„Senatorowie chcą wywłaszczać górali w białych rękawiczkach. Sprawozdawcą projektu jest Zygmunt Frankiewicz” – informuje: dr n. pr. Marek Woch przewodniczący Ogólnopolskiej Federacji „Bezpartyjni i Samorządowcy”.
Warszawa. Grupa dwunastu senatorów złożyła w Senacie projekt ustawy, który pozwoliłby wójtom, burmistrzom i prezydentom miast decyzją administracyjną odbierać góralom prawo decydowania o własnej ziemi – na rzecz prywatnych inwestorów budujących wyciągi narciarskie, koleje linowe i trasy zjazdowe. Krytycy nie mają wątpliwości: to „wywłaszczenie w białych rękawiczkach”. Sprawozdawcą projektu, upoważnionym do reprezentowania wnioskodawców w dalszych pracach, jest senator Zygmunt Frankiewicz (druk nr 784).
Ziemia górala, decyzja urzędnika
Projekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, złożony 10 czerwca 2026 r., wprowadza zupełnie nową kategorię „celu publicznego” – obiekty sportowe budowane przez podmioty niepubliczne: koleje linowe, wyciągi narciarskie, przenośniki taśmowe, trasy zjazdowe, biegowe i nartostrady. Do tej pory status celu publicznego miały wyłącznie takie inwestycje realizowane przez gminy. Teraz podobne uprawnienie – choć obwarowane warunkami – mieliby zyskać prywatni przedsiębiorcy narciarscy.
Mechanizm jest prosty i budzi niepokój: jeśli właściciel gruntu nie zgodzi się na budowę wyciągu czy trasy, wójt, burmistrz albo prezydent miasta może – w drodze decyzji administracyjnej – ograniczyć jego prawo do korzystania z własnej nieruchomości i zezwolić inwestorowi na realizację inwestycji. Zezwolenie może obowiązywać nawet 30 lat, a decyzja stanowi podstawę wpisu do księgi wieczystej i tytuł prawny do budowy.
„Wywłaszczenie w białych rękawiczkach”
Projektodawcy zapewniają, że to nie wywłaszczenie, tylko „ograniczenie” prawa własności – ziemia formalnie zostaje przy dotychczasowym właścicielu. Właściciele Podhala widzą to inaczej. Krytycy nazywają projekt właśnie „wywłaszczeniem w białych rękawiczkach” – bo choć formalnie nikt nie odbiera tytułu własności, to bez zgody gospodarza gruntu urzędnik może zezwolić prywatnej firmie na trwałe zagospodarowanie jego ziemi.
Autorzy projektu w uzasadnieniu wskazują konkretne miejsca sporów, które ich zdaniem uzasadniają zmianę prawa: Gubałówkę, Butorowy Wierch i Maciejową – tereny, na których sprzeciw jednego lub kilku właścicieli miał doprowadzić do zamykania tras narciarskich. Dla mieszkańców Podhala to jednak sygnał, że regulacja może uderzyć wprost w konkretne rodziny i konkretne działki, na których toczą się dziś realne spory o własność.
Kto stoi za projektem
Pod pismem do marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej podpisało się dwunastu senatorów: Ryszard Bober, Piotr Masłowski, Gustaw Marek Brzezin, Waldemar Pawlak, Andrzej Dziuba, Jacek Trela, Grzegorz Fedorowicz, Wadim Tyszkiewicz, Zygmunt Frankiewicz, Józef Zając, Jan Filip Libicki i Maciej Żywno. Do reprezentowania grupy w dalszych pracach nad projektem – czyli do roli senatora sprawozdawcy – upoważniono Zygmunta Frankiewicza, byłego prezydenta Gliwic i wieloletniego działacza samorządowego.
Zabezpieczenia – czy wystarczające?
Projekt przewiduje kilka warunków, które mają chronić właścicieli:
- zgoda właścicieli posiadających co najmniej 75% powierzchni terenu objętego inwestycją,
- obowiązkowe negocjacje (rokowania) przed wszczęciem procedury administracyjnej,
- zgoda rady gminy wyrażona uchwałą,
- odszkodowanie za szkody wynikające z ograniczenia oraz coroczne wynagrodzenie za korzystanie z nieruchomości, płatne do 31 marca każdego roku, ustalane na poziomie wartości rynkowej czynszu dzierżawnego.
Problem w tym, że wystarczy zgoda trzech czwartych powierzchni, żeby pozostali – nawet sprzeciwiający się – zostali objęci decyzją urzędnika. Krytycy na Podhalu ostrzegają przed wzrostem liczby sporów sądowych, nasileniem konfliktów między mieszkańcami, inwestorami i samorządami oraz osłabieniem poczucia bezpieczeństwa prawnego właścicieli nieruchomości na atrakcyjnych przyrodniczo terenach górskich.
Argumenty za projektem
Autorzy przekonują, że regulacja ma chronić już istniejące stacje narciarskie przed zamknięciem i zatrzymać w Polsce pieniądze, które dziś Polacy wydają na wyjazdy narciarskie do Austrii, Francji czy Szwajcarii. Powołują się na badanie Ogólnopolskiej Grupy Badawczej z maja 2026 r., według którego blisko 70% Polaków uznaje infrastrukturę narciarską za cel publiczny na równi ze szkołami czy ośrodkami zdrowia, a ponad 72% respondentów domaga się wprowadzenia regulacji prawnych na wzór innych krajów europejskich. Wzorem mają być austriacka ustawa Seilbahngesetz z 2003 r. czy też służebności uregulowanej we francuskim „Code du tourisme”.
Zostaw komentarz