Jeżdziłem na Ukrainę wielokrotnie, ba według współczesnych geograficznych wyszukiwarek – 83 lata temu urodziłem sie na Ukrainie . Przed dwudziestoma laty , odkryłem krewnych , potomków siostry mojej matczynej prababki, która wyszła za Rusina. Odwiedzałem nie tylko miejsca , w których żyli moi rodzice, dziadkowie, stryjowie itp, ale też włóczyłem się oczadziały nostalgią za utraconą małą ojczyzną starym wolnossącym dieslem VWCaravela Camper po Krymie, biwakowałem nad Morzem Azowskim, płynąłem kajakiem Dniestrem , koczowałem nad odesskimi limanami, spałem w klasztorze grekokatolickich mnichów, wygłaszałem wykłady na uniwersytecie, jak pamiętam im jakiegoś Stepanienko w Stanisławowie. Odwiedziłem Odessę i inne miasta, które teraz atakuje Rosja. Organizowałem konwoje z medycznym sprzętem i aparaturą , w ramach wymyślonej przez nas Wschodniej Misji Miłosierdzia. I tak szczerze pisząc, nigdzie, w żadnym miejscu – nie spotkałem się ukraińską kulturą. Raczej wszystko było przez Ukraińców zdewastowane, albo zaśmiecone. W muzeum miejskim w Buczaczu, z dumą prezentowane są łapcie i inne wyroby z łyka. Przepraszam, były wspaniałe koniaki i niezłe wina. Jednak po ekscesach partii Swoboda, a później już – oficjalnej gloryfikacji morderców Polaków – przestałem kochać Ukrainę! Teraz z niepokojem myślę o milionowej armii, która po oddaniu przez Ukrainę spornych terenów – będzie stanowić istotne zagrożenie dla sąsiadów. Ożywiają się na Ukrainie antypolskie resentymenty, Myślę, że biorą się one z tego, że Ukraińcy , zdają sobie sprawę z tego, iż mieli po upadku ZSRR takie same jak Polacy warunki budowania cywilizowanego państwa, ale z tej szansy nie skorzystali, rozkradli wszystko co było możliwe, niewyobrażalną korupcją zainfekowali służby publiczne.. Zmarnowali 30 parę lat, a teraz żyją, istnieją tylko dzięki pomocy innych, głosząc demagogiczne hasło, że walczą za Polskę, za Europę i im się należy. Myślę – paradoksalnie, ze jeśli Ukraina przegra tę wojnę, będzie lepszym dla Polski sąsiadem, niż w przypadku wygranej.