Grzegorz Wielki urodził się ok. 540 roku w Rzymie. Był spadkobiercą umierającego świata rzymskiej cywilizacji i inicjatorem, prekursorem niejako średniowiecza. Po części pod wpływem mieszkańców obecnych terenów Polski. Polski!? Brzmi to mało poważnie, jak teorie rodem z dziejów Wielkiej Lechii, a jednak tak było.  Grzegorz Wielki, późniejszy papież i reformator Kościoła w dzieciństwie przeżył najazd i złupienie Rzymu przez Ostrogotów. Ci z kolei (podobnie jak Wizygoci) do Europy zachodniej przybyli znad Morza Czarnego (dzisiejsza Ukraina), gdzie określani są przez archeologów jako ludy pochodzenia gockiego kultury czerniachowskiej. Wcześniej owo Goci po przybyciu na ziemie współcześnie polskie (Polski wszak wówczas i jeszcze przez prawie tysiąc lat nie było) ze Skandynawii – co opisał w starożytności m.in. Jordanes – od morza bałtyckiego po Karpaty, w czasie funkcjonowania bursztynowego szlaku, nazywani są do dzisiaj osadnikami wielbarskimi. To pradziadkowie wojowników, którzy łupili Rzym w połowie VI wieku, zmusili rodziców małego Grzegorza do ewakuacji z miasta i bez wątpienia wzmocnili jego charakter.

To tylko ciekawostka archeologiczna. Niemal nieznana, chociaż wśród archeologów powszechna i dogmatyczna więc podajemy ją państwu na zachętę do lektury o zupełnie innej treści. Zachęcamy do przeżycia mocnej treści popularnonaukowej biografii jednego z najmniej tuzinkowych papieży; człowieka który zreformował Kościół i który mógłby stać się ikoną idei reformy, którą później co najwyżej sparodiowano w drugiej połowie XX wieku w Watykanie, gdzie pod hasłem „aggiornamento” próbowano posoborowym zmianom nadać rangę rzeczonych reform. 

„Czy poza zaspokojeniem ciekawości historycznej mamy dzisiaj powód do zagłębiania się w biografię człowieka, który żył w odległych czasach, u schyłku starożytności? Czy współczesna epoka może czerpać inspiracje z pontyfikatu i dokonań urodzonego przeszło 1500 lat temu męża stanu i przywódcy Kościoła?”

– pytają Wydawcy pozycji „Papież Grzegorz Wielki. Pontyfikat w czasach zarazy”.

Ich zdaniem „Historycy są jednomyślni: Grzegorz Wielki był postacią niepospolitą, która miała kluczowy wpływ na kształt rodzącego się średniowiecza po upadku Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego”.

„Czy jednak tamte czasy były rzeczywiście tak różne od naszych?”

– dopytują.

Zdaniem Wydawnictwa DeReggio, które podjęło się oddania polskiemu czytelnikowi działa pióra Anne Bernet „Grzegorz kształtował osobowość, zdobywał wielorakie doświadczenie właściwe dla ludzi władzy (zarówno tej świeckiej jak i kościelnej), a następnie sprawował urząd papieski w czasach brutalnych wyładowań geopolitycznych, barbarzyńskich najazdów, ciągłych niepokojów społecznych, a nawet katastrof (jak klęski naturalne i zarazy dżumy), głębokich podziałów kościelnych oraz nieustających rozgrywek politycznych, nie wspominając o przykuwających go w czasie sprawowania pontyfikatu do łoża chorobach”.

„To właśnie w tym kontekście, który on sam uważał za preludium do mającej rychło nastąpić Apokalipsy, i w takim osobistym położeniu, naznaczonym cierpieniem, Grzegorz, ostatni Rzymianin, podjął się długofalowych, organicznych reform, które ostatecznie ocaliły nie tylko katolicyzm i Kościół, ale także – w dłuższej perspektywie – spuściznę starożytności i kiełkującą wówczas cywilizację łacińską, której jest niezaprzeczalnym współtwórcą.W obecnych czasach, kiedy nadużywanie patetycznych określeń powoduje, co zrozumiałe, ich dewaluację, warto uzmysłowić sobie, dlaczego właśnie Grzegorz jako jeden z nielicznych bohaterów minionych wieków otrzymał od historii przydomek „Wielki””

– czytamy w opisie książki.

„Papież Grzegorz Wielki. Pontyfikat w czasach zarazy” Anne Bernet to wierny obraz czasów i wielkości papiestwa, której próżno szukać dzisiaj we współczesnym spauperyzowanym świecie, pełnym wieloznaczności i kompromisów, także w przestrzeni eklezjalnej.

Robert Wyrostkiewicz

Link do książki „Papież Grzegorz Wielki. Pontyfikat w czasach zarazy”: https://dereggio.org/popularno-naukowe/34-papiez-grzegorz-wielki.html