Nie będę nadawał dziś, ale muszę coś skomentować. Chodzi o nowy budżet unijny. Jest dość sprytny i chyba PiS wpadł w swoistą pułapkę. Jest oczywiste, że należy zdefiniować, co to znaczy „praworządność” i określić jej konkretne zasady. Kto jednak to zrobi? Pytanie jest retoryczne i nie będę na nie odpowiadał. Pułapka polega na samym sformułowaniu. Jeśli jakiś rząd się sprzeciwi, to dla Brukseli oznacza, że albo owej „praworządności” nie przestrzega, albo zamierza jej nie przestrzegać.

To nie jest żart, a ja mam nadzieję, że nasz rząd wykaże asertywność nie tylko werbalną, lecz i realną, bo dotychczas, to pięknie mówi, a potem okazuje się, że pewien kandydat w wyborach podobno samorządowych jest za in vitro i „tęczowym” marszem, chociaż nie tak dawno w sejmie był przeciw.

Jest to także sprawdzian naszych tzw, sojuszników, o których nasze myślenie wydaje się być życzeniowe. No cóż? Europa ma nas gdzieś. Obawiam się, że jeśli chodzi o pieniądze, to stolica małego kraiku też ma nas w tym samym miejscu. Alternatywą jest…Nie chcę nawet o tym myśleć. Lecz cóż się nie robi dla utrzymania władzy? Przy tym premierze straty zostaną na pewno wyrównane…Kolejnymi podatkami solidarnościowymi.