O stanie wojennym. W jego smutną rocznicę. Ale optymistycznie.

Nie pamiętam, który to był dzień po wprowadzeniu stanu wojennego: drugi? Trzeci?

Pojechałam na Stare Miasto, na plebanię, gdzie mieszkał mój zaprzyjaźniony ksiądz. Bardzo mądry ksiądz. Ale zanim doszłam do jego plebanii, zobaczyłam wydeptaną w głębokim śniegu wąziutką ścieżkę. Wiodacą od przystanku przy kosciele Św. Anny do ulicy Piwnej.

Podreptałam tą wąziutką ścieżką. Zaprowadziła do kościoła Św. Marcina. gdzie zapobiegliwie i gospodarnie krzątała się duża grupa pań. Przynoszących najrozmaitsze rzeczy dla internowanych i „potrzebujących” czyli ukrywających się, segregujących te rzeczy i pakujących je w tekturowe pudła. Wszystko to przebiegalo sprawnie, zmyślnie, w ciszy, przerywanej jedynie jakąś radą lub komendą.

Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam mnóstwo innych kobiet drepcących tą ścieżką i obarczonych tobołkami: z kocem, z poduchą, kurtką, kluskami, kaszą, termosem, ciepłymi skarpetami… Z czym która miała, a co moglo przydać się internowanym i „potrzebującym”.

Pomyślałam wówczas: „Jaruzelski przegrał!”. I byłam tej jego przegranej pewna. Bo mógl mieć zomowców, wojsko, pałki, nawet karabiny załadowane ostrą bronią. Ale Solidarność i moja Polska miała za soba gospodarne, zapobiegliwe, pełne poświęcenia i dzielne kobiety. „Polskie baby”, o których w kilka lat później żaspiewała Danuta Rinn. Baby, które się nie poddają nawet wtedy, kiedy nosy na kwinte zwieszą już mężczyźni.

Wspomnienie tej scieżyny towarzyszyło mi przez lat dziesięć, kiedy ścierały się siły dobra i zła. Wiedziałam, że takie ścieżyny doprowadzą nas do zwycięstwa. I doprowadziły.

Kiedy patrzyłam na minę Rakowskiego, kiedy kazał „sztandar wyprowadzić” też przypomniałam sobie te scieżkę i patrzacego z góry króła Zygmunta na polskie kobiety. Nie do pokonania przez żadne złe moce.

Fot. IPN

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.