Wreszcie sensowna analiza wyniku wyborów prezydenckich, ale nie zgodzę się z uwagami na temat małych miejscowości.
Jeżdżę dużo po Polsce, a ponieważ lubię zwiedzać-często trafiam na ciekawe obiekty w małych miasteczkach,wsiach. Samorządy i dobrze wykorzystane fundusze unijne zmieniły obraz małomiasteczkowy, tu często drogi, parki, szkoły i biblioteki są nowocześniejsze, niż w dużych miastach. Wokół domów kultury i bibliotek skupia się życie stowarzyszeniowe i kulturalne, a liczba organizowanych przedsięwzięć może zawstydzić duże metropolie. Sklepy są te same, co w miastach, a po ulicach chodzą identycznie ubrani obywatele, w ogródkowych kafejkach toczą się te same dyskusje. Jest często wykluczenie kulturalne /przez duże K/, bywa komunikacyjne, ale sytuacja się poprawia.
Ludzie z małych miejscowości są coraz bardziej dumni z faktu, że mieszkają u siebie, zaczynają dbać o zabytki, otoczenie miasteczek, turystów witają z dużą sympatią. Obraźliwe i pogardliwe określenia np. wsioki jest b. bolesne i nie zmienia niczego, nie jest dialogiem i nie poprawia rozumienia problemów społecznych.
Jest specyfika spojrzenia na państwo poprzez KRUS, dopłaty unijne, inne opodatkowania PIT i nieruchomości, ale żeby zrozumieć skutki gospodarczych decyzji i obietnic polityków, to trzeba mieć wiedzę. Jeśli 70% badanych w Polsce nie wie, że płaci VAT, nie rozumie PIT, a 36% uważa że 500plus „dał pis” – to zamiast obrażać nie rozumiejących podstaw funkcjonowania budżetu państwa i zasad ekonomii, trzeba iść i edukować.
Rosnąca świadomość na temat wartości samorządu i małych ojczyzn musi mieć wsparcie w edukacji ekonomicznej nas wszystkich. Inaczej będziemy żyli obok siebie w ładnym otoczeniu urbanistycznym i przepaścią w rozumieniu zasad funkcjonowania nowoczesnego państwa.
Zostaw komentarz