#SubiektywnyCiemnogród
Tak zwana „Narewska Republika Ludowa” nie jest faktycznie istniejącym państwem, lecz tworem rosyjskim propagandowy i rosyjską operacją informacyjną mającą na celu wywołanie napięć separatystycznych wokół estońskiego miasta Narwa.
Samo miasto Narwa, którego obszar miałby potencjalnie dotyczyć ten ruch, liczy około 52 500 mieszkańców. W Narwie mieszka około 7 500 do 8 000 bezpaństwowców, co stanowi od 14% do 15% ogółu mieszkańców miasta. Są to głównie etniczni Rosjanie i ich potomkowie, którzy osiedlili się tam w okresie sowieckim, a po upadku ZSRR nie przyjęli obywatelstwa rosyjskiego ani nie przeszli procedury naturalizacji w Estonii. Osoby te posiadają oficjalny status rezydentów o nieustalonym obywatelstwie i posługują się tzw. szarymi paszportami. Tu dochodzimy do istoty problemu, który już kilka razy wykorzystywali Rosjanie w Gruzji: przypadek Osetii i Abchazji czy na Ukrainie i tzw. „zielone ludziki”.
Obok Estonii problem z Rosjanami ma Łotwa. Największe skupiska mniejszości rosyjskiej na Łotwie znajdują się w wielkich ośrodkach miejskich oraz we wschodnim regionie historycznym – Łatgalii. Etniczni Rosjanie stanowią około 24–25% populacji całego kraju. Dyneburg (Daugavpils) 77 000 mieszkańców: drugie co do wielkości miasto Łotwy, położone w Łatgalii blisko granicy z Białorusią. Rosjanie stanowią tam ponad połowę (ok. 50–54%) mieszkańców, a samo miasto jest niemal całkowicie rosyjskojęzyczne.
Podstawą prawną dla działań określanych przez Kreml jako „ochrona obywateli Rosji za granicą” są wewnętrzne rosyjskie przepisy, w tym Konstytucja Federacji Rosyjskiej oraz Ustawa o obronie, która została w maju 2026 roku znowelizowana przez Dumę Państwową.
Artykuł 61 Konstytucji FR: Nakłada na państwo rosyjskie ogólny obowiązek gwarantowania swoim obywatelom opieki i ochrony poza granicami kraju.
Ustawa o ekstraterytorialnym użyciu sił zbrojnych (Nowelizacja z 2026 r.): Daje prezydentowi Rosji samodzielną i swobodną kompetencję do wysyłania wojsk za granicę bez każdorazowej zgody Rady Federacji. Przepisy te pozwalają na interwencję militarną w obronie Rosjan, którzy zostaną zatrzymani, aresztowani lub poddani procedurom karnym przez sądy międzynarodowe bądź państwa zachodnie, których jurysdykcji Moskwa nie uznaje.
Putin nie gryzie, lecz kąsa i na zasadzie „salami” lubi prowadzić swoja politykę nękania. W tym przypadku, liczy na odciągnięcie uwagi od Ukrainy i przetestowanie solidarności NATO. Czy skończy się tylko na straszeniu? Gdzie kończy się logika, zaczyna się Rosja. A jak powiedział kiedyś Putin, Rosja nie ma granic.
Putin musi jednak uważać, żeby się „nie udławić” i nie połamać zębów bo Estonia, Łotwa plus Ukraina w pakiecie mogą zakończyć się polityczną niestrawnością a w konsekwencji rozsypaniem Rosji.
Autor: Andrzej Maciejewski
Polski polityk, politolog, samorządowiec i dziennikarz, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz