W poprzednich artykułach opisałem genezę powstania frazy „teorie spiskowe”, która pojawiła się jako broń w walce informacyjnej i była rozpowszechniona przez CIA po 1967 roku tj. po zamordowaniu prezydenta Kennedy`ego, gdyż 47% społeczeństwa amerykańskiego nie wierzyło w oficjalną wersję tego zabójstwa. Obecnie jest też używana określenie „fake news” a we wcześniejszych epokach używano pejoratywne etykiety, takie jak „herezja” czy „czary”, które także działały w ten sposób. Etykieta „teoria spiskowa” nie jest tak poważna jak te wymienione, ale na swój sposób jest to zła insynuacja. Słowo „herezja” czy „czary” przynajmniej zachowują jakieś poczucie mocy, wyznaczają pomysły których należy się obawiać. „Teoria spisku” sugeruje, że idee i ich zwolennicy są naiwni lub szaleni.
Największą bolączką współczesnej nauki o czym pisałem już w niektórych moich publikacjach jest to, że wszystkie prawie dziedziny poszczególnych dyscyplin naukowych posiadają ramy stworzone wiele lat temu i przekroczenie tych ram dla młodych zdolnych naukowców jest ciężkie do przebicia w świecie naukowym a czasem wiąże się z końcem ich kariery. Gorszy los spotyka zdarzających się genialnych „amatorach” odkrywających prawdę, którzy są pożerani przez media jako heretycy, idioci i kłamcy. W szczególności chodzi tutaj o starożytną historię i archeologię. Głównymi ograniczeniami są nazwiska twórców ram, ich pochodzenie, społeczne czy też polityczne podejście do nowych teorii. Nadto panuje nad tym wszystkim niepodzielnie teza – Jeżeli dowody nie pasują do teorii to tym gorzej dla dowodów. Tak właśnie jest odkrywana m.in. na nowo powoli historia Słowian. Należy podkreślić, że w Polsce nadal mamy nazwy ulic imieniem niszczycieli naszej kultury i historii. Jak też jest przemilczane to, że mieliśmy np. dwa chrzty Polski. Pierwszy w obrządku słowiańsko-bizantyńskim w 874 roku o czym świadczą badania archeologiczne. Oczywiście rzymskim w 966 roku, chociaż też ta data nie jest taka pewna, gdyż Cała koncepcja chrztu Polski opiera się o Rocznik Kapituły Krakowskiej z 1266 roku, w którym zostały odnotowane bardzo lakonicznie dwie daty . Otóż została odnotowana data przybycia Dąbrówki do Mieszka w roku 965 oraz następna bardzo lakoniczna data i informacja że Mieszko został ochrzczony.
Problem jest w tym, że ten rocznik jest o 300 lat późniejszy. Natomiast żaden z żyjących w czasach Mieszka europejskich kronikarzy nie odnotował tego jakże doniosłego wydarzenia. Nawet nic nie wspomina o tym wydarzeniu Gall Anonim, żyjący na dworze praprawnuka Mieszka i dość dobrze opisujący historię dynastii piastowskiej, ba nawet dokładnie opisuje podobne wydarzenia tj. chrzty władców innych państw, choćby pobliskich Czech i Węgier.
A o chrzcie Mieszka ani słowa! Więc jaką mają wiarygodność te informacje.
Trzeba definitywnie stwierdzić, że w Polsce jest za to przemilczana historia Państwa Lechickiego, państwa opartego na demokratycznych wyborach władców. Pomimo niszczenia przez Kościół dokumentów i dowodów w początkowej fazie chrystianizacji, dokumenty starożytne zachowały się w różnych krajach jak np. w Starożytnej Persji czy też zapiski w kronikach rosyjskich, niemieckich, francuskich, hiszpańskich, arabskich. Wiele informacji jest również w naszych kronikach, jak kronika arcybiskupa Prokosza z X wieku, czy też Cholewy, Kadłubka a także Boguchwała, które zostały przez obcych kulturowo „naukowców” uznane za fałszerstwa, a fałszerstwa powstałe w zaciszu klasztorów Europy Zachodniej za oryginalne?!! O Państwie Lechickim można się dowiedzieć również z szeregu zachowanych starożytnych map. Na Jasnej Górze można zobaczyć poczet królów łącznie z władcami, którzy byli przed Mieszkiem (jest ich dokładnie 14-tu), podobnie na Kolumnie Zygmunta jest wyszczególnionych kilku władców dodatkowo.
Słowiańscy królowie
Czyli ta wiedza była kultywowana. Zresztą nazwa starożytna Polski zachowała się w wielu krajach jak np. jednym z przykładów mogą być Węgrzy, którzy nazywają nasze państwo Lengyelország, albo Litwini, którzy mówią Lenkija. Natomiast w Turcji, Armenii jak również w krajach, w których używany jest język perski mówi się o Polsce Lehistan, Lehastan bądź Lahestan. Przemilczane są również badania genetyczne. Odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y- DNA, potwierdziło, że żyjemy nieprzerwanie na naszych rdzennych terenach polskich od przeszło 10 700 lat.
Rozmowa profesora Tomasza Grzybowskiego z Katarzyną Kobylecką w bydgoskim studiu Polskiego Radia
Mało tego ta właśnie haplogrupa jest obecna do tej pory w 51% populacji w Polsce. Dzięki badaniom genetycznym prześledzono wędrówki Prasłowian na przestrzeni kilku tysięcy lat od Europy do Indii i powrotem. Badania wykazały, że tę haplogrupę posiada ogromny odsetek ludzi w północnych Indiach, W szczególności posiada go wyższa kasta w tym wielu Braminów. Genotyp oparty o wspólną haplogrupę R1a, czy później R1a1 dotyczy Ariów, którzy są bezpośrednimi przodkami Słowian, Irańczyków i Hindusów. Ale w sumie nie o tym chciałbym pisać, te informacje są ogólnodostępne w Internecie.
Warto jednak obejrzeć również filmy na temat ważnych odkryć na Ziemiach Polskich – Polskie megality starsze o 1000 lat od egipskich piramid. Wietrzychowice, Sarnowo, Gaj. Niedaleko Izbicy Kujawskiej. W filmie gościli: Czesław Białczyński, Grzegorz Skura, Piotr Kudrycki, Mariusz Nogalski
czy też Premiera filmu „Megality. Historia sprzed 5,500 lat na Wydziale Historycznym UAM w Poznaniu
oraz ponad godzinny film na temat tych Megalitów
Czy też wykopaliska na Górze Zyndrama, czyli jak jest teraz nazywana ta kamienna forteca – „polskie Mykeny” zbudowana z obrobionych głazów kamiennych, licząca sobie ok. 3750 lat!!!!
Według różnych teorii, jest faktem, że w trakcie wędrówki Ariowie podzielili się na dwie grupy: irańską, która przybyła do dzisiejszego Iranu i indyjską, która powędrowała do Indii. W okresie od XIX do XIV wieku p.n.e. rozprzestrzenili się na terenie doliny Indusu, wypierając z niej inne ludy – prawdopodobnie Drawidów. W późniejszym okresie zasiedlili cały Półwysep Indyjski, dziś są uważani za przodków większości Hindusów. Są też ciekawe teorie, że Hindusi przechowali najwierniej starożytną lechicką Wiedzę – czyli Wedy, są więc potomkami wyjątkowymi. Zresztą jest niezwykłe podobieństwo pomiędzy wieloma słowami starosłowiańskimi a sanskrytem o czym nieraz się przekonałem podróżując wielokrotnie po Indiach. Między innymi o tym relacja ze spotkania z prof dr hab. Krzysztofem Witczakiem pod tytułem: „Wspólnota indoeuropejska w świetle językoznawstwa”.
Według tych teorii możemy więc również uważać hinduskie Wedy za wspólne dziedzictwo?! Obszary gdzie Wedy powstały są także bardzo wypełnione dużą ilością haplogrupy R1a, może to dowodzić wspólnoty genetyki od Łaby po Ganges. Następną rzeczą, którą należy wyjaśnić jest to, że rzymianie używali słowa „Germania” do wszystkich ludów zamieszkałych na Północy Europy w tym też w szczególności Słowian. Dopiero w późniejszych wiekach określenie to zostało przypisane Niemcom. Naród niemiecki jako taki powstał dopiero po zjednoczeniu wszystkich księstw niemieckich, czyli niedawno. Jednym z wielu, którzy zakwestionowali autentyczność dzieł Tacyta m.in. o Germanii był Polydore Hochart (1831–1916) był francuskim pisarzem zainteresowanym w literaturoznawstwie, religii i historii. Pisał książki, zwykle pod pseudonimem H. Dacbert. W szczególności zakwestionował autentyczność Kronik i Historii Tacyta. Według Polydore Hochart te dwie prace Tacyta są podróbkami. Zostały napisane przez Le Pogge, włoskiego humanistę z XV wieku, przekształcającego wątek wydarzeń na korzyść chrześcijan, szczególnie w kontekście prześladowań chrześcijan pod panowaniem Cesarstwa Rzymskiego. Hipoteza ta powtarza się również kilka lat wcześniej, w 1878 r., przez Johna Wilsona Rossa w książce Tacitus and Bracciolini – „Annały wykute w XV wieku”. Polydore Hochart zakwestionował również autentyczność Listów Pliniusza Młodszego w Trajanie dotyczących chrześcijan z Bitynii. Dziś jednak historycy odrzucają tezy bronione przez Hocharta, zarówno na temat Tacyta, jak i Pliniusza Młodszego. Według nich podlegają oni metodzie hiperkrytycznej???!!!!! Nadto należy podkreślić, że Oryginalnych map Ptolemeusza nikt nigdy nie widział. Zaginęły gdzieś w Azji a po 1200-stu latach pojawia się jednak jakiś mnich, który twierdzi, że je skopiował z „jakichś” arabskich kopii, których nikt nigdy nie widział. Mnich dostaje dużą nagrodę i awansuje w kościelnej hierarchii????!!!! Równie cudownym przypadkiem było “odnalezienie” dzieła Tacyta „De origine et situ Germanorum”, które zachowało się tylko w jednym egzemplarzu znalezionym w opactwie Hersfeld w Niemczech, na obszarze Świętego Cesarstwa Rzymskiego. „Germania” jak podkreśla Tomasz Kociński – „Niestety nie zachował się ów egzemplarz cudownie odnalezionego rękopisu z Hersfeld, a jedynie jego wątpliwa kopia. Krytycy uważają, że pierwowzór był tak pełen błędów i niedorzeczności, że musiał być jeszcze raz przeredagowany przez kościelnych edytorów, pod kierunkiem samego Eneasza, aby ją uwiarygodnić i ogłosić światu. Możliwe, że właśnie za to dokonanie zarządca całej mistyfikacji został później papieżem.” (http://slavia-lechia.pl/czy-germania-tacyta-jest-falszywka-id91 ). Zrobiona wielka mistyfikacja historyczna musiała pociągnąć za sobą dalsze kłamstwa tzn. uznać całą Polską literaturę i Kroniki za fałszywe, skoro „uznano” wątpliwe i fałszywe dzieła za prawdziwe.
Dowodem na wysoką kulturę Słowian jest również to, że Cyryl i Metody w trakcie chrystianizacji ludów Słowiańskich bardzo łatwo przetłumaczyli Pismo Święte używając języka słowiańskiego. Jest to bardzo ładnie przedstawione na historycznej scenie z Kroniki Radziwiłłów (Św. Metody wraz z uczniami pisze słowiańskie księgi, IX wiek), to jest kopia średniowiecznej kroniki ruskiej, z 617 ilustracjami historii Rusi Kijowskiej do 1206 roku. Na terenach Polski w ostatnim okresie dokonano szeregu wspaniałych odkryć archeologicznych, które świadczą o wysoko rozwiniętej kulturze sięgającej tysięcy lat wstecz. Polecam tutaj ciekawy film dot. między innymi Bitwy Słowiańskiej pod Dołężą ok. 1300 r p.n.e.
Naukowcy rosyjscy odczytali pismo starożytnego ludu zamieszkującego teren Półwyspu Apenińskiego mam na myśli Etrusków używając języka staroruskiego. Co jednak możemy się w zasadzie pewnego dowiedzieć o historii światowej, o Naszej historii przed chrystianizacją, czy o historii europejskiej skoro przez wieki był doszczętnie niszczony dorobek piśmienniczy. Jak podkreślają wszyscy historycy, Biblioteka Aleksandryjska była największym tego typu obiektem świata antycznego, miejscem gromadzenia bezcennych zbiorów oraz ważnym ośrodkiem naukowym. Powstała w III wieku przed naszą erą z inicjatywy Ptolemeusza I Sotera, macedońskiego generała i następcy Aleksandra Wielkiego jako władcy Egiptu. Liczący dziesiątki tysięcy ksiąg, głównie zwojów papirusu, zbiór wraz z biblioteką zniszczyli Rzymianie, gdy w 30 roku n.e. podbili Egipt. Potem jeszcze płonęła kilkakrotnie aż w 490 roku spalili ją doszczętnie chrześcijanie. Przez wieki Biblioteka Aleksandryjska istniała jako mit i symbol ośrodka nauki, światowego centrum wiedzy, najważniejszego miejsca dla rozwoju umysłowego ludzkości. Niektórzy badacze uważają, że część zbiorów tej biblioteki posiada Watykan tak jak części zbiorów wielu zasobów bibliotecznych z całego świata w tym również księgi Tolteków i Inków, rękopisy Leonarda da Vinci i wielu innych do których nie ma dostępu. W szkołach w całej Europie uczy się mitologii greckiej a przecież takie narody jak słowiańskie, czyli również Polska, mają swoją mitologię i to bardzo bogatą, ale jest to traktowane obecnie jako herezja a jeszcze na dodatek jesteśmy nauczani mitologii i historii hebrajskiej. W Efezie Święty Paweł spalił bibliotekę pełną naukowych pism w których napisano, że Ziemia jest okrągła i obraca się dookoła Słońca. Natomiast w VII wieku mnisi irlandzcy zniszczyli ok. 2000 wartościowych manuskryptów runicznych związanych z celtycką cywilizacją. Karol Wielki z kolei w 789 roku na ziemiach zachodniej Europy kazał zniszczyć wszelkie obiekty oraz dokumenty związane z kultem „pogańskim” i w ten sposób wszystkie narody zachodniej Europy zostały odcięte od korzeni. To samo dotknęło Polskę wiele ksiąg słowiańskich zostało zniszczonych i spalonych w okresie od 992 do 1025 roku o czym napisał Długosz. Można by tutaj mnożyć bez końca niszczenie ksiąg, wiedzy i kultur przez dzieje historii światowej aż do czasów współczesnych. Śmiało na tych przykładach można potwierdzić słynną maksymę, że „historię piszą od nowa zwycięzcy”. Jeszcze jedna ważna sprawa, od pewnego czasu próbuję poruszyć pewien temat, a mianowicie sprawę narodów słowiańskich przed chrystianizacją i dokumentów na ten temat w archiwach watykańskich.
Wiem ze takie dokumenty istnieją, ale jest problem z uzyskaniem zgody na dostęp do nich i ich zbadanie.
Historia Polski od wielu wieków była zakłamywana i zamazywana m.in. przez Kościół, jak i naszych posłusznych władców szczególnie w okresie Inkwizycji, a także przez okupantów. Dawano nam za wzór nie Polaków, zdrajców, sprzedawczyków i obcych kulturowo ludzi z czym nigdy nie mogliśmy się pogodzić. Dlatego powinniśmy upominać się o swoje dziedzictwo dopóki jeszcze stanowimy Naród Polski – Naród Słowiański. Czy historia Polski jest denerwująca dla niektórych ludzi, czy Polacy nie mogą posiadać swojej własnej mitologii?, jeżeli tak to dlaczego jest ona atakowana zajadle jako herezje, bzdury czy nazywana teoriami spiskowymi a nawet używania słowa że jest to rasizm. Przy czym nie wspomina się o historii państw kolonialnych i ich wielkich eksterminacji i ludobójstwach na narodach Afryki, Azji i Ameryki. Polska nigdy nie miała kolonii i nie zakładała obozów koncentracyjnych jak Anglicy w Afryce czy też Niemcy albo Belgowie w Kongo. Myślę, że zastanawiającym jest dlaczego jest tak dużo w tym wszystkim ataków hejtu, wyśmiewania, kpienia, nienawiści a przede wszystkim zakłamania. Przecież czegoś takiego nie ma w innych krajach, gdzie sięga się do legend, tradycji, starych kronik i gdzie jest to normalne. Myślę, że czas pokaże i pojawią się nowe dowody, które wyjaśnią kto w tym sporze ma rację i czy chodzi o teorie spiskowe czy też o wyjaśnienie i wyprostowanie faktów historycznych.
Zostaw komentarz