Mierzi mnie już ta, odwołująca się do koncepcji przedwojennej endecji, definicja Polaka jako mówiącego po polsku katolika lansowana przez Nawrockiego i prawicę. Bo po pierwsze jest niezgodna z rzeczywistością. Po drugie, jest anachroniczna.

Nawrocki i prawica nie przyjmują do wiadomości, że Polska, przez ostatnie czterdzieści lat się zmieniła.

Rośnie liczba niewierzących lub agnostyków.
Przybyło nam cudzoziemców mających polskie obywatelstwo.
Ze wszystkich stron świata.
Zapewne część Ukraińców, która uciekła przed wojną, będzie chciała pozostać w Polsce.
Już dziś zakładają biznesy, kształcą dzieci w polskich szkołach.
Zadomowiają się.
Mają jednak własną tożsamość, język, tradycje i nie można im tego odbierać bo wzbogacają one naszą kulturę.
I tych trendów nie da się zatrzymać bo Polska staje się coraz atrakcyjniejsza, jako drugi dom, dla cudzoziemców z UE.

Pochodzę z Wyrzyska, z północnej Wielkopolski, w powiecie pilskim.
Przedwojenna granica polsko-niemiecka była zaledwie dwadzieścia kilka kilometrów od rodzinnego miasta.
Piła była już niemiecka.
Na tych terenach, do II wojny światowej, oba narody, religie i kultury się przenikały.
Sporo było małżeństw mieszanych.
W wielu miejscowościach stały zarówno świątynie katolickie, synagogi jak i kościoły ewangelickie.

Po drugiej wojnie światowej i włączeniu tzw. Ziem Odzyskanych do Polski, napłynęli na te tereny: Polacy z Kresów Wschodnich, Polski centralnej, Ukraińcy, Łemkowie, repatrianci z Belgii, Francji itd.
Byli jeszcze niemieccy autochtoni, którzy nie wyjechali.

To był tygiel językowy, kulturowy, religijny, w którym wykształcił się swoisty i własny rodzaj tożsamości.
Tak różny od tej lansowanej przez komunistów, którzy sięgnęli do przedwojennej, endeckiej koncepcji narodu i Polaka próbując ją zniszczyć za sprawą komunistyczno-nacjonalistycznej propagandy, której uosobieniem był Gomułka.

Ale na całe szczęście plan komunistów się nie powiódł bo upadł sam komunizm i nastąpiło odrodzenie „małych ojczyzn” pielęgnujących swoją odrębność w ramach narodu.

Dziś do tych anachronicznych wzorów nawiązuje prawica z Nawrockim na czele, definiując po swojemu, kto może być Polakiem, a kto nie.
Stąd się bierze ta antyniemiecka i antyukraińska histeria.

Trzeba się tym zakusom przeciwstawiać, w każdy możliwy sposób,
nawiązując raczej do gen. Andersa, który sam będąc ewangelikiem, widział Polskę jako dom dla ludzi o różnych tożsamościach.

Bo Polak, nie musi być katolikiem.