązuje, który mówi o „wolności”, a sam ją ogranicza. Nawet dla swoich koalicjantów stał się ciężarem. Premierem od wszystkiego i od niczego.Czlowiekiem zawziętym z nienawistnym, mściwym charakterem. Nikogo więc nie dziwi to, że ludzie na jego widok gwiżdżą i buczą.Zasłużył na to.
Zostaw komentarz