W tym roku wszyscy uroczyście obchodzą 83. rocznicę rzezi wołyńskiej. Oficjalnie to Narodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa. A jeszcze przed chwilą pamięć o Wołyniu była równie zakazana jak pamięć o Katyniu.

Zdumiewające było dla mnie, że ludzie walczący o prawdę potrafią się tak łatwo przemienić w cenzorów oraz kłamców w imię wyższych racji, a następnie znowu zmienić w obrońców prawdy. Ale tak naprawdę to ja w to nie wierzę. Tak samo jak nie wierzę, aby uczciwy człowiek pod wpływem okoliczności zacznie kraść. Do tego trzeba mieć złodziejski charakter. Dlatego też nigdy nie wierzyłem, aby złodziej przestał kraść, gdy będzie więcej zarabiał. On po prostu będzie kradł więcej.

Nie wierzę więc również, aby uczciwi i normalni ludzie przemienili się z powodu wojny ukraińskiej w samozwańczych cenzorów, propagandzistów i donosicieli tropiących ruskich trolli. Oni musieli to nosić w sobie w sobie od dawna. Bo ja zdecydowanie bardziej wierzę w uwarunkowania genetyczne niż sprzyjające okoliczności. Z tego mi wynika, że nadal rządzą nami spadkobiercy ubeckiej mentalności. Teraz są przefarbowani na wszelkie możliwe odcienie polityczne – od czerwonego do białego i czarnego, ale paskudztwo odziedziczyli po swoich przodkach.

Dlatego też nie wierzę w ich obecne nawrócenie. Tym bardziej, że nie powiedzieli przepraszam. Po prostu zostali złapani za rękę i próbują nam wmówić, że włożyli rękę do naszej kieszeni, aby bronić nas przed kieszonkowcami. I po pewnym czasie w to uwierzymy. Ponieważ ten manewr zawsze się udaje. Bo oni odziedziczyli moralność złodziei, szpicli i ubeków, a my odziedziczyliśmy po naszych przodkach mentalność baranów na hali.

Może jeszcze nie teraz. Za chwilę jednak uwierzymy, że piętnowanie pamięci o Wołyniu było przemyślną strategią polityczną. Chodziło o to, aby łatwiej było negocjować z władzami ukraińskimi w sprawie upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej. Jak Boga kocham, uwierzymy w to.

Gorzej, że ja nawet teraz nie wierzę w ich uczciwe intencje. Gdy patrzę na ich opuchnięte twarze podczas uroczystości wołyńskich, takie same jak twarze działaczy partyjnych podczas przemówienia pierwszego sekretarza PZPR w czasie plenum partyjnego -zastanawiam się, co oni chcą ugrać. Jestem więc pewien, że nie chodzi im tylko o zatarcie w naszej pamięci tego, co mówili o Wołyniu przed chwilą.

Chcą czegoś więcej. Zapewne tego samego, co chce osiągnąć Zełenski na Ukrainie, gdy judzi przeciwko Polsce i Polakom. Chcą wzmocnić swoją pozycję polityczną kreując się na obrońców Polski przed zagrożeniem ukraińskim.

Otóż problem polega na tym, że Ukraińcy nie są naszymi wrogami. Nie dajmy się zwariować. Oni są takimi samymi ofiarami swoich przywódców o mentalności ubeckiej jak my. Oczywiście tam było KGB. Więc rządzą nimi ludzie o mentalności kagiebowskiej. To dużo gorzej niż w Polsce. Dlatego ich władze są dużo bardziej bezwzględne niż nasze.

Otóż problem polega na tym, że Ukraińcy nie są naszymi wrogami. Nie dajmy się zwariować. Oni są takimi samymi ofiarami swoich przywódców o mentalności ubeckiej jak my. Tam było KGB, więc rządzą nimi ludzie o mentalności kagiebowskiej. To jeszcze gorzej. Dlatego ich władze są dużo bardziej bezwzględne niż nasze. Jednak najgorsze, co mogłoby się nam przydarzyć, to popchnięcie nas do wzajemnej nienawiści – pod przywództwem spadkobierców mentalności ubeckiej i kagiebowskiej.