Dlaczego nie ciągnie mnie zupełnie do miejsca w którym się urodziłem i wychowałem?
Nie dlatego, że jeszcze nie dostatecznie się zestarzałem, ale dlatego, że to już nie jest to miasto, które chcę zachować w swojej pamięci.
Jest eleganckie, czyste, jest naprawdę fajne, ale …

miejsca w których najlepiej się czułem, bawiłem, spędzłem czas przestały i przestają już istnieć.

Tu było mnóstwo drzew, w tym owocowych, no ale nie było ładnie, poukładane itd. jak jest dziś.

Właśnie … dziś sadzi się drzewa ładne, takie które firma X czy Y ogarnie i zarobi na tym.

A ja, będąc dzieckiem (10 lat) szedłem tędy do lasu (zdjęcie) i jak byłem głodny czy spragniony zrywałem jabła, które rosły przy drodze. Nie tylko jabłka.

Może było dużo skromniej, ale było „jakoś życie”, przyrod w tym wszystkim, a nie interes i jak dziś widzę ładne domy z samotnymi ludźmi czy jednym zaledwie dzieckiem (patrzyłem na demografię Jarocina), które za 30 lat nawet może nie będzie tam w przyszłości mieszkać.

Swoją drogą to wycinanie przez lata drzew owocowych przy drogach to tępa patologia. Drzewo do kominków nadające się więc pewnie i dlatego.

Właśnie kiedyś było ich dużo dlatego, że wędrowcy mogli się posilić (energia) i uzupełnić też płyny (soczyste owoce).

Dziś, jeżeli coś się wydarzy, już to pisałem wielokrotnie, całe to towarzystwo w Polsce w swoich ładnych domach „zdechnie z głodu” w kilka miesięcy. Rolnictwo 10%. Dobrze, że jeszcze jest tradycja ogródków działkowych w Polsce.

Autor: Diario