Właściwie nie chciałem nic pisać. Lecz myślę że ta prośba jest ważna..
Wracam do domu, uderzają we mnie te potworne wieści z Krakowa i z ciężkim sercem otwieram portal X. To, co tam zobaczyłem zaledwie godzinę po tragedii, poraża niemal tak samo, jak sam zamach.
Zamiast ciszy, zamiast modlitwy i elementarnej solidarności z ofiarami – natychmiast ruszyło obrzydliwe, partyjne piekło.
Początkowo miałem odruch, by zebrać zrzuty ekranu tych wpisów i pokazać skalę tego szaleństwa. Odpuszczam. Nie będę licytował, z której strony pada dziś więcej jadu, bo w takich chwilach łatwo o subiektywizm. Widzę jednak w sieci wysyp kont, które z premedytacją skupiły się na podsycaniu nienawiści, a niektóre wręcz otwarcie nawołują do siłowej pacyfikacji innych Polaków.
Może to konta sił z zewnątrz. Niestety nie zawsze.
Powiem to z pełną bezstronnością: równie odpychające i niegodne w tej godzinie jest to, co na gorąco wypisuje Janusz Kowalski, jak to, co sączy w sieci Adam Mazguła. Akurat wpis Mazguły wyświetlił mi się jako pierwszy, z potężnymi zasięgami, i w pierwszym odruchu poczułem potężną, ludzką wściekłość.
Na co dzień staram się ważyć słowa i nie dopuszczać do siebie skrajnych emocji, ale powiem wprost: czuję dziś głębokie obrzydzenie i moralny wstręt do każdego – bez względu na to, czy jest politykiem, dziennikarzem, czy zwykłym internetowym oszołomem, i niezależnie od jego światopoglądu, narodowości czy koloru skóry – kto traktuje tę rzeź jako okazję do politycznego żeru, podczas gdy ciała ofiar na krakowskim bruku jeszcze nawet nie ostygły!
Ale zaraz po tym wstręcie przychodzi chłodna, przerażająca refleksja:
LUDZIE, CZY WY NIE WIDZICIE, ŻE DOKŁADNIE O TO CHODZIŁO?!
Niezależnie od tego, czy ten zamach był dziełem obłąkanego fanatyka, czy za plecami mordercy stały obce służby prowadzące wojnę hybrydową – cel każdego aktu terroru jest zawsze ten sam: terroryzm nie uderza tylko w ciała na Rynku Głównym. Terroryzm ma sparaliżować umysł narodu. Ma sprawić, byśmy w godzinę po tragedii przestali być wspólnotą, a stali się watahą rzucającą się sobie do gardeł i szukającą wrogów we własnych sąsiadach!
Każdy, kto dziś próbuje ubić partyjny kapitał na krwi niewinnych ludzi, staje się – świadomie lub z bezmyślności – darmowym pomocnikiem tych, którzy życzą Polsce chaosu i bratobójczej nienawiści.
Dlatego mam do Was gorącą, serdeczną prośbę: NIE DAJCIE SIĘ WCIĄGNĄĆ W TĘ PUŁAPKĘ!
Odwróćcie się plecami od politycznych hien. Zablokujcie profile tych, którzy zamiast łączyć w bólu, rozpalają w Was najgorsze instynkty i szczują Polaka na Polaka. Nie bądźcie pożywką dla ich algorytmów.
Dziś jest czas na milczenie, na modlitwę za zabitych, na wsparcie dla walczących o życie w krakowskich szpitalach i na szacunek dla policjanta, który z narażeniem życia unieszkodliwił zamachowca.
Bądźmy wreszcie mądrzejsi od tych, którzy chcą nas podpalić.
Autor: Arkadiusz Seweryn Sadowski
Przedstawiciel Pokolenia X (rocznik 1970), na co dzień patrzący na Polskę ze śląskiej perspektywy Bytomia (Szombierek). W dorosłość wchodził wraz z narodzinami Trzeciej Rzeczypospolitej i do dziś ma nieodparte wrażenie, że do tych narodzin nigdy w pełni nie doszło. Z przekonania państwowiec o poglądach centroprawicowo-wolnościowych. Od lat konsekwentny krytyk partyjnego duopolu i postkolonialnego systemu wyborczego, zwolennik ordynacji większościowej (JOW) oraz pełnej odpowiedzialności urzędniczej. Nie uważa się za działacza ani wyrocznię – po prostu nie potrafi otaczającej rzeczywistości zostawić bez wnikliwej analizy i chłodnego komentarza. Z zamiłowania pisze wiersze, choć z wrodzonej pokory nie śmie nazywać siebie poetą.
Zostaw komentarz