Taka zasłyszana historia. W latach 80 jeden z moich znajomych, artysta cyrkowy, wyjechał do ZSRR na występy i tam zobaczył kobietę która na kolanach, wyrównywała jakąś dechą, świeżo wylany gorący asfalt. Skomentował to „no to w końcu, mają to swoje równouprawnienie”. To że taka kobieta zniszczy sobie zdrowie, wdychając te trujące smrody z gorącego asfaltu, to jedno, ona prawdopodobnie zatruła też wszystkie swoje dzieci które ew kiedykolwiek będzie miała to drugie.
Bo to nie jest praca dla kobiet, ale nie zdaniem feministek.
Tak, więc kobiety feministki, same siebie wpuszczają w kanał, tylko niestety większości kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy, ale rzeczywistość je dopadnie, prędzej czy później, tylko będzie zbyt późno, żeby coś z tym zrobić. Wydaje się że niektóre kobiety zaczynają to rozumieć. W USA głośno zrobiło się o takiej historii. Zrobiono imprezę płatną dla panów, bezpłatną dla pań. Celem było „wejście w poważny związek”, tylko osoby które deklarowały taki cel, miały tam wejście. Okazało się że 90% osób, które tam przybyły to panie, panowie jakoś nie byli zainteresowani. Bo wygląda na to że panowie coraz mniej są zainteresowani „aktualnymi” paniami z ich „nowoczesną wizją związku”
Moja świętej pamięci żona, mówiła że ona nie jest feministką, tylko KOBIETĄ i wymagała żeby tak ją traktować. To była bardzo mądra kobieta, bo ona nie chciała się ze mną ścigać, tylko chciała zajmować się domem i dziećmi. To jej sprawiało autentyczną radość. Mądre kobiety takie rzeczy wiedzą i rozumieją, feministki nie.
A faceci sobie poradzą, w końcu będą mogli pograć sobie w fajne gry ;) Dodam że jestem w związku z KOBIETĄ, nie z feministką, nic na to nie poradzę, że lubię być w związku z mądrą kobietą.

Zostaw komentarz