Wypada wkleić jakieś zdjęcie „rocznicowe”, z czasów Solidarności… co zrobić, że mam ich tak mało… O, to jest fajne. Chyba z jakiegoś posiedzenia komitetów strajkowych w 1981 roku podczas najdłuższego i największego strajku studenckiego na świecie czyli tzw. Strajku Radomskiego.
Na UW strajkowaliśmy wtedy o ile pamiętam bez przerwy, okupacyjnie 26 dni, a były uczelnie, które dużo dłużej. Łącznie strajkowało okolo 90 uczelni w całej Polsce czyli wlaściwie wszystkie.
Postulaty były dwa: przyjęcie nowej, demokratycznej ustawy o szkolnictwie wyższym (teraz nawet połowy tego co wtedy wywalczyliśmy nie ma…) i wywalenie z Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu niejakiego rektora Hebdy – wyjątkowej PZPRowskiej swołoczy.
Strajk u nas skończyl sie w czwartek (niektóre uczelnie strajkowały aż do niedzieli 13 grudnia).W piątek i sobotę sprzątaliśmy i nie mogliśmy sie doliczyć materaców wypożyczonych od turystycznego klubu studenckiego Unikat. W nocy z soboty na niedzielę zaczął się stan wojenny i poszłam siedzieć.
Ponieważ na strajku zajmowałam się aprowizacją (wraz z późniejszym prezesem PZU Zygmuntem Kostkiewiczem) warty z bramy głównej przychodziły, gdy przywieziono cos do żarcia.
Jednej nocy wartę pełnił m.in. doktor z Solidarności UW która rotacyjnie strajkowala z nami solidarnościowo (zresztą wielkiej zacności człowiek, historyk i mój wykładowca). O czwartej nad ranem budzi mnie, zupełnie nieprzytomną nerwowe walenie w drzwi naszej NZSowskiej kanciapy biurowej, gdzie spałam.
– „Co się robi z mlekiem? No co się robi z mlekiem” – pyta ktoś natarczywie.
– „No jak to co się robi? Pije się kurwa! Daj mi spać” – wydarłam się przez drzwi… Dopiero potem zorientowalam się na kogo krzyczalam.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zostaw komentarz