Ostatnio natrafiłam na opinię, że śluby kościelne są nieważne, bo zostały złożone „wobec Boga, a nie w Jego obecności”. Oczywiście wiem z jakiego powodu ktoś tak napisał. Chodzi o słowo „wobec”, które jest związane z dyskusją o TK. Ale ja uważam, że to całkowicie chybiony argument.
Ja swój ślub składałam w obecności Boga pod postacią Ciała i Krwi Pańskiej podczas Mszy Świętej. Właśnie dlatego ślub bierze się w kościele, a nie w urzędzie przed „notariuszem”. To jest cała istota ślubu kościelnego.
Dziś dzielę się z Wami zdjęciami z tego wyjątkowego dnia. Choć nie posiadam fotografii z samego momentu wypowiadania przysięgi – tam byliśmy tylko ja, mój mąż Andrzej i Bóg, w obecności świadków i gości – to te zdjęcia i tak przypominają mi o tym, co najważniejsze. Ten sakrament to nie tylko formalność czy ładna oprawa, ale realne spotkanie z Bogiem.
Dlaczego argument o „braku obecności Boga” jest błędny?
Po pierwsze, Bóg jest wszechobecny. Składając przysięgę „wobec Boga”, automatycznie znajdujemy się w Jego obecności.
Po drugie, w Kościele katolickim Bóg jest obecny realnie – w Eucharystii. To nie jest zwykła umowa cywilnoprawna. To sakrament – widzialny znak niewidzialnej łaski.
Kapłan nie jest tu „notariuszem”, który spisuje umowę. Jest świadkiem, a szafarzami tego sakramentu są sami narzeczeni, którzy stają przed Bogiem i wobec Niego składają przysięgę.
Dla mnie i dla tysięcy wiernych, ślub kościelny to nie tylko formalność, ale realne spotkanie z Bogiem w Najświętszym Sakramencie. I tego nikt nie może unieważnić.

#ŚlubKościelny #Sakrament #Wiara #Małżeństwo #Eucharystia
Zostaw komentarz