Foedus (łac.) umowa”, „sojusz, traktat; federatio – „związek, połączenie na mocy umowy.

Federalizacja – jest to łączenie na podstawie porozumienia dwoch podmiotow. Koncepcja federalizacji Unii Europejskiej ma na celu przekształcenie tej organizacji z luźnego związku państw w jedno państwo federalne, czyli ewolucję w kierunku federacji określanej jako „Stany Zjednoczone Europy”, co było już wielokrotnie podejmowane przez różnych przywódców (np. Winston Churchill czy Joschka Fischer), a od 2011 roku pojawia się także w debatach z udziałem Ursuli von der Leyen.

Założyciele Unii Europejskiej, wywodzący się z partii chrześcijańskich demokratów, zarówno katolickich jak i protestanckich — m.in. Alcide de Gasperi, Konrad Adenauer, Robert Schuman, Winston Churchill (i jeszcze 15 innych) — tak wyrazili ideę Unii, tworząc ją w roku 1993: „Na fundamencie naszej chrześcijańskiej wiary angażujemy się na rzecz Europy wrażliwej na problemy ludzkie i społeczne, w której respektuje się prawa człowieka i podstawowe wartości: pokój, sprawiedliwość, wolność, tolerancję, uczestnictwo i solidarność. Kładziemy nacisk na poszanowanie życia, na wartość małżeństwa i rodziny, priorytetowe zaangażowanie na rzecz ubogich, gotowość do przebaczania, a we wszystkim na miłosierdzie.”

Gdzie tu jest mowa o ewolucji w kierunku federacji?Nigdzie!

W 2004 roku wraz z przyjęciem Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy wprowadzono symbole politycznych (flaga, hymn, motto „Zjednoczeni w różnorodności”). Jednak po odrzuceniu tego Traktatu w 2005 roku w referendach we Francji i Holandii symbole te zostały usunięte z Traktatu z Lizbony (2009).

Od początku lat dwudziestych następuje jednak coraz wyraźniejszy odwrót Unii Europejskiej od ideałów jej Ojców – Założycieli.

Od roku 2010 zaczyna – nad powstałą w roku 1951 na mocy traktatu paryskiego Europejską Wspólnotą Węgla i Stali – „powiewać” i rozwijać się idea integracji federalnej Europy.

Na budynkach Parlamentu Europejskiego (w tym w Strasburgu i Brukseli) w roku 1999 pojawia się nazwisko i portret Altiero Spinellego włoskiego komunisty, współautora powstałego w 1941 roku „Manifestu z Ventotene”. Mowy kierunek ideowy Unii nadaje także stworzona w roku 2010 z inicjatywy m.inn.belgijskiego polityka Guya Verhofstadta „Grupa Spinellego” (z Polski należą do niej Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, Danuta Hübner, Michal Boni i Jerzy Buzek).

„Grupa Spinellego” woła: „Więcej Europy, nie mniej” i „Nacjonalizm jest ideologią przeszłości. Naszym celem jest federalna i postnarodowa Europa”. Wzywa ona do przekreślenia państw narodowych, porzucenia własności prywatnej i do odstąpienia od Boga!
A więc — nie katolicki Schumann, tylko komunistyczny Spinelli!

Ta dawna „Europejska Wspólnota Węgla i Stali”, która 1 listpopada 1993 na mocy traktatu z Maastricht przyjęła imię Unia Europejska – rozwija się w szybkim tempie w kierunku federalizacji. Traktat z Maastricht wraz z reformami instytucjonalnymi i dotyczącymi poszczególnych obszarów polityki (wprowadzenie unii gospodarczej i walutowej oraz wspólnej waluty euro, wzmocnienie Parlamentu Europejskiego, zasada pomocniczości, Komitet Regionów) – przekształcił ostatecznie UE w system quasi-federalny („system wielopoziomowy”).

I mamy rok 2026 – a w nim możliwość ustąpiena nazwy Unia Europejska i przemianowania jej na „Stany Zjednoczone Europy” – jest prawdopodobnie nieunikniona. Za wzór i model rozwoju tego nowego ruchu federalistycznego – służy, jak można w mediach przeczytać – Szwajcaria i Stany Zjednoczone, a także model niemiecki.

Stany Zjednoczone Europy – to ma być połączenie poszczególnych części w większą całość polityczną, przy czym zarówno władze centralne, jak i państwa członkowskie zachowują minimalny poziom autonomii. Celem ma być stworzenie wiążącej struktury z centralnym rządem, któremu zostaną przekazane kompetencje państw członkowskich w zakresie polityki zagranicznej, obronnej i gospodarczej, podczas gdy zachowają one częściową autonomię.

Tu rodzi się pytanie, jak „duży„ może być ten wspomniany wyżej „minimalny poziom autonomii”, ta „częściowa autonomia”? Na przykład Francja jako państwo unitarne, silnie scentralizowane –posiada małą autonomię regionów. Z kolei Niemcy i USA – mają dość dużą samodzielność, ale nie są w pełni niezależne.

Czyli „częściowa autonomia” oznacza: niepełną niezależność, ale (na pociechę) znaczącą samodzielność w sprawach krajowych (co być może będzie regulowane wg. Tuskowego „jak my to rozumiemy”), Częściowa autonomia zakłada, że państwa takie nie moga prowadzić własnej polityki zagranicznej, mieć własnej armii, występować z federacji (w praktyce), drukować własnej waluty. Oznacza to niepełną niezależność, znaczącą samodzielność w sprawach krajowych ale i utratę suwerenności narodowej.

To wszystko znaczy stworzenie zintegrowanej Europy jako federacji, w której wspólny rząd zajmuje się kluczowymi sprawami, a państwa członkowskie zachowują ograniczoną autonomię. Ograniczoną
Idea „Stanów Zjednoczonych Europy” ma być wzorowana na modelu niemieckim (państwa federalnego), w którym parlamenty krajowe zostałyby uzupełnione silnym parlamentem europejskim, na wzór struktury Bundestagu i Bundesratu
Według sondażu z 2014 r. społeczeństwo niemieckie było podzielone w kwestii federalizacji Europy: 35% respondentów oceniało ten pomysł pozytywnie, a 43% negatywnie.

Do grupy Niemców, wypowiadających się zdecydowanie przeciwko Europie jako federacji – można zaliczyć niemiecką europosłankę Parlamentu Europejskiego Christine Anderson, należącą z ramienia jej partii AfD do frakcji Unii Europejskiej „Europa Suwerennych Narodów” (ESN) ; której wypowiedź tak zabrzmiała: „federacja ponadnarodowa może podważyć wolność i demokrację w Europie” Jej zdaniem (które wolno uznać za reprezentatywne dla tych 43 proc głosów krytyki tej federacji ): „Stany Zjednoczone Europy” – to projekt antydemokratyczny i zagrażajacy suwerenności ”,

Anderson opowiada się z pozycji swojego ugrupowania za przywróceniem niezależności narodowej, w ramach której państwa członkowskie zachowują kontrolę nad własnym prawodawstwem i granicami, za ochroną granic państwowych i za ograniczeniem scentralizowanych uprawnień Unii Europejskiej, o której tak się wyraża: „UE odbiera państwom członkowskim suwerenność i szkodzi ich sile gospodarczej”, zaś Komisję Europejską pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, krytykuje jako niedemokratyczną, zarzucając jej cenzurę. Europoslanka domaga się wprost, żeby „ta zniknęła!”

Posłanka partii AfD rzuca takie wezwanie: „Przestańcie ulegać. Zacznijcie się buntować. Ich celem jest przekształcenie nas w społeczeństwa totalitarne, pozbawienie elementarnych praw i wolności !”

W wielu państwach Unii federalizm jest kategorycznie odrzucany jako perspektywa rozwoju integracji europejskiej. To antyfederalne stanowisko wyjaśnia, dlaczego dotychczas we wszystkich traktatach UE unikano słów „federalizm” lub „federalny”, a zamiast tego mówiono o „coraz ściślejszej unii narodów Europy” (preambuła traktatu lizbońskiego).

O „Grupie Spinelli”- ważne szczegóły:
Nie ma ona formalnej władzy decyzyjnej, ale oddziałuje na europosłów z różnych krajów i partii, tworząc ponadpartyjne środowisko poparcia dla silniejszych instytucji unijnych i od chwili powstania wywiera wyraźny wpływ na sposób myślenia eurokratów, propagując więcej kompetencji na poziomie UE kosztem państw narodowych, wzmacnia rolę Komisji Europejskiej (stąd potęga Ursuli von der Leyen przyćmiewa znaczenie innych urzędników Unii).

Dalej: „Grupa Spinelli” wpływa na kierunek debaty w Unii Europejskiej przede wszystkim poprzez promowanie wizji głębszej integracji i federalizacji Europy. Przygotowuje manifesty i propozycje reform, które inspirują dyskusje w Parlamencie Europejskim i mogą być przejmowane przez główne nurty polityczne, wzywa do zmiany i ograniczenia zasady jednomyślności, aby umożliwić przyspieszenie procesu decyzyjnego i zwiększyć prawdopodobieństwo podjęcia decyzji oraz do wprowadzenie unii gospodarczej i walutowej i wspólnej waluty euro.

W ramach projektu „Grupy Spinelli” przedstawionego 21 stycznia br. zamierza ona doprowadzić do 2027 r. do reformy traktatów europejskich 27 państw członkowskich. Chodzi tu o: wprowadzenie zasady większości kwalifikowanej zamiast jednomyślności w kolejnych obszarach (czyli państwa tracą prawo weta) i o wzmocnienie roli parlamentu europejskiego
Przeciwnikami „Grupy Spinelli” są przede wszystkim partie konserwatywne i prawicowe w Parlamencie Europejskim i ugrupowania eurosceptyczne i suwerenistyczne, które chcą ograniczenia kompetencji instytucji UE i większej niezależności państw narodowych.

Podsumowanie
Ja nie mam zamiaru przyklaskiwać wizji „Stanów Zjednoczonych Europy”. W moim tekście pokazuję, że federalizacja Unii Europejskiej nie jest naturalną kontynuacją jej pierwotnej idei, lecz wyraźnym odejściem od fundamentów, na których została zbudowana — współpracy suwerennych państw i jasno określonych wartości. Dzisiejszy kurs integracji to nie ewolucja, lecz zmiana kierunku.

Coraz silniejszy nacisk na centralizację władzy, wzmacnianie instytucji unijnych kosztem państw narodowych oraz forsowanie ograniczenia zasady jednomyślności prowadzą wprost do ograniczenia suwerenności. „Częściowa autonomia”, o której się mówi, w praktyce oznacza podporządkowanie kluczowych decyzji jednemu centrum — bez realnej możliwości sprzeciwu.

Zwracam uwagę, że za tym procesem stoją konkretne środowiska federalistyczne, które otwarcie dążą do budowy Europy postnarodowej. To już nie jest projekt wspólnoty narodów, lecz próba stworzenia nowego organizmu państwowego, w którym państwa członkowskie tracą swój dotychczasowy charakter.

Całość prowadzi do wniosku, że obecny kierunek rozwoju Unii Europejskiej stanowi odejście od jej pierwotnych założeń i zmierza w stronę struktury quasi-państwowej, budzącej sprzeciw części społeczeństw i środowisk politycznych. To nie jest wizja, którą można przyjąć bezkrytycznie — to projekt, który wymaga zasadniczego sprzeciwu.

Jak można stwierdzić: z idei „Ojców-Założycieli” Unii Europejskiej nie pozostał żaden ślad!