Kończysz pracę. Przechodzisz na emeryturę. Trudno się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza gdy przez całe życie żyło się intensywnie. Każdy dzień miał swój rytm, byli ludzie, rozmowy, telefony, obowiązki. Nagle to wszystko zwalnia.
I wtedy przychodzi cisza.
Telefon, który przestał dzwonić. Wiadomości, które już nie przychodzą. Drzwi, do których nikt nie puka.
Jeszcze niedawno wokół było wielu ludzi.
A potem życie zrobiło swoje. Jedni odeszli, inni zapomnieli, jeszcze inni po prostu zniknęli. Nagle okazuje się, że tłum znajomych nie zawsze oznacza obecność choćby jednego prawdziwego przyjaciela.
Paradoksalnie to właśnie cisza uczy najwięcej. Pokazuje, kto był z nami naprawdę, a kto tylko na chwilę. Boli, ale jednocześnie oczyszcza. Zostawia obok tych nielicznych, którzy nie muszą niczego obiecywać, bo po prostu są.
Bo prawdziwych ludzi poznaje się nie wtedy, gdy wszystko układa się dobrze. Poznaje się ich wtedy, gdy zapada cisza.

Zostaw komentarz