Historia Włodzimierza Czarzastego stawia niewygodne pytania
Komunizm upadł, ale czy wraz z nim skończyły się przywileje ludzi dawnego systemu? Miliony Polaków musiały budować swoje życie od nowa. Zakładali firmy, ryzykowali oszczędności, walczyli o przetrwanie w gospodarce rynkowej. Inni tracili pracę i dorobek życia. Tymczasem część ludzi związanych z dawnym aparatem władzy wchodziła w nową rzeczywistość z kontaktami, wiedzą i możliwościami, których zwykli obywatele nie mieli.

Transformacja gospodarcza była konieczna. Polska nie mogła pozostać skansenem realnego socjalizmu. Nie oznacza to jednak, że musiała być przeprowadzona w złodziejski sposób. Oczywiście nie każdy były członek PZPR wzbogacił się nieuczciwie. Problemem jest coś innego: czy państwo rzetelnie zbadało, w jaki sposób majątek związany z dawnym aparatem partyjnym trafiał do nowych struktur gospodarczych?

Historia Włodzimierza Czarzastego, obecnego marszałka Sejmu, jest dobrym punktem wyjścia do postawienia tego pytania.

Przez dziesięciolecia PZPR dysponowała rozbudowanym zapleczem organizacyjnym, nieruchomościami i środkami finansowymi. Partia sprawowała monopolistyczną władzę, a gospodarka funkcjonowała w systemie podporządkowanym politycznemu centrum.

Kiedy komunizm zaczął się rozpadać, pojawił się problem: co stanie się z majątkiem i pieniędzmi związanymi z dotychczasowym systemem?
Jednym z podmiotów, które warto przeanalizować, jest spółka Transakcja.
Z opracowań historycznych opublikowanych w materiałach IPN wynika, że Transakcję zarejestrowano 26 lipca 1988 roku. Powstała na bazie majątku Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch” i korzystała ze wsparcia finansowego Komitetu Centralnego PZPR.

To ważny szczegół. Pokazuje, że jeszcze przed formalnym końcem komunizmu powstawały przedsięwzięcia gospodarcze powiązane z zasobami dawnego aparatu partyjnego.

Co stało się z tym kapitałem? Jakie operacje finansowe przeprowadzano? Kto podejmował decyzje i jakie były ich konsekwencje?

To pytania o historię polskiej transformacji.

Włodzimierz Czarzasty należał do PZPR w latach 1983-1990. Zgodnie z informacjami zawartymi w jego biografii od 1990 roku był związany z kierownictwem wydawnictwa MUZA.

Zbieżność dat jest istotna. Polska przechodziła właśnie głęboką przebudowę ustrojową i gospodarczą. Dawne struktury traciły polityczny monopol, a na ich miejscu powstawały nowe podmioty gospodarcze.

W opracowaniu opublikowanym w materiałach IPN MUZA została opisana jako przedsiębiorstwo o charakterze nomenklaturowym. Wskazano również na udział Przedsiębiorstwa Handlowo-Usługowego Transakcja wśród podmiotów związanych z jej powstaniem. Transakcja zajmowała się inwestowaniem pieniędzy PZPR.

To powiązanie zasługuje na uwagę. Nie przesądza o nielegalności działań Czarzastego, ale uzasadnia pytania o początki przedsiębiorstwa.

Jaką rolę odegrała Transakcja w powstaniu MUZY? Jakie środki wniosła? Jak wyglądały relacje między tymi podmiotami? Jakie dokumenty opisują przepływy kapitału?
Jeśli chcemy rozmawiać o uwłaszczaniu się dawnych elit, musimy ustalić, kto dysponował pieniędzmi, skąd one pochodziły i na jakich zasadach wykorzystywano je w nowej gospodarce.
Historia MUZY nie ogranicza się do jej początków.

Według informacji opublikowanych przez „Parkiet” przedsiębiorstwo zostało zarejestrowane w czerwcu 1989 roku jako Agencja Muza. W 1991 roku podjęto decyzję o przekształceniu go w spółkę akcyjną. W 1994 roku MUZA kupiła państwowe wydawnictwo „Sport i Turystyka”.

I tu pojawia się kolejny temat wymagający analizy.

Jak przebiegała sprzedaż? Jak wyceniono przedsiębiorstwo? Na jakich warunkach doszło do transakcji? Jakie aktywa i zobowiązania przejął nabywca? Czy cena odpowiadała rzeczywistej wartości majątku?

Trzeba badać dokumenty dotyczące prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw.

Nie były one prywatną własnością osób, które nimi zarządzały. Stanowiły część majątku publicznego, czyli naszego wspólnego.Sposób ich sprzedaży miał znaczenie dla wszystkich obywateli.
Jeżeli transformacja miała być sprawiedliwa, należało zadbać o przejrzystość jej mechanizmów. Nie zrobiono tego.

Dziś MUZA jest spółką akcyjną notowaną na Giełdzie Papierów Wartościowych. Jej struktura własnościowa jest publicznie dostępna.

Z informacji spółki dotyczących 30 kwietnia 2026 roku wynika, że Małgorzata Czarzasty, żona marszałka Sejmu, posiadała 880 007 akcji MUZY. Stanowiły one 26,42 proc. kapitału zakładowego i odpowiadały 23,60 proc. ogólnej liczby głosów. Pełniła również funkcję wiceprezeski zarządu.

Są to konkretne dane dotyczące obecnej struktury właścicielskiej przedsiębiorstwa. Nie odpowiadają jednak na pytanie o historyczne źródła kapitału, z którego firma korzystała na początku działalności. Ale historia powstania przedsiębiorstwa, jego założycieli i źródeł finansowania zasługuje na rzetelne zbadanie.

W przypadku MUZY szczególnie istotne jest wyjaśnienie, jaką rolę odegrały podmioty związane z dawnym aparatem partyjnym i jak wyglądały kolejne etapy rozwoju spółki.Chodzi o odtworzenie faktów.
Rozliczyliśmy komunizm politycznie. A gospodarczo?

W Polsce przez lata toczyły się spory o lustrację, dekomunizację i odpowiedzialność za zbrodnie PRL. Znacznie mniej konsekwentnie rozmawiano o ekonomicznym wymiarze przemian.

A przecież władza to nie tylko stanowiska, legitymacje partyjne i dostęp do gabinetów. To również pieniądze, kontakty, informacje i możliwość wpływania na decyzje gospodarcze. Pytanie brzmi, czy państwo potrafiło skutecznie oddzielić legalną przedsiębiorczość od ewentualnego wykorzystywania publicznego majątku i dawnych przywilejów.

Jeśli ktoś uzyskał dostęp do majątku publicznego i się na nim uwłaszczył, obywatele mają prawo wiedzieć, na jakich zasadach się to odbyło.

Nie oznacza to, że po kilkudziesięciu latach można dowolnie unieważniać transakcje albo pomijać przepisy dotyczące przedawnienia i ochrony praw nabytych. Oznacza natomiast, że historyczne dokumenty nie powinny pozostawać poza zainteresowaniem badaczy, dziennikarzy i opinii publicznej.

Przedawnienie odpowiedzialności karnej nie oznacza przedawnienia pytań o historię.Polacy powinni to wiedzieć
Kto podejmie temat?

Czy znajdą się posłowie gotowi zbadać, jak wyglądały przepływy pieniędzy związanych z dawnymi strukturami PZPR? Czy zostaną przeanalizowane dokumenty dotyczące powstawania przedsiębiorstw i prywatyzacji państwowego majątku? Czy opinia publiczna otrzyma pełny obraz mechanizmów, dzięki którym część ludzi dawnego systemu weszła w nową rzeczywistość gospodarczą?

W przypadku Włodzimierza Czarzastego pytania te nabierają szczególnego znaczenia ze względu na jego rolę w początkowym okresie działalności MUZY oraz obecną pozycję jego żony w strukturze właścicielskiej spółki
W demokratycznym państwie nie powinno być tematów wyłączonych z publicznej kontroli.

Jeżeli III RP nie rozliczyła w pełni ekonomicznego dziedzictwa komunizmu, Polacy mają prawo zapytać dlaczego.