Kruchy rozejm pomiędzy USA został złamany. Iran ostrzelał trzy statki handlowe. W odwecie, USA wysłały rakiety na 80 celów na to państwo. Jeśli Trump myślał, że z Iranem pójdzie mu tak łatwo jak z Wenezuelą, to się mylił.
Homan Majjd w swojej książce „Demokracja Ajatollahów” przytacza taką anegdotę.
Zachodni turysta w czasie obchodów święta Aszury, upamiętniającego męczeńską śmierć Hussajna i jego rodziny pod Karbalą, z rąk kalifa Jazida I, z dynastii Ummajadów pyta uczestnika, dlaczego uczestnicy tak bardzo rozpaczają.
Irańczyk mu odpowiedział, że robią to z żałoby po Hussajnie.
A kiedy on zmarł? – dopytywał turysta.
Ponad 1400 lat temu – odpowiedział niezrażony uczestnik Aszury.
Ta anegdota pokazuje dwie rzeczy.
Pierwsza, to jak bardzo Zachód i Iran różnią się w rozumieniu historii.
Dla tego pierwszego, to czas miniony, coś co się już wydarzyło, dlatego jest on nastawiony na przyszłość.
Dla Irańczyka, w ponad 90 proc. szyity, to wciąż żyjąca rzeczywistość, która nieustannie jest odtwarzana za sprawą takich świąt jak Aszura i kultu męczenników.
Ktoś kto jechał teherańskim metrem wie, jak wiele stacji jest poświęconych męczennikom za wiarę i ojczyznę, poległych zwłaszcza w wojnie iracko-irańskiej czy konfliktach zbrojnych z USA.
Kult męczeństwa oraz męczenników są wpisane w DNA każdego irańskiego szyity oraz duma z bycia Irańczykiem.
Stąd wypływa ich nieufność i niechęć do USA.
Uzasadniona w stu proc.
Irańskie elity, ale też „ulica” nie wierzą Ameryce, zwłaszcza, Trumpowi.
Pokazał to pogrzeb ajatollaha Chamenejego i jego rodziny.
Miliony ludzi, w kondukcie żałobnym, niosło hasła wrogie USA i ich prezydentowi.
Trump zamiast osłabić rządy ajatollahów tylko je wzmocnił, a z Chamenejego uczynił kolejnego męczennika.
A krew męczenników jest posiewem wiary.
Błędy jakie Trump i jego ekipa popełniają w negocjacjach z Iranem wynikają z kompletnej ignorancji na jego temat oraz/lub z uporczywego trzymania się własnych sposobów rozumowania, wykluczających zasadniczą odmienność partnera w rozmowach.
Jest w tym też sporo narcyzmu, zachwytu nad potęgą USA, które mogą z tej racji narzucać innym państwom swój punkt widzenia i swoją narrację.
Być może to skutkuje w niektórych miejscach na Ziemi, ale na pewno nie w Iranie.
I coraz mniej w Europie.
Dlatego sceptycznie widzę możliwość zawarcia jakiegoś układu z Iranem, przez właśnie Trumpa, wpatrzonego we własne odbicie w lustrze i powtarzającego do niego nieustannie – „Boże, jakiś ty piękny”.
#Trump #Iran #Szyizm #Chamenei #USA
Zostaw komentarz