Nie każda historia kończy się wraz z ostatnim wystrzałem. Niektóre przez dziesięciolecia milczą w pożółkłych aktach, czekając, aż ktoś przywróci im głos. Ta ballada powstała z analizy dokumentów mojego ojca, Józefa Zajady, i rodzinnej pamięci. Jest hołdem dla żołnierzy NOB, którzy wybrali honor zamiast kapitulacji, oraz dla prawdy, której nie udało się pogrzebać.

Ballada o NOB

Od lat czterdziestych na szlakach wciąż trwał,
Z Armii Krajowej w leśny szedł mrok.
Nie jedną wolność los z rąk mu już rwał,
Nowy okupant wciskał nowy ład.
Za tamtą akcję, za skry mały śmieć,
Ubecka pętla zaraz chciała go mieć.

Gdy zgasły gwiazdy i wolny świat,
Została tylko nadzieja i las.
W gumowej pieczęci zaklęty ptak,
Choć czas uciekał i pętla rwała.
To chłopcy z nobu, partyzancki los,
Gdy wkoło zdrada i mroczny cień,
Oni rzucili wolności głos,
By przetrwać zimę, ocalić los.

Przybyła wiara ze śląskich miast,
Zbyszek i Leszek znaleźli schron.
W skalnym potoku, pod strażą gwiazd,
W wykutym bunkrze był nowy dom.
Żelazny piecyk dawał im żar,
„Ewa” ceruje leśny ich strój,
Choć wkoło zaszczuty, sowiecki mar,
W sercach wciąż tętni ten sam, dawny bój.

To nie był czas na wielki zryw,
Gdy późny wertep przyniósł już chłód.
To siła przetrwania, by człowiek był żyw,
By ocalić honor i polski lud.
Choć w ciemnościach pisała dłoń
Sieć podłych donosów i fałszu sieć,
„Stary” do końca trzymał swą broń,
Wartości ojców chciał w sercu mieć.

Lata minęły, odszedł już „Stary”,
Ubekom na przekór wzniósł własny dom.
Dzisiaj syn budzi prawdę z tych lat,
Przed nami wolny, otwarty już świat,
I prawda, co wreszcie przynosi ten dzień.
Bo „Stary” powiedział na wieczny czas,
Słowa, co w sercu niesiemy do dziś:
„Jesteśmy prawdziwymi Polakami,
A oni to ludzie bez jutra”.