Czyli o tym, że Iran wygrał wojnę z Izraelem i USA.

A miało być tak pięknie. Teokracja ajatollahów miała upaść. Na tron miał powrócić syn ostatniego szacha Iranu. Cieśnina Ormuz miała być odblokowana. Balistyczny potencjał rakietowy Iranu miał zostać
zniszczony, a wzbogacony uran trafić do USA.
A co wyszło, figa z makiem.

Już na początku wojny USA i Izraela pisałem, że Iran tak łatwo się nie podda, a zabicie Chamenejego, tylko umocni system.

Trump z Netanjahu nie docenili determinacji Korpusu Obrony Rewolucji i większości samych Irańczyków.

Przeszacowali też możliwość wybuchu oddolnej rewolucji, która zmiecie teokratyczną władzę.

Z dwóch powodów.

Po pierwsze, czemu niby Irańczycy mieliby obalać system, w momencie gdy na głowy spadały im amerykańskie i izraelskie rakiety, które zabiły ponad 20 tys. cywili?

Po drugie, irańskiej irańskiej opozycji w kraju praktycznie nie ma, a ci nieliczni opozycjoniści, którzy się jeszcze uchowali, są izolowani i pozbawieni możliwości oddziaływania na społeczeństwo.

Tego zaś fircyka na żołdzie CIA i grono, które go otacza, nie można nazywać opozycją.
Raczej amerykańską kukiełką.

Trump trąbi o wielkim sukcesie bo Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana.
Ależ, przed wojną, odbywał się przez nią swobodny tranzyt statków.
Bez opłat, min i strzałów.

Jaki więc to sukces?

Porozumienie wstępne z Iranem przewiduje m.in. częściowe zmniejszenie sankcji oraz odblokowanie irańskich aktywów zamrożonych w USA i kasę na jego odbudowę.

Tak więc nawet, ktoś niezbyt zorientowany w zawiłych relacjach USA z Iranem widzi, że to ten ostatni z tej wojny wyszedł wygrany.

Największym zaś przegranym, jest BiBi, faszystowski premier Izraela, bo nie dosyć, że na wojnie nie osiągnął żadnego z zakładanych celów, to jeszcze, jego przyjaźń z Trumpem wisi na włosku, bo nie zamierza honorować porozumienia, w części dotyczącej izraelskiej agresji na Liban.

Jest taki dowcip, żydowski nota bene, o Mośku i kozie.

Mosiek przyszedł do rabina i narzeka, że już nie może znieść żony, dzieci i tego całego hałasu w domu.

Rabin poradził mu by wziął do domu kozę.

Mosiek po tygodniu pojawia się u rabina i rzecze-„Aj, waj rebe teraz jest jeszcze gorzej, nie da się żyć”.

No to pozbądź się kozy poradził rebe.

I kiedy Mosiek to zrobił nareszcie był zadowolony.

Jak Trump dzisiaj.