Zgodnie z tym co przewidywałem, zawarcie pokoju Iranu z USA nie potrwa zbyt długo, już się zaczęły pierwsze ataki Iranu i oczywiste odpowiedzi USA.
Co jest ciekawe Trump nie wygląda na specjalnie zmartwionego wizerunkową porażką wojny z Iranem, podobnie jak jej kosztami. Dlaczego tak się dzieje?
Tutaj przyznam trochę zgaduję, oraz trochę kontynuuję swoje wcześniejsze przemyślenia.
Tak, jak pisałem, Trumpowi uwolnienie transportu przez cieśninę Ormuz jest nie na rękę. Zastosowanie importu ropy przez Chiny z Wenezueli oraz bardzo silne ograniczenie importu z zatoki arabskiej oraz Bandar-e Jask (nieporównywalnie niższa przepustowość, realnie tylko 300 tys baryłek). Gdy uwzględnimy utrudnione dostawy z Rosji i innych kierunków, łatwo dostrzec, że chociaż Chiny mają największe magazyny ropy na świecie (grubo ponad 1 mld baryłek), co wystarczą na prawie pół roku odcięcia od dostaw.
To są one systematycznie opróżniane i wczesną jesienią , jeżeli dostawy z Iranu nie wrócą, się skończą. Chiny mogą czuć się lekko podenerwowane, ale ciągle jeszcze bezpieczne, do dna zbiorników jeszcze bardzo daleko.
Uwzględniając, problemy Rosji, która stała się podmiotem kupującym produkty naftowe np Turcji czy Indiach, zużywając dostępne zasoby ropy na rynku, oraz podtrzymywanie różnymi metodami konfliktu w zatoce perskiej, myślę, że Trump zadba o to, żeby transport ropy szybko nie wrócił, obecnie ruch powoli się zwiększa, ale występuje poważny problem z ubezpieczeniem frachtów, co powstrzymuje mimo braku wojny dostawy do Chin, a to jak się wydaje było główną przyczyną ataku na Iran.
Autor: Krzysztof Jaroszuk
Zostaw komentarz