W moim garażu w Łosiu, który został przeszukany 7 czerwca 2026 roku przez Polska Policja , bez mojej zgody, obecności i bez nakazu prokuratury, było archiwum śp. Aleksandra Gudzowatego.
Kojarzycie tego przedsiebiorcę od transakcji gazowych z Rosją? Był jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. Jego syn Tomasz jest słynnym fotoreporterem.

W archiwum Gudzowatego, które stworzył śp. detektyw Marcin Kossek (oficjalnie: popełnił samobójstwo) było wszystko: od opisu skomplikowanych przekrętów finansowych, nazwisk rosyjskich agentów i opisu prania brudnych pieniędzy w banku Gudzowatego po… informacje z kim sypia Donald Tusk, gdy nie sypia z żoną.
Aleksander Gudzowaty nagrywał wszystkich i wszystko. Zbierał haki. Problem pojawił się, gdy pokłócił się z Marcinem Kosskiem, który wyniósł całe archiwum jako swoje dzieło.
Gudzowaty twierdził, że archiwum jest jego. Kossek mówił to samo.
Rozmawiałem wówczas z Gudzowatym i Kosskiem. Obaj byli na siebie wściekli.
Gudzowaty w zasadzie nie używał słów cenzuralnych, gdy się z nim spotkałem w jego biurze w Warszawie. Dziwiłem się, że można wymyślać tak skomplikowane wiązanki.
Jeszcze większy problem pojawił się, gdy Marcin Kossek zaniósł część swojego archiwum do naszego działu śledczego DziennikPL. Kapcie nam spadły, gdy czytaliśmy raporty Kosska sporządzone dla Gudzowatego.
Zastanawialiśmy się co z tym zrobić. To były informacje niesprawdzalne. Kto z kim sypia. Kto komu dał łapówkę i za co. Kto w co jest uwikłany. Nazwiska prominentnych polityków: głównie z SLD i Platformy Obywatelskiej, adwokatów, PR-owców, przedsiębiorców.
– A może tak po prostu wydrukujmy całość? – zażartował szef działu śledczego Paweł Reszka. – Będzie kilkadziesiąt procesów, zamkniemy gazetę i będziemy mieć wreszcie dużo wolnego czasu.
Archiwum skserowałem.
Jedną kopię dostał ode mnie Jacek Łęski, dziennikarz, wówczas PR-owiec, którego dobrze znałem z czasów pracy w „Życiu Warszawy” i „Życiu” Tomasza Wołka. Nie wiedziałem wówczas o jego powiązaniach z Urzędem Ochrony Państwa (UOP, dziś ABW), choć się o tym szeptało.
Drugą kopię dałem szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysławowi Stasiakowi. Znałem go z czasów NIK, gdy szefował działowi obrony narodowej i podał tajne raporty.
– Chciałbym spotkać się z prezydentem – powiedziałem rzecznikowi BNN.
Ale prezydent Lech Kaczyński, z którym rozmawiałem wiele razy gdy był prezesem NIK i prezydentem Warszawy i który doskonale mnie kojarzył, nie znalazł wtedy dla mnie czasu. Najprawdopodobniej nikt mu wówczas mojej prośby o spotkanie nie przekazał.
Władysław Stasiak dokumenty, które mu dałem, przekazał dalej – prokuraturze. A potem wsiadł do samolotu lecącego do Smoleńska razem z Lechem Kaczyńskim.
Detektyw Marcin Kossek dzwonił później do mnie z pretensjami, że jego archiwum nazywam „archiwum Gudzowatego”. A przecież to on je stworzył.
Tłumaczyłem mu, że takie są reguły gry w mediach. Nazwisko Gudzowaty jest rozpoznawalne, a Kossek – nie. Obraził się na mnie.
Kossek pytał jakim cudem jego archiwum znalazło się w prokuraturze. Udałem głupiego. Powiedziałem – zgodnie z prawdą – że ja prokuraturze archiwum nie przekazałem. Nie wspomniałem o tym, że zrobił to Władysław Stasiak, szef #BBN i najbliższy współpracownik Lecha Kaczyńskiego.
Wiadomość o śmierci Marcina Kosska mną wstrzasnęła. To był facet w sile wieku. Geniusz w swoim fachu. Nie wiem co się stało. Początkowo w sieci krążyła wiadomość, że ktoś go postrzelił w Szwajcarii. Ale to nie była prawda. Marcin Kossek zmarł w Warszawie. Oficjalną przyczyną jego śmierci było samobójstwo.
6 czerwca 2026 roku nieznany sprawca podszywający się pode mnie wysłał maile z wiadomością z poczty Proton Mail, że zabije komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepula i następnie popełni samobójstwo.
9 września 2026 roku były sędzia wojskowy Rafał Downarowicz uznał bez jakiegokolwiek dowodu, że jestem autorem tych maili z groźbami na 3 miesiące posłał mnie za kraty.
Wyszedłem po 27 dniach dzięki kaucji wpłaconej przez Tomasza Sakiewicza.
Autor: Leszek Kraskowski
Urodzony w 1967 r., były dziennikarz śledczy m.in. „Rzeczpospolitej”, „Wprost”, „Super Expressu” i „Dziennika”. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród dziennikarskich: Nagrody Głównej Wolności Słowa SDP „za publikacje w obronie demokracji i praworządności, demaskujące nadużycia władzy, korupcję, naruszanie praw obywatelskich i praw człowieka” (artykuł „Operacja Kongo”) (1999), „WATERGATE” SDP (wspólnie z Anną Marszałek) za tekst „Tajemniczy lobbysta”, opisujący kulisy komputeryzacji ZUS przez Prokom(2000) oraz GRAND PRESS 2007 w kategorii NEWS za tekst „Zabójcze lekarstwo”, ujawniający aferę corhydronu – tragiczną w skutkach zamianę leków w jeleniogórskiej Jelfie (2006). Były doradca ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka, ujawnił m.in. kulisy afery korupcyjnej w PKP, zwanej aferą Sensus Group (czytaj więcej). Z wykształcenia historyk, miłośnik SF (debiutował jako 16-latek na łamach „Fantastyki”, a jego opowiadanie wydrukowała węgierska „Galaktika”) i gier strategicznych.
Zostaw komentarz