Ceny paliw w Polsce szybują w tempie, które dla wielu kierowców staje się nie do udźwignięcia. Olej napędowy zbliża się do 9 zł za litr, benzyna przekracza 7,20 zł, a na części stacji te bariery już pękły. Tymczasem rząd zamiast działać, trwa w niekończących się analizach.

Drożyzna na stacjach, bezradność władzy

Ceny paliw biją kolejne rekordy, a kierowcy z dnia na dzień płacą coraz więcej. W sytuacji, gdy Orlen dominuje na rynku, trudno uwierzyć w narrację, że państwo nie ma wpływu na kształtowanie cen. Słowa ministra aktywów państwowych brzmią jak próba ucieczki od odpowiedzialności.

„Analizujemy” – słowo, które nic nie znaczy

Rządowe komunikaty sprowadzają się do jednego: analizujemy. Analizujemy sytuację, analizujemy możliwości, analizujemy przyszłość. Tymczasem rzeczywistość nie czeka – ceny rosną z godziny na godzinę. Deklaracje ministra finansów o „adekwatnych działaniach” pozostają pustymi frazesami, które nie przekładają się na realne decyzje.

Sąsiedzi potrafią działać

Kontrast jest uderzający. Słowacja wprowadziła rozwiązania chroniące własnych obywateli – niższe ceny dla nich, wyższe dla obcokrajowców. Można? Można. Tam polityka oznacza działanie. W Polsce – przeciągające się w nieskończoność rozważania.

Odpowiedzialność czy wygodna bezczynność?

Twierdzenie, że Orlen „stara się obniżać ceny”, w obliczu rzeczywistości brzmi jak gorzki żart. Obywatele oczekują konkretnych decyzji, a nie retorycznych uników. Każdy dzień zwłoki pogłębia kryzys i uderza w portfele milionów Polaków.

To nie jest już kwestia ekonomii. To kwestia odpowiedzialności – albo jej dramatycznego braku.

Autor: Jerzy Lesław Gwiżdż  Polski polityk, adwokat, radca prawny i samorządowiec, poseł na Sejm II i III kadencji, w latach 1990–1994 prezydent Nowego Sącza.