Wyobraźmy sobie matkę, która każdego dnia wygląda przez okno. Każde pukanie do drzwi sprawia, że serce zaczyna bić szybciej. Może to on… Może jednak żyje… Mijają tygodnie. Potem miesiące. Mijają kolejne lata. Nadzieja powoli gaśnie, ale nigdy nie umiera… Czternastu młodych żołnierzy Wojska Polskiego, 24 lipca 1946 roku weszło do lasów pod Jawornikiem Ruskim. Byli podchorążymi z Przemyśla i żołnierzami 28 Pułku Piechoty. Wielu z nich miało zaledwie dwadzieścia kilka lat. Oddział posuwał się wąskim jarem między bukami. Nie wiedzieli, że w gęstwinie czeka już oddział UPA. Echo poniosło strzały w stronę Birczy i Borownicy, dopisując kolejną tragiczną kartę do historii tej ziemi. Śmierć do tych młodych chłopców nie przyszła szybko. Byli długo męczeni zanim skonali. Dowiodły tego badania kości przeprowadzone przez IPN.
Ich ciała las pochłonął ich na długie dziesięciolecia. W dokumentach zapisano tylko jedno słowo „zaginieni” Czekały matki, ojcówie i rodzeństwa…
Po latach jeden z dawnych dowódców UPA napisał we wspomnieniach, że polscy żołnierze mieli zostać przesłuchani i wypuszczeni. Perfidne kłamał wybielając zbrodnię w jakiej brał udział.
Dopiero w lipcu 2016 roku leśne runo oddało swój krwawy sekret. Odnaleziono czternaście szkieletów. Leżeli obok siebie. W dole śmierci znaleziono łuski, naboje, fragmenty wojskowego wyposażenia oraz dwa szkaplerze z wizerunkiem Matki Bożej.
Może były prezentem od matki. Może przed wyjściem z domu usłyszeli:
„Synku… noś go przy sercu. Matka Boska będzie nad tobą czuwać…”
W 2019 roku badania genetyczne przywróciły tożsamość części odnalezionych żołnierzy. Feliks Gołębiowski. Porucznik Tadeusz Wienc. Kapral Mieczysław Szymczak. Walenty Żurek.. Dzięki uporowi mieszkańców Jawornika Ruskiego i pasjonatów historii, z Andrzejem Wrotniakiem na czele, miejsce zbrodni zostało odnalezione, uporządkowane i godnie upamiętnione. Stanął tam krzyż oraz tablica.
Wreszcie nadszedł dzień, na który czekano ponad trzy czwarte wieku.
29 lipca 2022 roku czternaście wojskowych trumien stanęło przed ołtarzem kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Jaworniku Ruskim. Po raz pierwszy od siedemdziesięciu sześciu lat nie byli już „zaginionymi”.
Byli żołnierzami Wojska Polskiego.
Nie płakali tylko najbliżsi.
Płakali mieszkańcy, którzy przez całe życie słyszeli o zaginionych żołnierzach.
Bo człowiek umiera dwa razy.
Pierwszy raz wtedy, gdy przestaje oddychać. Drugi raz wtedy, gdy świat o nim zapomina. Oni czekali ponad siedem dekad i oby drugi raz nigdy już nie nastąpił.. Z należnymi honorami odprowadzono ich na wieczną wartę. Stanęli ponownie do Apelu Poległych. Tym razem już na zawsze.
Zdjęcie IPN.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz