„Covidowy dziennik” stał się poradnikiem dla chorych na koronawirusa (czytaj więcej), ale jest także przekleństwem dla ludzi władzy, bo ujawniamy w nim patologię w walce z pandemią COVID-19 w Polsce. W związku z naszymi publikacjami zostało skierowane zawiadomienie do prokuratury (czytaj więcej), która wszczęła postępowanie w sprawie Sanepidu. Jednak problemy ludzi zamkniętych w więzieniach domowych wymagają podjęcia przez rząd szybkich kroków prawnych. Jeśli nadal będzie trwać taki marazm instytucji państwowych i będzie dalszy brak koordynacji działań podmiotów odpowiedzialnych za zwalczanie pandemii, to jesienią załamie się system ochrony zdrowia, a Polska stanie się nową Lombardią!

Znowu musieliście pojechać do Krakowa? – „Tak. Pojechaliśmy w piątek 14.08.2020 r. na kolejny wymaz Pana B. do Krakowa. Tam na miejscu, przed szpitalem ilość ludzi była zatrważająca. Im dłużej jesteśmy odcięci od świata tym bardziej otwierają nam się oczy. Chory na COVID-19, który przyszedł na wymaz nie ma szans zadać pytania, bo nikt nie ma czasu mu na to pytanie odpowiedzieć. Nie mam absolutnie pretensji do personelu, mam żal do tych którzy powinni stać na straży tego wszystkiego. To, że pewne rozwiązania weszły w życie na początku pandemii nikogo nie zwalnia z tego by zmienić te procedury które się nie sprawdzają” – stwierdza Pani Renata.

Jak to możliwe? – „W Polsce nikt nie myśli o zwykłych ludziach. Taki szary obywatel jak my ginie w tym wszystkim. Sanepid to instytucja, która w sytuacji gdy zmagamy się z pandemią powinna być przyjazna i działać dla ludzi, a gdzie jest? Panie pozamykały się w biurach i nie odbierają lub perfidnie zrzucają połączenie. I nie ma człowiek gdzie iść i zapytać, no przecież nie może jechać tu, czy tam. My jesteśmy uzależnieni tylko od kontaktu telefonicznego” – podkreśla żona Pana B.

Mamy przecież XXI wiek są też inne środki komunikacji. – „Ma pan rację, bo jeśli chodzi o czasowe zwolnienie z kwarantanny musimy pisać maila do Sanepidu. I przyznam, że mieliśmy też sytuację kuriozalną i wcale nie było mi do śmiechu. Napisałam prośbę o czasowe zwolnienie z kwarantanny celem przeprowadzenia wymazu w Krakowie, Panu B. (przypominam, że tylko w jednym szpitalu w Krakowie przeprowadza się te wymazy), ale Pani z Sanepidu napisała, że muszę podać gdzie jadę (znaczy adres) i muszę podać godziny w jakich nas nie będzie w domu. No po prostu człowiekowi się ulewa, jeden szpital do którego oni sami kierują, ale trzeba pracownikowi Sanepidu podać gdzie ta placówka się znajduje. A jeśli zaś idzie o godziny, to jak można ustalić godziny, gdy na drodze korków nie przewidzisz, a czasu spędzonego w kolejce tym bardziej. Jednak Paniusia musi wiedzieć i już” – tłumaczy Pani Renata.

Ale to oni się sami z Wami się kontaktują? – „Nie, to my musimy dzwonić, albo pisać e-mail, a więc to jedyny kontakt jaki mamy z Sanepidem. Można by zapytać po co nam kontakt z Sanepidem, to jedyna instytucja która nie może lub jej pracownicy nie chcą służyć radą, pomocą czy wsparciem. Jeśli my nie możemy skontaktować się z placówką w której był robiony wymaz moglibyśmy o wynik zapytać tam. Jednak tam niestety drugi dzień nikt nie odbiera. Chaos jaki panuje wszędzie jest uciążliwy, gdyby logowanie do systemu w Krakowie było możliwe człowiek nie musiałby atakować ich telefonem, gdyby Sanepid informował Policję o ilości osób na kwarantannie, czy o tym, że w danym dniu kontrolowana rodzina jedzie na wymaz. Tu jednak to tak nie działa” – przypomina dzielna kobieta z Brzeszcz w powiecie oświęcimskim w Małopolsce.

Policja stoi na wysokości zadania. – „Wyrażam ogromny szacunek dla Policjantów, którzy do nas przyjeżdżają, oni nigdy nie dali nam odczuć, że jesteśmy dla nich ciężarem. Jesteśmy już tak długo zamknięci, że widzimy jak dziurawy jest system walki z COVID-19. Gdy pewne ustawy wchodziły w życie, to w Polsce osób chorych było mało, a kwarantanna nie trwała dłużej niż 14 dni. Dlatego wtedy zapis np. dotyczący Poczty Polskiej miał sens natomiast teraz jest bez sensu. Swoje frustracje i złość niezadowoleni ludzie którzy nie doczekali się przesyłki wyrzucają na pracowników Poczty. Jednakże to nie ich wina, oni tylko wykonują polecenia szefów, nawet jeśli się z nimi nie zgadzają” – ocenia sytuację rozczarowana mieszkanka Brzeszcz.

Czyli jak to jest w czasie choroby Covid-19? – „Zależy mi na tym, aby obiektywie ocenić obecną sytuację. Gdyby mój mąż od początku trafił do bazy danych Sanepid w Oświęcimiu, to miałby konsultacje z lekarzem wirusologiem, który zostałby lekarzem prowadzącym i byłoby nam łatwiej. Tyle się mówi o „Covidzie” w mediach, tyle tylko, że widząc przypadek ze swojego domu uważam, że media nie mówią wszystkiego. Rozumiem, że medycy cały czas uczą się jak walczyć z wirusem SARS-CoV-2. Jednak wydaje mi się, że gdyby każdy pacjent był badany podczas choroby może więcej byłoby wiadomo z czym mamy do czynienia. Wiadomo, że przez system spychotechniki nie działa cały system walki z Covid19 w Polsce” – kolejny raz podkreśla Pani Renata.

Nie jesteście w tej walce sami? – „Radzimy sobie z trudami dnia codziennego tylko dzięki cudownym ludziom, którzy od tak długiego czasu pomagają nam, czy to z naszym futrzakiem, czy z zakupami i przy organizacji niespodzianki dla naszej córki Emilki. Są też ludzie tak jak część sąsiadów, którzy na nasz widok dosłownie uciekają, aż nam głupio, bo nie wiemy jak się wtedy zachować, czy płakać, a może się z tego tylko śmiać. Jest to przykre, bo sytuacja w której się znaleźliśmy, to nie nasza wina. Ciężko mi wytłumaczyć zachowania ludzi mojej jedenastoletniej córce. Bo sama ich nie rozumiem” – dodaje żona Pana B. – „Pamiętajcie, że choroba uwięziła nas w domu, jednak nie pozbawiła nas widzenia tego co dzieje się wokół nas. W dodatku miejcie świadomość, że Was to też może spotkać, chociaż nikomu tego nie życzę” – mówi Pani Renata.

Sytuacja może niebawem ulegnie zmianie, a system zostanie zreformowany, bo z interpelacją wystąpił poseł Paweł Szramka do Ministra Sprawiedliwości (czytaj więcej) i interwencją poselską skierował do Głównego Inspektora Sanitarnego (czytaj tutaj). Jednocześnie niejako równolegle działania podjął poseł Marek Sowa i już od przyszłego tygodnia mają być wykonywane wymazy kontrolne chorym na Covid-19 w szpitalu w Oświęcimiu. W dodatku skierował interwencję do wojewody małopolskiego, ale ten przebywa w kwarantannie, bo miał kontakt z chorym na korona wirusa.

Poniżej pismo skierowane do wojewody małopolskiego przez posła Marka Sowę.

Fot. Getty Images