Nie żebym się specjalnie znał na tym, ale jestem po prostu ciekawski. Kiedy wydarzył się zamach w Crocus City Hall, byłem pod takim wrażeniem niekompetencji rosyjskich służb, że zacząłem zgłębiać temat w miarę swoich możliwości, żeby zrozumieć, jak to wygląda w innych krajach. I zrozumiałem jedną prostą rzecz… w Rosji to nie była niekompetencja sama w sobie – im po prostu nie zależało. Oni mają inne priorytety.
Kiedy komentujący piszą „gdzie było wsparcie”, no to zorganizowanie wsparcia zawsze wymaga czasu. Policja albo ma za priorytet ochronę ludności, albo coś innego, co wyraża się w tym, jaki ma protokół zachowania w sytuacji aktu terrorystycznego. Rosyjscy policjanci nie ruszyli z pomocą osobom duszącym się dymem w płonącym Crocus Hall nawet wtedy, kiedy terrorystów tam już nie było, nie tylko dlatego, że im odwagi zabrakło, ale też dlatego, że taki jest protokół (co było jedną z głównych tez w ich obronie) – żeby czekać na wsparcie kontrterrorystyczne i nie podejmować samodzielnej akcji. I zasadniczo ratowanie ludzi po prostu nie było dla rosyjskich służb priorytetem. W całej akcji nie ucierpiał żaden policjant, a terrorystów przecież koniec końców złapano… nawet ucho odcięto jednemu „dla nauczki”, więc w sumie rosyjskie służby potraktowały to jako sukces. A że 144 osoby zginęły? Cóż, zdarza się. Nie pierwszy i nie ostatni raz tak jest w Rosji.
Rosja jest tutaj pewnego rodzaju antywzorem i przykładem tego, co się dzieje, kiedy terrorysta działa bez przeszkód.
Na Zachodzie sam algorytm zachowania policji w podobnej sytuacji jest zupełnie inny. Uważa się, że najważniejszy jest czas reakcji, dlatego że ważna jest każda sekunda. Im więcej terrorysta ma czasu, żeby działać bez przeszkód – tym więcej jest ofiar. Im dłużej ranne osoby pozostają bez pomocy ratowników, którzy nie mogą przybyć na miejsce, jeżeli zamachowiec wciąż działa swobodnie – tym więcej osób zginie z powodu odniesionych ran. Dlatego patrol policji, który jest najbliżej, nie czeka na wsparcie, a zaczyna działać od razu samodzielnie. W Krakowie to nie przypadek, że najwięcej osób ucierpiało na początku ataku na Rynku. Tam zamachowiec był w stanie oddać celne strzały do przechodniów. Z nagrań wynika, że już na całej długości ulicy Grodzkiej był ścigany przez policjantów i mimo że strzelał na oślep, zabić kogoś mógł już tylko przypadkiem. Nie miał czasu wejść ze swoim karabinkiem do bazyliki Mariackiej czy Zary, gdzie było wtedy mnóstwo osób. Gdyby dano mu 10 minut czasu, liczbę ofiar rzędu dziesiątek.
Nie bez powodu zwróciłem uwagę, że został zatrzymany bardzo blisko Rynku. Cała akcja trwała nie więcej niż kilka minut, bo to wprost wynika z odległości i prędkości, z którą uciekał przed policją, co widać na nagraniach. TRWAŁO TO TAK KRÓTKO Z POWODU REAKCJI POLICJI, a nie dlatego, że taki był plan zamachowca.
Odwaga to już tylko wisienka na torcie moim zdaniem, która oczywiście jest niezbędna. Bo w Kijowie w podobnej sytuacji policjanci przybyli szybko, ale pod ostrzałem porzucili cywilów, zamiast próbować terrorystę obezwładnić albo przynajmniej osłonić ludzi, by się schowali. Ale znów… odwaga + wyszkolenie. Bo w stanie szoku robisz to, co masz wyćwiczone. Jeżeli nic nie masz, to się gubisz i gubisz się tym bardziej, im mniej ćwiczyłeś.
Więc kategorycznie w tym wypadku nie zgadzam się z tymi, którzy krytykują krakowską policję. Uważam, że poprawnie zadziałał protokół + wyszkolenie + osobista odwaga i wynikiem tego jest zminimalizowanie liczby ofiar oraz możliwość szybkiego udzielenia pomocy rannym.
___________________________________________________________
Zachęcam również do wspierania mojej niezależnej publicystyki, linki w pierwszym komentarzu. —->
Zostaw komentarz