Sobotni finał starego prawie niczym węgiel brunatny konkursu Eurowizji praktycznie potwierdził to, co wiemy od dziesięcioleci.
Głosowanie nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym, tj. poziomem artystycznym etc. prezentowanych utworów, ale jest papierkiem lakmusowym realnych europejskich sympatii.
Nie dziwi, że Skandynawowie popierają Skandynawów, że podobne jest w państwach b. Jugosławii czy na Bałkanach…
I coraz bardziej nie dziwi stosunek Ukrainy do nas – zarówno jury jak i jej mieszkańców.
Wydaje się, że wreszcie zaczyna być podobnie w drugą stronę.
Kijowski rząd zrobił bowiem wszystko, aby zniechęcić nas do nadterminowego prezia Zełenskiego i ichniego rządu.
Ale jeśli b. klauna można zrozumieć – z Polską rządzoną przez Tuska nie ma o czym rozmawiać, wszystko trzeba załatwić w Berlinie, to przecież zostają miliony tych, którzy zaznali niespotykanego w dziejach świata dobrodziejstwa od zwykłych ludzi!
A tu zero poparcia.
Ukraińcy, których bohaterowie narodowi są praktycznie albo ludobójcami Polaków albo przynajmniej z nami walczyli (pokażcie mi jednego, który walczył z Rosją!), uniemożliwiający od lat dokonania ekshumacji polskich ofiar ukraińskich nazioli etc. zachowują się tak, jakbyśmy to MY byli winni!
Bo daliśmy się mordować???
Na dodatek w interesie Stalina, co UPA przynajmniej w latach 1941- 44 stawia wyraźnie w roli moskiewskiej agentury!
Takie wytłumaczenie byłoby jednak zbyt proste.
By zrozumieć stosunek potomków dawnych rezunów do nas trzeba przypomnieć słowa Shlomo Avineriego (profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie i członek Izraelskiej Akademii Nauk Ścisłych i Humanistycznych; był dyrektorem generalnym izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w czasie rządów Icchaka Rabina).
We wrześniu 2016 roku napisał, dlaczego Polska jest winna Holocaustowi!
Pierwsze pytanie dotyczy czasu wybuchu Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku. Polacy słusznie zwracają uwagę, że Armia Czerwona, która dotarła do Wisły, nie pomogła polskim powstańcom i praktycznie pozwoliła na swobodną pacyfikację insurekcji – co było jednym z najbardziej cynicznych ruchów Stalina.
Ale dlaczego polskie podziemie (Armia Krajowa), kontrolowane przez polski rząd na uchodźstwie w Londynie, uderzyło w tym momencie, kiedy Niemcy już wycofywali się, wschodnia Polska została już wyzwolona, a Armia Czerwona miała wyzwolić samą Warszawę? Oficjalne polskie wytłumaczenie mówi, że powstanie przeciwko Niemcom było też prewencyjnym uderzeniem przeciwko Związkowi Sowieckiemu, mającym zapewnić, że to polskie, a nie sowieckie siły wyzwoliły Warszawę.
To może uzasadnić (choć oczywiście nie usprawiedliwić) sowiecką odmowę pomocy Polakom. Ale pozostają pytania: dlaczego Armia Krajowa czekała ponad cztery lata, aby powstać przeciwko niemieckiej okupacji? Dlaczego nie przeszkodziła systematycznej zagładzie trzech milionów Żydów, polskich obywateli, albo dlaczego nie uderzyła podczas żydowskiego Powstania w Warszawskim Getcie w kwietniu 1943 roku?
Czasem słyszy się argumenty o tym, jak wiele sztuk broni AK wysłała – albo nie wysłała – do powstańców w getcie. Ale nie o to chodzi. Niemiecka pacyfikacja Powstania w Warszawskim Getcie trwała tygodniami; po stronie „aryjskiej” Polacy widzieli i słyszeli co się działo – i nic nie zrobili.
Nie możemy wiedzieć, jaki byłby efekt, gdyby Armia Krajowa dołączyła do Żydów – nie tylko w Warszawie, ale w całej okupowanej Polsce, gdzie przygotowywała tysiące swoich członków na możliwe powstanie. To, co jest pewne, to to, że znacznie utrudniłoby to SS zlikwidowanie getta. Co więcej, dołączenie do „żydowskiego powstania” byłoby potężnym dowodem solidarności z polskimi Żydami. Chodzi mi o to, że podkreślanie moralnego wymiaru decyzji o wznieceniu powstania, aby nie dopuścić by Sowieci wyzwolili Warszawę, przy równoczesnym pomijaniu braku działań, aby powstrzymać mord trzech milionów polskich Żydów i dołączyć do powstania w getcie, może być zasadnie kwestionowane.
To zaś każe zadać inne długo tłamszone pytanie. W marcu 1939 roku rządy Francji i Wielkiej Brytanii już wiedziały, że polityka appeasementu wobec Hitlera zawiodła: po destrukcji Czechosłowacji nazistowskie Niemcy zwracały się przeciwko Polsce. Tej wiosny Wielka Brytania i Francja dały gwarancję obrony Polski przeciwko niemieckiej inwazji.
Równocześnie Związek Sowiecki zaproponował Brytyjczykom i Francuzom utworzenie wspólnego frontu przeciwko niemieckiej agresji na Polskę – co było pierwszą próbą utworzenia antynazistowskiego sojuszu Sowietów i Zachodu. W sierpniu 1939 r. francusko-angielska delegacja wojskowa przyjechała do Moskwy, gdzie szef sowieckiej delegacji, minister obrony Klimient Woroszyłow, zadał zachodnim oficerom proste pytanie: czy polski rząd zgodziłby się na wejście na swoje terytorium sowieckich wojsk, co byłoby konieczne dla odparcia niemieckiej inwazji?
https://wiadomosci.wp.pl/shlomo-avineri-zbrodnia-polski-przeciw-historii-6036273582568577a
Czy w Kijowie (a przede wszystkim we Lwowie) podobni Avimeriemu mędrkowie nie uznali, że Polska zamiast walczyć w pierwszym szeregu z Rosją (wszak to nasze podstawowe zajęcie od kilku wieków!) zasłoniła się Ukrainą???
No bo gdyby tak polskie oddziały stały na wschodniej granicy Ukrainy ileż można by zaoszczędzić…
A w ogóle to wojna powinna toczyć się o Królewiec. 😉
Wtedy Kijów mógłby zająć „odwieczne ukraińskie ziemie”, czyli przesunąć zachodnią granicę hen pod Kraków.
Raz jeszcze powtórzę – sami jesteśmy sobie winni. Homo sovieticus nie zna poczucia wdzięczności.
Jedyne, co rozumie, to dialog z pozycji siły. Więc albo się boi, albo żąda.
Tymczasem rząd Zjednoczonej Prawicy uznawał się za kijowskie sługi, obecny zaś zrejterował zupełnie i realizuje tylko polecenia Berlina.
Zostali jeszcze ludzie.
Ale tutaj mamy gul, bo nagle okazało się, że Polska nie chce już leczyć za darmo.
Znaczy się… Rosja.
Mają zatem powód, by nienawidzić.
A do tego nie szanujemy takich bohaterów jak Szuchewycz czy też osiemnastowieczny ludobójca Iwan Gonta.
No istna Moskwa!
Ale spójrzmy prawdzie w oczy. To znowu nasza wina. Zamiast korzystać z okazji i wbijać im do łbów fakty, pozwoliliśmy na banderowską i antypolską propagandę.
I dlatego zgody nie będzie.
Możemy tylko się cieszyć, że to wychodzi przy okazji konkursu Eurowizji, a nie w godzinie próby…
Bo to oznacza, że mamy jeszcze czas, aby to naprawić.
19.05 2026
Zostaw komentarz