Nawrocki zawetował ustawę likwidującą m.in. trzymanie psów na łańcuchach bo – jego zdaniem- uderzyłoby to w mieszkańców wsi. Zamiast kojców zaproponował, budy. I taki pomysł, psu na budę się nadaje.

Już się przyzwyczaiłem do tego, że logika Nawrockiego meandruje, jak rzeka, korytami tak pokrętnymi, że nie da się jej zrozumieć.

W obywatelskiej ustawie o ochronie zwierząt likwidującej m.in.
trzymanie psów na łańcuchach i wprowadzającej obowiązek trzymania ich w kojcach, o różnej wielkości zależnej od wagi psa, nie spodobało mu się to, że mają rozmiary kawalerek.

Można zrozumieć, że głodnemu chleb na myśli, a Nawrockiemu kawalerki, ale kojce, to jest jedyne sensowne rozwiązanie.

Pies, jak człowiek, musi mieć przestrzeń do życia i to odpowiednią.
Budy zaś, proponowane przez niego, barbarzyńskich warunków życia psów nie likwidują, ale je potęgują.

Myślę, że Nawrocki powinien pojechać na wieś i zobaczyć jakie warunkach w tych budach panują.

Często pełne psich ekskrementów, zapchlone, zbite byle jak i z byle czego.

Widziałem takich wiele na polskich wsiach.
W wielu gospodarstwach pies jest prawie darmowym systemem alarmowym, trzymanym na uwięzi by jeszcze głośniej ujadał.
Żywionym byle czym i byle jak.

Nawrocki ma wyidealizowany wizerunek polskiego chłopa.
Z wieńcem żniwnym w jednej ręce, a gromnicą, w drugiej.

Oczywiście i to się zmienia na lepsze.
Wielu młodych farmerów dba o dobrostan zwierząt, ale jeszcze więcej jest takich, w których przechodzą one katusze.
Nie tylko psy, ale i krowy, konie, owce.

Można oczywiście dyskutować czy taki kojec ma mieć takie lub inne rozmiary, ale tylko on gwarantuje znośne warunki życia psa.
I wbrew pozorom, nie jest to drogie rozwiązanie.

A co do bud?
Kiedyś działacze ruchu ochrony zwierząt zrobili happening na ulicach jednego z miast.
Próbowali w budach i na łańcuchach przeżyć jeden dzień, jak psy.

Co szkodzi taki eksperyment powtórzyć w kancelarii prezydenta, w ogrodzie za pałacem na Krakowskim Przedmieściu albo w ogrodach Belwederu dla polityków z jego otoczenia.

Ogromnie ciekaw jestem ich wrażeń.