Grupa 21 posłów domaga się od polskiego państwa, aby wsparło ono polskie organizacje w obchodach Dnia Niepodległości 11 listopada pod względem finansowym i logistycznym, w tym przy przeprowadzeniu Marszu Niepodległości we Lwowie… bo jak wskazują, rodacy mają prawo do swojego święta w mieście tak ważnym dla polskiego dziedzictwa.
W rzeczywistości… Święto Niepodległości jest obchodzone we Lwowie bez żadnej interwencji ze strony posłów. Są składane kwiaty i zapalane znicze na Cmentarzu Orląt Lwowskich, na grobach polskich bohaterów, którzy walczyli o polski Lwów. Są oficjalne uroczystości z udziałem przedstawicieli polskiego państwa w mieście. Czy naprawdę którakolwiek z polskich organizacji zgłaszała problem w kwestii przeprowadzenia obchodów Dnia Niepodległości? Czy ktoś w ogóle je pytał o zdanie? Czy one same chcą marszu ze zniczami ulicami miasta?
Pod względem politycznym ta propozycja nie może mieć na celu troski o Polaków mieszkających na Ukrainie. Jedyny sens jest tutaj czysto polityczny. Kalkulacja jest prosta – wywołanie reakcji strony ukraińskiej. Żeby na tym tle tematem zajęli się nacjonaliści po drugiej stronie granicy i władze rzeczywiście zaczęły utrudniać Polakom we Lwowie zorganizowanie uroczystości, a wtedy polscy posłowie będą mogli wystąpić w obronie poszkodowanych rodaków. Czyli najpierw utrudnić im życie, żeby później ich bronić. Kalkulacja dość cyniczna w ramach logiki – im gorzej, tym lepiej.
I ukraińskie władze, swoją drogą, często dokładnie w ramach takiej samej logiki „wspierają” Ukraińców mieszkających w Polsce. Najmniej w tym wspieraniu im chodzi o dobro swoich rodaków.
___________________________________________________________
Zachęcam również do wspierania mojej niezależnej publicystyki, linki w pierwszym komentarzu. —->
Zostaw komentarz