Za trzecich rządów Tuska Polska osiągnęła kolejny rekord. Na szczęście tylko krajowy.
Na świecie wyciek danych niespełna 19 milionów obywateli nie jest niczym szczególnie wielkim. Niezagrożone jak na razie pierwsze miejsce należy do Yahoo, z którego to w latach 2013-14 wyciekły dane aż 3 miliardów kont użytkowników! Kolejne miejsca są już o wiele bardziej wyobrażalne. Oto w 2019 roku z Facebooka ktoś wyprowadził dane 533 milionów użytkowników. Z kolei globalna firma Marriot International rok wcześniej padła ofiarą ataku hakerskiego w wyniku którego wyciekły dane rezerwacyjne 500 milionów klientów.
Światowy rekord zatem nam nie grozi, jednak trzeba pamiętać, że statystycznie patrząc ofiarą padł co drugi Polak.
– Iiiiiiiiiiiiiiiii? – jak ongiś pytała mało asertywnej klientki sprzedawczyni z osiedlowego sklepiku w miniserialu Lala Poland.
I nic.
Okazuje się bowiem, że poza zastrzeżeniem numeru PESEL obywatel RP nie może nic zrobić.
Co więcej, choć prawdopodobieństwo bycia poszkodowanym każdego mieszkającego na terenie Polski obywatela wynosi w przybliżeniu 0,5 to jednak istniejące przepisy… uniemożliwiają ostateczne rozstrzygnięcie. Niczym słynny kot Schrödingera jesteś Czytelniku mieszkający w Polsce w połowie poszkodowany i nieposzkodowany jednocześnie w drugiej części.
Ale taka sytuacja nie zezwala ci na uzyskanie statusu pokrzywdzonego w sprawie.
A wszystko przez chroniące Twoje dane przepisy.
Otóż aby móc dowiedzieć się konkretnie o swoim ewentualnym statusie procesowym musielibyśmy zapoznać się z wykradzionymi danymi na serwisie http://bezpiecznedane.gov.pl.
Ale, jak czytamy z pojawiającego się tam komunikatu, trafią tam dopiero wtedy, gdy zostaną przekazane przez podmioty dotknięte cyberatakiem.
Jaki problem, prawda?
Ale zgodnie z RODO zaatakowane firmy musiałyby przekazać dane do prowadzącej serwis firmy, czego… przepisy zabraniają. Teoretycznie zgody mógłby udzielić prezes UOKiK-u. To jednak oznaczałoby, że wówczas sam złamałby prawo.
Wg specjalisty ds. bezpieczeństwa informatycznego Adama Haertlego spokojnie danych takich mogłaby dostarczyć prokuratura prowadząca śledztwo. Ale… pokrzywdzona firma MyDr nie wie jeszcze, jakie konkretnie dane wyciekły.
Wtedy MyDr powinna niezwłocznie poinformować korzystające z systemu placówki medyczne, te zaś z kolei pacjentów.
Tylko wobec braku ustalenia zakresu wycieku taka czynność jest na razie niemożliwa.
Ale pojawiła się kolejna poszlaka.
MyDr wymagał od lekarzy wystawiających e-recepty umieszczenia w systemie certyfikatu wraz z hasłem. Jeśli te dane wyciekły możemy się spodziewać następczo ataku na apteki.
Tymczasem tak naprawdę skupiliśmy naszą uwagę na wycieku numerów PESEL, choć jest on ujawniony wobec niektórych osób w dostępnych każdemu portalach sądowych jak KRS (ok. 3 miliony) a także w KW (blisko 25 milionów nieruchomości, w dziale II uwidocznieni są właściciele, najczęściej osoby fizyczne wraz z koniecznymi danymi pozwalającymi ustalić je indywidualnie).
Czy chodzi więc o uzyskanie danych dotyczących przebytych i aktualnych chorób? Po co?
Przecież jeśli chodzi o polityków takie dane już dawno wyciekły i są ujawniane w miarę potrzeb (vide: Cuchnowski i gazeta wyborcza).
Trudno też przypuszczać, że dane te posłużą do masowego wyłudzania kredytów i pożyczek.
Z tym problemem Polacy in gremio już umieją sobie radzić. Nieliczne, nagłaśniane przez media przypadki, najczęściej są wynikiem absolutnej nieporadności życiowej poszkodowanego.
Ale my mamy się właśnie tego obawiać.
Tymczasem moim zdaniem prawdziwym obiektem ataku mogli być lekarze.
Czy ktoś bada, ile nagle pojawiło się recept?
Przecież twierdzenie hakerów, że skradzione dane tkwią spokojnie przechowywane na jakimś wirtualnym dysku na milę cuchnie operacją fałszywej flagi!
By pokrzyżować złodziejom plany wystarczy tylko jedno – każdy lekarz wystawiający e-recepty powinien natychmiast po ujawnieniu wycieku anulować stary certyfikat i wygenerować nowy.
Ale trzeba pamiętać, że od wycieku do jego ujawnienia prawdopodobnie minęły… 2 lata!
DWA LATA!
Wnioskować tak można po tym, że najmłodsze ukradzione rekordy pochodzą z kwietnia 2024 roku.
Jeśli tak, proszę państwa, to już dawno jest po ptokach…
16.08 2026
Zostaw komentarz