Polacy mają szacunek do żołnierzy i będzie dobrze jak żołnierze będą mieli również sacunek do siebie pomimo „starań” wszelkiej maści urzędników i polityków, aby to podważyć.
Wielu chce o tym zapomnieć, ale to „nadal żyje” w ludziach, którzy służyli, służą w armii.
To czas davida19, kiedy przymuszano żołnierzy do przyjęcia „eliksiru miłości”. Wielu nie chciało i wielu pamięta to do dziś.
Dla mężczyzn i żołnierzy ważniejsze jest często bardziej zaufanie do kogoś niż techniczne bajery, droga kariery zawodowej itp. itd. Od tego zaufania w przypadku żołnierzy, zależy ich zdrowie i życie.
To zostało podważone, a w wielu miejscach zniszczone przez działania polityków, urzędasów i podległych im dowódców wojskowych, którzy dla kariery (głębszej michy) zdolni są „na drodze służbowej” złamać każdego podwładnego.
Przyznam szczerze, że gdybym ja służył w tym czasie w wojsku i był zmuszany do X, to z pewniścią „w akcji, w boju” podziękowałbym swojemu przełożonemu. Dlatego ruskie szły za plecami żołnierzy a nie przed nimi.
Wojna na Ukrainie pokazuje często sytuacje w którcyh większym zagrożeniem dla żołnierzy jest ich dowódca a nie ruski żołnierz.
Debilne rozkazy, wymuszone działania polityką a nie logiką i strategią.
Niedawno jakiś koleś w komentarzy pod moim komentarzem przypomniał mi pojęcie AMBA. Przyznam, że je zapomniałem.
Pisałem o tej historii ze szkoły oficerskiej – Zegrza, gdzie kradzieże nie były niczym nadzwyczajnym (a mówimy o miejscu gdzie byli tylko i wyłącznie ludzie po maturach z „szacownych elitarnych rodzin” głównie z Warzawy, okolicy i wschodu).
[amba oznacza tajemnicze zniknięcie przedmiotów (np. wyposażenia, racji żywnościowych) lub ich kradzież. Słowo to najczęściej funkcjonuje w powiedzeniach takich jak „amba wcięła” (coś przepadło) lub „Amba Fatima – było i ni ma.]
Kradzieże, przekręty, chchmęty rożnej maści, nepotyzm na każdym poziomie, „zakupy z dupy” sprzętu, przymuszanie do przyjmowania eksperymentalnych substancji, …, puste magazyny w tematach, które powinny być pełne (F-35 a puste skrzynie z amunicją), … to jest polska armia – pic na wodę fotomontaż, aby masa ludzi miała co w życiu robić i za co kiedyś dostawać emeryturę.
Niewielki procent to faktycznie fascynaci, ludzie honoru, zasad, specjaliści, patrioci.
Problem w tym, że jeżeli ktoś wcześniej nie był zdemoralizowany, to ma sporą szansę, że po jakimś czasie służby ma na to szanse.
Dla świętego spokoju, wypłaty regularnej wielu milczy, ale w razie „W”, to mamy silną, zwartą i gotową armię wyłącznie na papierze i w bełkocie polityków.
Rezerwa w Polsce praktycznie dziś nie istnieje. Zmieniła się technika, strategia.
To chyba nauczyciel historii niedawno mówił, że dostał przydział na dowódce saperów. Sam przyznał, że nigdy nie miał z tym nic wspólnego i będzie większym zagrożeniem dla podwładnych niż wsparciem.
Co mnie nie dziwi. Sam znam nauczyciela informatyk z Jarocina, który niedawno załatwił się niższą kategorię, aby przypadkiem nie znaleźć się na wojnie. Dzięki Bogu, bo jeżeli byłby dowódcą takich chłopaków jak mój syn, to jako ojciec miałbyć pewność na 100%, że dziecko do domu już nie wróci.
I to też jest poważne zagrożenie.
Studia kończy coraz więcej idiotów żyiowych, którzy nawet w cywilu sobie nie radzą a jednak w przypadku W z racji wyższego wykształcenia mogą zostać dowódcami znacznie bardziej sprawnych fizycznie i intelektualnie chłopaków.
To właście wojsko polskie dziś.
Kupują sprzęt a nie mają operatorów i mechnaików do niego.
Kupują sprzęt a nie mają do niego kodów i amunicji.
To pic na wodę fotomontaż.
Słusznie się mówi, że obecnie najsilniejszą armią w Europie jest ta ukraińska i gdyby się z Niemcami dogadali to wpsólnie bez większych problemów dokonaliby rozbioru Polski (swoją drogą przy użyciu naszego sprzętu i amunicji).
Polikwidowano Obronę Cywilną, strzelnice, zniknęło wiele klubów związanych z obronnością, … wszyscy poszli robić kasę.
Kupili sobie domy, zrobili dyplomy a za chwile może się okazać, że wyrzuci ich z nich jakiś skośnooki Buriat, który w czasie II wojny światowej patrzył co zgwałcić i komu zegarek ukraść.
To wszystko pięknie wygląda na defiladach.
Jak to zmienić?
Wojna na Ukrainie pokazała, że ludzie w czasie zagrożenia szybko dostosowują się i robią ogromne postępy.
Tylko, że im pomaga pół świata (bez znaczenia co do motywacji).
Nam tradycyjnie może pomoże jeden, dwa kraje a reszta będzie dogadywać się za naszymi plecami.
Autor: Diario
Zostaw komentarz