Święto Trzech Króli – najstarsze święto chrześcijan – zagrożone! Senacka komisja chce je uczynić dniem roboczym. Pod płaszczykiem „efektywności gospodarczej” kryje się próba laicyzacji Polski. Czy naprawdę chcemy pracować, gdy inni świętują?

Życzę Wszystkim radosnego Święta Trzech Króli – Objawienia Pańskiego, najstarszego święta chrześcijan!

I tu pojawia się news dnia: senacka komisja chce, żeby Święto Trzech Króli stało się… dniem roboczym. Tak, dobrze czytacie. Pod pretekstem „poprawy efektywności gospodarczej” i „ciągłości pracy” ktoś wymyślił, że najlepiej odbierać ludziom święto. Bo przecież nic nie buduje ducha narodowego, jak praca w święto, prawda?

Prawda jest jednak inna: to klasyczna próba laicyzacji Polski. Pod płaszczykiem troski o gospodarkę kryje się przesłanie: „Niech tradycja i religia znikną, a my nadrobimy maile”.

Spójrzmy na Europę: Austriacy, Hiszpanie, Włosi, Finowie, Szwedzi, Słowacy, Chorwaci, Rumuni, Grecy, Cypryjczycy, Macedończycy… nawet Niemcy w Bawarii, Badenii-Wirtemberdze i Saksonii-Anhalt mają wolne. I wiecie co? Nikt tam nie wymyśla, że trzeba iść do biura, bo „ciągłość pracy jest zagrożona”. Niektóre z tych krajów są bardziej „nowoczesne i postępowe” niż Polska, a jednak potrafią świętować.

Czy naprawdę chcemy pokazać, że w Polsce tradycja i święto to fanaberia? Że radość i chwila refleksji muszą ustąpić miejsca raportom i spotkaniom online? Święta mają sens – pozwalają odpocząć, cieszyć się wspólnotą, czasem po prostu odłożyć telefon i spojrzeć w niebo.

Święto Trzech Króli nie jest „dniem straconym dla gospodarki”. Jest dniem odzyskania oddechu, chwili wytchnienia i… możliwości cieszenia się tym, że jesteśmy częścią historii i tradycji. Może zamiast „podnosić produktywność”, warto czasem podnieść… poziom naszej wrażliwości.

I pamiętajmy: nawet jeśli ktoś chciałby pracować w Święto Trzech Króli, reszta Europy śmieje się z tego pomysłu. My też powinniśmy.

Autor: Jerzy Lesław Gwiżdż  Polski polityk, adwokat, radca prawny i samorządowiec, poseł na Sejm II i III kadencji, w latach 1990–1994 prezydent Nowego Sącza.