Nie wszystkie tajemnice Bieszczad ukryte są w dolinach i gęstych lasach. Jedna z takich opowieści prowadzi do wsi Procisne. Pogoda od zarania dziejów decydowała o życiu, plonach i przyszłości całych rodzin. Burza z gradem mogła w ciągu kilku minut zniszczyć wszystko, na co pracowano przez wiele miesięcy. Nic więc dziwnego, że szczególnym szacunkiem otaczano ludzi, którzy jak wierzono potrafili odczytywać znaki natury i rozumieć zachowanie chmur.
Było to krótko przed wybuchem II wojny światowej. Nad doliną zaczęły gromadzić się ciężkie, burzowe chmury. Mieszkańcy z niepokojem spoglądali ku niebu. Wiedzieli, że jeśli nadejdzie burza, całoroczna praca może zostać zniszczona w ciągu kilku minut.
Wśród obecnych znajdował się również miejscowy dziedzic. Był człowiekiem wykształconym i sceptycznie nastawionym do opowieści o ludziach mających wpływ na pogodę. Nie ukrywał, że nie wierzy w zdolności przypisywane chmarnikom. Gdy burza zbliżała się coraz bardziej, mieszkańcy poprosili o pomoc człowieka znanego w okolicy ze swoich niezwykłych umiejętności.
Chmarnik wyszedł przed wieś z laską, którą zawsze miał przy sobie. Laska nabrała szczególnej mocy po tym jak została użyta do zabicia węża zjadającego żabę. Chmarnik nigdy nie rozstawał się z nią, zwłaszcza wtedy, gdy nad górami pojawiały się burzowe chmury. Ludzie wspominali, że przez dłuższą chwilę obserwował niebo. Następnie uniósł laskę w kierunku nadciągających chmur. To, co wydarzyło się później, na zawsze pozostało w pamięcii obecnych tamtego dnia.
Burza, która jeszcze chwilę wcześniej zmierzała prosto nad Procisne, zaczęła stopniowo zmieniać kierunek. Najgroźniejsza część chmur ominęła wieś, przechodząc bokiem. Grad nie spadł na pola, których mieszkańcy tak bardzo się obawiali. Wszystko to miało wydarzyć się na oczach dziedzica. Człowiek, który wcześniej otwarcie podważał zdolności chmarnika, przestał z nich drwić. Nie wiadomo, czy zmienił swoje przekonania. Od tamtej chwili znacznie ostrożniej wypowiadał się o rzeczach, których nie potrafił wyjaśnić.
Czy był to niezwykły dar? Efekt wieloletniej obserwacji przyrody? A może zwykły zbieg okoliczności?
Być może gdzieś pośród połonin, lasów i opuszczonych dolin wciąż czuwa duch dawnych chmarników. Może właśnie dlatego zdarza się, że burza, która jeszcze przed chwilą wydawała się nieunikniona, nagle zmienia kierunek, omijając szlak pełen turystów. Może to jedynie kaprys pogody… Podobno, góry nie zdradzają wszystkich swoich tajemnic. Niektóre z nich pozostają ukryte w chmurach.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz