Obiecałem Państwu twarde fakty, konkretne funkcje i dowody, które ostatecznie trafiły na biurka śledczych. Dzisiaj maski opadają całkowicie. Zobaczcie logiczny i prawny absurd, na którym zbudowano obecną, rzekomą władzę w OSP Łaśnica.
W poprzednim wpisie opisałem, jak po wywalczeniu przeze mnie 100% dotacji na odbudowę remizy po osuwiskach z 2010 roku, lokalna władza zaczęła rzucać nam kłody pod nogi. Ówczesny wójt, zły o to, że to nie on mógł przypisać sobie tego sukcesu, latami utrudniał budowę i przekazanie remizy co zresztą do dziś możecie Państwo sprawdzić w licznych materiałach medialnych oraz na portalach społecznościowych.
Przez dwa lata przed ostatecznym przewrotem trwał festiwal donosów i pism pomawiających mnie oraz ówczesny zarząd. Co zdumiewające, te paszkwile pisała osoba niebędąca członkiem naszego stowarzyszenia, a ówczesny Starosta nie tylko je przyjmował, ale wręcz udostępniał osobie postronnej wewnętrzne dokumenty OSP. Prawdziwy „skok” nastąpił jednak podczas zebrania z dnia 7 sierpnia 2021 roku. Przeanalizujmy ten mechanizm krok po kroku.
1.Oficjalny porządek obrad nie kłamie. Prawna fikcja od samego początku
Pierwsze planowane zebranie nie odbyło się z powodu braku kworum. Statut dawał mi pełne prawo do zwołania drugiego terminu jeszcze tego samego dnia po krótkiej przerwie i wówczas zebranie byłoby prawomocne bez względu na liczbę obecnych osób. Nie było jednak potrzeby, by działać w pośpiechu, ponieważ cała kadencja zarządu i tak dobiegła końca i naturalną koleją rzeczy podlegał on wymianie podczas nowych wyborów. W dodatku żyliśmy wtedy w trudnych realiach pandemii COVID-19, która drastycznie utrudniała i paraliżowała normalne funkcjonowanie oraz organizację spotkań.
Mimo to, przygotowana wcześniej grupa osób postanowiła rozegrać to bezprawnie. Doszło do brutalnego przejęcia obrad. Zebranie zostało bezprawnie poprowadzone przez ludzi, którzy w świetle statutu w ogóle nie byli członkami OSP Łaśnica.
Najważniejszy dowód na to bezprawie znajduje się jednak w oficjalnym protokole. Spójrzmy w załączony do niego porządek obrad z dnia 7 sierpnia 2021 roku. W tym dokumencie NIE MA ANI JEDNEGO PUNKTU dotyczącego przyjęcia kogokolwiek w poczet członków, składania ślubowań czy uchwał przywracających członkostwo! Zgodnie z prawem, zebranie nie może podejmować decyzji w sprawach, których nie było w oficjalnym porządku obrad.
2. Zarząd-widmo. Kto naprawdę rządzi w OSP?
Zestawmy oficjalne dokumenty z zapisami statutu OSP. Oto porażająca prawda o statusie osób, które po tym zebraniu ogłosiły się nowymi władzami:
Pierwszy prezes ogłoszony po przewrocie: Członek innej jednostki, który nie został przyjęty w szeregi OSP Łaśnica. W aktach znajduje się zresztą jego oficjalne odwołanie od uchwały o NIEPRZYJĘCIU go do naszej straży. Sam czarno na białym podpisał dowód na to, że członkiem nie był!
Osoba figurująca obecnie jako Prezes w KRS: Choć przed laty była zapisana do OSP, przez długi czas całkowicie nie uczestniczyła w życiu straży i nie płaciła składek. Co najbardziej wymowne osoba ta odmówiła uczestnictwa w zaplanowanym szkoleniu ratowników OSP pierwszego i drugiego stopnia. W świetle statutu nie był to czynny członek z prawem wyborczym.
Osoby wyznaczone do władz i Komisji Rewizyjnej: Zasiadły tam, mimo że wcześniej zostały prawomocnie wykluczone ze struktur OSP Łaśnica na mocy stosownych uchwał.
Wskazany Skarbnik: Został wpisany do KRS, choć jego funkcja jest prawnie nieważna. Został dokoptowany jeszcze za kadencji naszego zarządu, ale zgodnie ze statutem każda taka zmiana musi zostać bezwzględnie zatwierdzona przez najbliższe Walne Zebranie w głosowaniu członków. Na zebraniu 7 sierpnia takiego głosowania w porządku obrad nie przewidziano i nigdy się ono nie odbyło.
3. „Operacja Ślubowanie na papierze” i logiczny cyrk Starostwa
Autorzy przewrotu doskonale wiedzieli, że w świetle prawa są nikim. Dlatego tuż przed samym zebraniem, po informacjach o wykluczeniach i nieprzyjęciu, wpadli w panikę. Próbowali ratować sytuację, podpisując w kuluarach kartki ze ślubowaniem z wpisanymi wstecznymi datami.
To prawny absurd! Statut OSP jasno mówi: jedyne ważne ślubowanie można złożyć wyłącznie osobiście i uroczyście na Walnym Zebraniu w obecności członków OSP. Nie istnieją „kartki ślubowania” podpisywane na kolanie poza obradami.
Po kilku miesiącach od zebrania ówczesny Starosta raczył zauważyć, że w dokumentach brakuje uchwał o przywróceniu członkostwa dla wykluczonych osób. Jednak w przypadku pierwszego prezesa po przewrocie Starosta w ogóle nie stwierdził braku uchwały o przyjęciu go do OSP! I tu pojawia się genialne pytanie logiczne: Jak można kogoś „przywrócić”, skoro ta osoba NIGDY nie została do OSP Łaśnica przyjęta?
Gdy zorientowano się, że te wszystkie fikołki prawne nie przejdą, wykonano kolejny ruch: dopiero po 10 miesiącach od zebrania do akt urzędowych podrzucono sfabrykowaną, drugą uchwałę oznaczoną tym samym numerem 1.
4. Cynizm w pismach i polityczny parasol
Do dziś brzmią mi w uszach słowa, które usłyszałem wtedy podczas jednej z rozmów telefonicznych od człowieka z tamtego układu: „Po co ci to? Jeszcze ci mało?”. Każdy z Państwa może sam ocenić intencje stojące za tym pytaniem.
Dlaczego to bezprawie trwało aż 5 lat? Ponieważ nad sprawą rozłożono potężny polityczny parasol ochronny. Zarząd Powiatowy ZOSP RP przez lata milczał i nie odpowiadał na moje pisma. Nic dziwnego prezesem struktur powiatowych straży był i jest czynny poseł z tego samego ugrupowania politycznego, które wtedy rozdawało karty. Ręka rękę myła, a Starostwo celowo dawkowało, ukrywało i przekazywało mi niepełne dokumenty.
Najlepszym dowodem na czyste, polityczne intencje tej grupy jest oficjalne pismo pierwszego prezesa po przewrocie skierowane do Starosty. W dokumencie tym zapewnia urzędników o przesłaniu wszystkich dokumentów, po czym triumfalnie melduje: „…udało nam się wykluczyć z naszego grona byłego prezesa”.
Ten urzędowy meldunek brzmi wprost jak raport z pozbycia się czegoś bezużytecznego. Pozbycia się człowieka, który przez lata ciężką pracą walczył o nowoczesny sprzęt, profesjonalne wyposażenie i przetrwanie tej jednostki w jej najgorszych, kryzysowych czasach. Nie chodziło o statut, dobro straży czy mieszkańców. Chodziło o bezwzględną eliminację kogoś, kto nie pasował do lokalnych układów politycznych.
Wszystkie te działania, bezprawne prowadzenie zebrania, antydatowanie dokumentów na kartkach papieru, ignorowanie oficjalnego porządku obrad, dopisywanie ludzi do zarządu bez wymaganych statutem głosowań, szkoleń i składek oraz dorzucenie drugiej uchwały nr 1 po 10 miesiącach – zostały szczegółowo udokumentowane i oficjalnie zgłoszone do Prokuratury.
Mimo tego porażającego materiału, polityczne układy sprawiły, że osoby te do dziś widnieją w KRS i rozporządzają majątkiem wypracowanym przez pokolenia strażaków z Łaśnicy.
Nie szukam zemsty. Domagam się szacunku dla prawa, statutu i munduru, który bezczelnie wykorzystano do prywatnych karier i układów. Dokumenty, których fragmenty publikuję poniżej, przetrwały próbę czasu i ukrywania w urzędowych szufladach. Prawda w końcu ujrzała światło dzienne.
Dziękuję każdemu, kto przez te 5 lat trzymał kciuki za tę walkę. Warto być uczciwym.








Zostaw komentarz