Bywa, że o pamięć walczą nie ci, którzy brylują na salonach, ale ci, którzy w ciszy pochylają się nad tym, co zapomniane. Westerplatte przez lata było świadkiem kompromitujących przepychanek – politycy spierali się o obchody a nawet o miejsca, krzesła i protokół. Bohaterowie, którzy pierwsi stawili opór Hitlerowi, stali się tłem w teatrze małych politycznych ambicji. To był haniebny spektakl. I wtedy pojawił się ktoś, kto nie miał siły partii ani generalskich epoletów. Młody, nikomu nie znamy historyk. Zamiast pustych słów – praca. Zamiast błysków fleszy – cisza. On przywrócił temu miejscu powagę. Dzięki niemu ziemia przemówiła: archeolodzy wydobyli szczątki Obrońców Westerplatte, guziki, mundury – relikwie narodowej pamięci. Nad wszystkim czuwał on-młody doktor historii, dbając, by prawda i godność nie zostały zbrukane.
Dziś ten sam człowiek stoi na Westerplatte już nie jako badacz, ale jako Prezydent Rzeczypospolitej. To symbol drogi: od ciszy i pracy do najwyższego urzędu w państwie. To odpowiedź, że warto walczyć o prawdę i pamięć – nawet wbrew politycznym karierowiczom, którzy latami robili z Westerplatte karykaturę.Bo Westerplatte to nie dekoracja do politycznych spektakli. To nie miejsce dla tych, którzy zamiast czcić bohaterów, urządzali kłótnie o mikrofony i pierwsze rzędy. Westerplatte to świętość – tam, gdzie garstka polskich żołnierzy w 1939 roku pokazała światu, że godność może przetrwać nawet w obliczu pewnej klęski.I to właśnie tutaj, na tej ziemi, padły słowa, prezydenta Karola Nawrockiego,które przejdą do historii:
„Nie wolno nam zapomnieć. Nie wolno nam milczeć. Tutaj, na Westerplatte, gdzie każda grudka ziemi jest świadkiem ofiary, składam hołd Obrońcom. To oni nauczyli nas, że nawet w samotności i beznadziei można zachować godność.Polska nigdy nie będzie zwyciężona, dopóki będzie pamiętać o swoich Bohaterach. Dlatego dziś mówię jasno: Westerplatte należy do pamięci narodu, a naród należy do prawdy.Ale pamięć to także odpowiedzialność. Nie wolno nam godzić się na to, by Niemcy udawali, że historia II wojny światowej skończyła się dla nich bez rachunku. Reparacje wojenne Polsce się należą – bo każda zniszczona wieś, każdy spalony dom, każdy zamordowany obywatel to nie abstrakcja, ale realna krzywda. I my, jako naród, mamy obowiązek o tę sprawiedliwość się upominać.
Cześć i chwała Obrońcom Westerplatte! Niech ich ofiara prowadzi nas ku przyszłości, w której Polska będzie zawsze wierna swojej historii i swoim wartościom”.

To już nie było zwykłe przemówienie. To deklaracja. To wezwanie. To głos Prezydenta, który przypomniał światu, że Polska nie pozwoli na milczenie – ani w sprawie bohaterów, ani w sprawie sprawiedliwości.Westerplatte znów stało się miejscem jedności. Nie przez polityczne spory, nie przez jałowe deklaracje – ale przez prawdę, która nie boi się ani ciszy, ani ostrych słów wobec tych, którzy woleliby, by historia pozostała nierozliczona.